Moim zdaniem - nie popadajcie w skrajności, fretkom daje jednodniówki od wielu lat, oczywiście nie jest to podstawa dieta a jedynie odświętny smakołyk, za to jaja fermowe jedzą dość często i "paczajta", zdrowe są, przynajmniej te, które żyją
Kurczaki jednodniowe
Nie każdy posiada luksus zakupu wiejskiego drobiu, a coś te nasze drapieżce jeść muszą, prawda?
Moim zdaniem - nie popadajcie w skrajności, fretkom daje jednodniówki od wielu lat, oczywiście nie jest to podstawa dieta a jedynie odświętny smakołyk, za to jaja fermowe jedzą dość często i "paczajta", zdrowe są, przynajmniej te, które żyją
Moim zdaniem - nie popadajcie w skrajności, fretkom daje jednodniówki od wielu lat, oczywiście nie jest to podstawa dieta a jedynie odświętny smakołyk, za to jaja fermowe jedzą dość często i "paczajta", zdrowe są, przynajmniej te, które żyją
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
Nie no...moje koty też jedzą drób fermowy i żyją oczywiście. Niefermowy drób dobrze wybiegany i umięśniony też się u nas trafia - zupełnie inny smak mięsa, inna struktura mięśni - a to koty wyraźnie doceniają, i my dwunożni też :), tylko roboty więcej z takim mięskiem i czas obróbki termicznej znacznie dłuższy.
Mam pytanie dotyczące wartości takich jednodniowych kurczaczków. Mam kotkę, która mięsa nie tyka, no może, ewentualnie, kawałek kurzej piersi, ale to też nie za dużo. Za to te pisklaki - o dziwo wcina. Poza dwoma pisklakami na dobę (jednego na śniadanie i jednego na obiad) je także trochę suchego (na kolację). Czy ja powinnam ją jeszcze jakoś suplementować? Co taki pisklak zawiera? Poza żółtkiem, które się z niego wylewa.
Ag.
Ag.
Tula nie chce jeść w ogóle ptaków, jest na barfie. Za to Aurelka nie chce jeść nic poza nimi. Jak wygląda jej dieta opisałam tutaj: http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=77522#77522 
Moja Jossy dostaje od poczätku surowizne. Po jakims czasie wprowadzilam do posilku piskleta jednodniowe -( tak to sie tutaj nazywa) . Na dzien dzisiejszy Jossy dostaje na "sniadanie" pisklaczka a potem mieszanke BARF-a . Wcina az sie uszy trzesä i nawet Sucz nie ma nic do wylizania. Ale ostatnio przeczytalam o mozliwosci " przewitaminizowania" wit A ktöra jest w zöltku a pisklaki majä w sobie jeszcze "to" zöltko i bylo napisane,ze nalezy je przed podaniem wyciskac. ????? Szukalam tutaj informacji na temat wit A ale po 100 -nym poscie odpuscilam.
Czy ktos moze mnie doszkolic albo przekierowac ,jesli taki temat juz jest, bo zglupialam i nie wiem czy dalej jej te pisklaki dawac.
Czy ktos moze mnie doszkolic albo przekierowac ,jesli taki temat juz jest, bo zglupialam i nie wiem czy dalej jej te pisklaki dawac.
Pierwsze słyszę o wyciskaniu z piskląt witaminy A
. Jak niby miałoby to wyglądać??? One przecież nie mają jakiegoś specjalnego woreczka w sobie, w którym ta witamina miałaby być umieszczona i który można by wycisnąć.
No i pomijając już technikalia tego procederu, pisklęta jednodniowe wcale nie są jakąś bombą witaminową. To, że w żółtkach jest ta witamina, nie oznacza automatycznie, że tyle samo jest jej w pisklaku (na marginesie - w żółtku wcale nie ma jakichś niesamowitych ilości witaminy A, spokojnie dajemy je naszym zwierzom bez obawy o przedawkowanie). Witamina A znajdująca się w żółtku jest zużywana w procesach metabolicznych przez rozwijające się w jajku pisklę i po wykluciu taki jednodniowy kurczaczek ma jej w sobie znacznie mniej niż miało jej jajko. Witamina A jest gromadzona w wątrobie dopiero w trakcie życia i w normalnych warunkach (naturalnych) zwierzęta starsze zawsze mają jej więcej niż młodsze. Pisklaki tuż po wykluciu nie miały jeszcze możliwości spożycia pokarmu i zgromadzenia zapasu witamin, więc ich nie zawierają (tzn. zawierają ich mało, tyle ile zostało po wykorzystaniu zapasów z jajka podczas rozwoju od zarodka do pisklęcia).
No i pomijając już technikalia tego procederu, pisklęta jednodniowe wcale nie są jakąś bombą witaminową. To, że w żółtkach jest ta witamina, nie oznacza automatycznie, że tyle samo jest jej w pisklaku (na marginesie - w żółtku wcale nie ma jakichś niesamowitych ilości witaminy A, spokojnie dajemy je naszym zwierzom bez obawy o przedawkowanie). Witamina A znajdująca się w żółtku jest zużywana w procesach metabolicznych przez rozwijające się w jajku pisklę i po wykluciu taki jednodniowy kurczaczek ma jej w sobie znacznie mniej niż miało jej jajko. Witamina A jest gromadzona w wątrobie dopiero w trakcie życia i w normalnych warunkach (naturalnych) zwierzęta starsze zawsze mają jej więcej niż młodsze. Pisklaki tuż po wykluciu nie miały jeszcze możliwości spożycia pokarmu i zgromadzenia zapasu witamin, więc ich nie zawierają (tzn. zawierają ich mało, tyle ile zostało po wykorzystaniu zapasów z jajka podczas rozwoju od zarodka do pisklęcia).
Ostatnio zmieniony 2016-03-14, 17:41 przez dagnes, łącznie zmieniany 2 razy.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
agal pisze:Poza żółtkiem, które się z niego wylewa.
To jak w końcu z tym żółtkiemdagnes pisze:Pierwsze słyszę o wyciskaniu z piskląt witaminy A . Jak niby miałoby to wyglądać??? One przecież nie mają jakiegoś specjalnego woreczka w sobie, w którym ta witamina miałaby być umieszczona i który można by wycisnąć.


