Owoce morza

Wszystko o głównych składnikach BARFa
Awatar użytkownika
Bianka 4
Posty: 1070
Rejestracja: 2011-09-21, 20:14
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Bianka 4 »

A te krewetki to jaki mają kolor? Pytam, bo przyznam, że w Polsce surowych chyba jeszcze nie widziałam poza działem mrożonek.
Mieszkałem z kilkoma mistrzami Zen. Wszyscy byli kotami - Eckhart Tolle
Obrazek
Awatar użytkownika
Ines
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

A taki:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Bianka 4
Posty: 1070
Rejestracja: 2011-09-21, 20:14
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Bianka 4 »

Twoje krewetki, Ines, faktycznie wyglądają na surowe :shock: ale niestety nie wierzę, że nie były przemrożone... tyle, że to akurat żaden problem :kciuk:

[ Dodano: 2014-09-07, 22:05 ]
Doczytałam w innym wątku, że "świeże krewetki" znaczy surowe mrożone i już mi się wszystko zgadza.... dla mnie "świeże" znaczy, że nie są ani gotowane ani mrożone i trudno mi było sobie wyobrazić faktycznie świeże krewetki w Polsce... :mrgreen:
Mieszkałem z kilkoma mistrzami Zen. Wszyscy byli kotami - Eckhart Tolle
Obrazek
Awatar użytkownika
Skipper
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

Ja raczej jestem skłonna uwierzyć w tę świeżość :roll:

Krewetki lidlowskie mają termin przydatności do spożycia ok. tygodnia, gdyby były rozmrażane to nie mogłyby tyle leżeć :mrgreen:

Przy dzisiejszych możliwościach transportowych nie problem przewieźć towar w chłodni w ciągu jednego dnia.
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Awatar użytkownika
Dieselka
Posty: 1350
Rejestracja: 2012-12-29, 19:12
Lokalizacja: prawie Wrocław
Kontakt:

Post autor: Dieselka »

Ines, jak zawsze twoje fotki mnie na łopatki kładą. Uwielbiam te twoje futra!

Ja zawsze kupowałam krewetki w realu. te takie na stoisku rybnym - one gotowane są.

Ale u mnie nikt a nikt tego jeść nie chce ;/ Później tylko wyciągam takie suche pancerzyki spod łóżek (jak pełna nadziei założę, że skoro krewetka znika to może jednak ktoś zjadł).

Dlatego kupować przestałąm. Ale może gdyby taka jakaś super-dobra się trafiła, to ktoś by się jednak slusił? Ines, gdzie Ty takiego smakołyka dopadłaś?
Paulinka i Dieselek
Awatar użytkownika
Ines
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Ja chyba kupowałam w Lidlu. Ale one chyba na opakowaniu wpisany jakiś konserwant miały, więc kupiłam tylko jedną paczkę Tuli na urodziny (ale być może coś pomieszałam i przypadkowo kłamię, bo to było w czerwcu, a ja mam pamięć dobrą, ale krótką :oops: ).
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Ines, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Skipper
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

Ines, żebyś zobaczyła co zawierają te gotowane... :shock:
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Awatar użytkownika
Ines
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Ja wiem, nieraz już niosłam je w koszyku do kasy, ale po przeczytaniu składu robiłam w tył zwrot. Właśnie dlatego moje koty jedzą je tylko od święta, a Tula dodatkowo na wystawach, za dobre sprawowanie.

(Cwaniara, jak tylko wróci do klatki po ocenie, to zaczyna się drzeć i bić łapami w klatkę - zrobiła swoje, to teraz krewetkowa zapłata, nie ma przebacz. Ciekawe co by było, gdybym przypadkiem tych krewetek zapomniała wziąć na wystawę :hair: )
Awatar użytkownika
Dieselka
Posty: 1350
Rejestracja: 2012-12-29, 19:12
Lokalizacja: prawie Wrocław
Kontakt:

Post autor: Dieselka »

eee to chyba odposcimy :) U mnie krewetki sa niejadalne - myslalam ze te beda na tyle super- wyjatkowe, ze bedzie warto zaryzykowac :)
Paulinka i Dieselek
Awatar użytkownika
Skipper
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

Dzisiejsze krewetki lidlowskie to czerwone krewetki argentyńskie. Produkt rozmrażany. Połaszczyłam się na 1 opakowanie, koty dostaną po sztuce, czwartą pańcia zje (nie na surowo :mrgreen: ).
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Awatar użytkownika
Skipper
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

Dawał ktoś kotu ośmiornicę do konsumpcji ? :twisted: Kupiłam dzisiaj 4 zamrożone sztuki w Carrefour, takie dosyć spore (kilkanaście cm) i zastanawiam się, co jak to kociszczom zaserwować. Sprawa jest trochę skomplikowana, bo tutaj wyczytałam, że jadalne są tylko macki, natomiast zakupione przeze mnie osobniki są jak najbardziej kompletne.

Tutaj z kolei można dowiedzieć się, jak zrobić przedmiotowemu osobnikowi sekcję zwłok. Rzecz w tym, że sekcja ma na celu przygotowanie do spożycia dla człowieków (na innych stronach internetowych doczytałam również, że trzeba zdjąć skórę z worka i z macek) natomiast jak się ma to do spożycia przez kota ? Czy trzeba usuwać środkową część niejadalną i zdejmować skórę z osobnika, jak również wyjmować wnętrzności czy można dać w całości, łącznie ze żwaczami ?
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Awatar użytkownika
Skipper
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

Cóż, widzę że na forum oprócz moich kotów nikt ośmiornic nie jada :-P

Przedmiotowa ośmiornica po rozmrożeniu okazała się być osobnikiem wypatroszonym i gotowym do dalszej obróbki kulinarnej. Skippi i Rico dość sceptycznie podeszli do możliwości skonsumowania tej nowości (tj. zapach pasował natomiast trochę obawiali się wziąć toto do pyska), natomiast Tosiek dostał jakiegoś szału (a pańcia przy okazji 4 krwiste ślady pazurów na dłoni) i ganiał z tą ośmiornicą w paszczy po mieszkaniu jak huragan - szukał miejsca gdzie się schować i ją skonsumować w spokoju. W końcu przy ograniczonym zainteresowaniu ze strony potencjalnych współbiesiadników umiejscowił się ostatecznie w kuchni - poniżej zdjęcia z konsumpcji

Obrazek

Obrazek
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Awatar użytkownika
Nina_Brzeg
Posty: 862
Rejestracja: 2013-09-26, 22:02
Lokalizacja: Brzeg

Post autor: Nina_Brzeg »

Tak się je krewetki ekwadorskie :mrgreen:
https://www.youtube.com/watch?v=2u9kR46hIIk


Mam zamrożone te krewetki:
http://www.biedronka.pl/pl/product,id,5 ... e-marinero
Argentyńskie.
Mogę je dawać kotom? Jakoś ich wygląd mnie przeraża :hair: Coś im trzeba ucinać czy w całości dawać? Koty raczej nie są przyzwyczajone do gryzienia twardych rzeczy (pomalutku to zmieniamy bo mamy problem z kamieniem nazębnym).
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Awatar użytkownika
scarletmara
Posty: 1420
Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: scarletmara »

ja moim zawsze z pancerzyków obieram i daję samo mięsko bo nie wydaje mi się, żeby ten pancerzyk był strawny i boję się, że mogłyby zwymiotować jak im się gdzieś przyklei albo źle połkną i się będą krztusić bo to jak łuska jest twarde i się wszędzie przykleja.
Awatar użytkownika
HoWaKo
Posty: 267
Rejestracja: 2015-02-07, 23:51
Lokalizacja: Zamość

Post autor: HoWaKo »

Mój jegomość pałaszuje krewetki w całości, w ogóle lubi owoce morza - ośmiorniczki, mule ;-) Wszystko, co pachnie morzem jest dla niego mniam :food:
BARFny tercet egzotyczny: Honor-Wandysław-Kokoska :mrgreen:
[img]http://min_ek.fm.interiowo.pl/kotek/razem1.jpg[/img]
ODPOWIEDZ