BARFne sukcesy

BARFne historie i dzienniki, zwierzenia i opowieści barferów
ODPOWIEDZ
Magdziol
Posty: 50
Rejestracja: 2011-12-09, 16:13
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Magdziol »

Przedstawiam 2 nowe barferki

Obrazek


Koteczki mają 7 tygodni i od prawie tygodnia jedzą tylko naturalnego barfa. no może trochę jeszcze wyciućkają z cycochów
Awatar użytkownika
koniczynka
Posty: 887
Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: koniczynka »

Ależ piękne maleństwa! Właśnie taki kolor podoba mi się chyba najbardziej :mrgreen:
Awatar użytkownika
Solarie
Posty: 114
Rejestracja: 2012-07-24, 19:11
Lokalizacja: Oświęcim

Post autor: Solarie »

Proszę, oto mój domowy sukces widoczny gołym okiem ;-)
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jestem w tym momencie niesamowicie, niewypowiedzianie dumna z Malagi, że się przemógł i zaufał mi, że nie chcę go struć, a domowe jedzonko jest o wiele lepsze niż chrupy i saszetki. :food:
Strajk daleko w tyle za nami, teraz już sam przychodzi do mnie w porze posiłku i domaga się dostępu do miski, opróżniając ją w sekundzie - tak, jak sobie wymarzyłam, żeby było. :love:
Jesteśmy tu.
Ludzie dzielą się na tych, którzy kochają koty i na tych pokrzywdzonych przez los.
MB
Posty: 121
Rejestracja: 2012-06-20, 13:46
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: MB »

Jej Ogoniastość dała mi do zrozumienia, że puszeczki i saszetki to sobie mogą zjeść bezdomniaki, a Książniczka będzie jadła miąso i tylko miąso.
W tej chwili mam w lodówce 2 mieszanki - jedna indykowo-kurczakowa, druga kurczakowa-cielęca, druga już z niemal wszystkimi suplementami, obie jadalne i to już nie tylko z ręki (chociaż z ręki najsmaczniejsze). Smaczne jest też "kradzione" - bierze się kawałek mięcha w pysia i zwiewa, żeby pożreć kilka metrów dalej). Tylko wątróbka jest be i obawiam się, że tego nie zmienię. Ale to drobiazg. I tak jestem w lekkim szoku, że tak szybko poszło.
No tak, niby o to chodziło, ale żeby nie było za pięknie, to mam teraz duży problem. Niedługo jadę z Ofelią na urlop - PKP i PKS, kilka godzin jazdy. Jak ja mam jej przewieźć zamrożone mięcho!!!
Awatar użytkownika
edmundo
Posty: 247
Rejestracja: 2012-06-05, 11:51
Lokalizacja: UK

Post autor: edmundo »

MB pisze:Niedługo jadę z Ofelią na urlop - PKP i PKS, kilka godzin jazdy. Jak ja mam jej przewieźć zamrożone mięcho!!!
Torby termoizolacyjne w lodowce turystycznej, chyba ze masz transportery styropianowe. W zaleznosci, tez na jak dlugo jedziesz. Jak na tydzien lub dluzej, to moze warto zrobic nowa mieszanke na miejscu :roll:
MB
Posty: 121
Rejestracja: 2012-06-20, 13:46
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: MB »

No właśnie jadę na tydzień, suplementy mogłabym wziąć ze sobą, ale co z mięsem? Nie wiem, czy tam gdzie jadę będę mogła kupić jakiekolwiek mięso (to wiocha, turystyczna, ale wiocha).
Mam termos zwykły i taki termos "obiadowy". Zwykły by chyba lepiej trzymał temperaturę, ale mniej wlezie, nie wiem czy zmieszczę wszystkie "porcje". Obiadowy jest większy, ale z kolei nie wiem, czy mrożonki wytrzymają w nim 8 godzin.
Meri
Posty: 863
Rejestracja: 2012-07-07, 20:00
Lokalizacja: Nowy Targ
Kontakt:

Post autor: Meri »

U nas też BARFne szaleństwo :mrgreen:

Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
edmundo
Posty: 247
Rejestracja: 2012-06-05, 11:51
Lokalizacja: UK

Post autor: edmundo »

MB odradzam Ci termosy z wlasnego doswiadczenia. Kup torby izolacyjne, wszystko owin w zimny i mokry recznik, wczesniej schlodzony w zamrazarce, zapakuj w jeszcze jedna torbe izolacyjna i mozesz jechac. 8h powinno bys spoko, tylko po dotarciu do celu, wrzuc miecho do zamrazarki.
MB
Posty: 121
Rejestracja: 2012-06-20, 13:46
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: MB »

Dawno mnie tu nie było, ale muszę się pochwalić małym sukcesem. Ofelia wczoraj jadła wątróbkę!!! Gotowaną co prawda... wątróbka nie była dla niej, to znaczy była jak ją kupowałam, ale wzgardziła, więc wpakowałam do zamrażarki i tam sobie leżała. Wczoraj wyjęłam, podgotowałam i zaczęłam kroić dla bezdomniaków. Przylazła Ofelia i zaczęła wcinać tą wątróbkę z wielkim apetytem :shock: :shock: :shock: . Cud prawdziwy!
Spróbuję tego, co robiłam z żołądkami i serduszkami. Też do tej pory musiały być podgotowane, bo inaczej księżniczka nie ruszyła, a teraz mogą być tylko sparzone. Może uda się tak samo z wątróbką.
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

MB pisze:Przylazła Ofelia i zaczęła wcinać tą wątróbkę z wielkim apetytem :shock: :shock: :shock: . Cud prawdziwy!
Ach te futra !!!!
Kto trafi za kotem temu Nobla :kwiatek:
MB
Posty: 121
Rejestracja: 2012-06-20, 13:46
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: MB »

A tak wogóle, Ofelia mi sie strasznie ofutrzyła! Ona ma takie trochę nietypowe to futerko, ale jak na nią to jest gęste, a tak mięciutkie, aksamitne, że znajomi nie mogą się nadziwić. Zwłaszcza, jak ktoś ma kota karmionego gorszymi karmami. Zaczynam już żartować, że jeszcze trochę i będę miała persa ;-) .
A jak fajnie wygląda, jak Ofelczasta bierze w pysk kawałek mięsa z miski i ucieka z nim, żeby poźreć gdzieś w ustronnym miejscu :-)
Nie myślałam, że przestawienie jej na barfa będzie tak łatwe. Szczerze mówiąc, byłam gotowa na straszne problemy. A tymczasem poszło łatwo. Muszę tylko jeszcze zacząć podawać algi i dorwać gdzieś krew (bo tego mi jeszcze brakuje w mieszankach :oops: - chociaż krwi jest czasami sporo w serduszkach) i wtedy już będzie barf na całego (acha, te 75-90% barfa, które zaznaczyłam, nie oznacza że kota dostaje coś poza Barfem, tylko nie chciałam dać 100% właśnie przez niekompletne jeszcze mieszanki).
No dooobra, czasami Ofelia dostanie parę chrupków albo kociego kabanoska w nagrodę ;-) .
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

MB pisze:Muszę tylko jeszcze zacząć podawać algi i dorwać gdzieś krew
Krew jest bardzo ważna ...nie zwlekaj :->
Może sie zbuntować...krew pachnie specyficznie, ale cierpliwie i wolniutko wszystko z kotem zrobisz :kwiatek:
MB
Posty: 121
Rejestracja: 2012-06-20, 13:46
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: MB »

Mam nadzieję, że buntu nie będzie. W końcu w serduszkach jest czasami sporo krwi i trochę jej ląduje w mieszance, a mieszanka nie staje się przez to niejadalna. Będę dodawać stopniowo i zobaczę co się stanie.
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Krew suszona wołowa ma specyficzny metaliczny zapach i smak.
To nie taka krew jak ta w serduszkach.
Gdybyś miała dostęp do surowej krwi wołowej, jak to mówią "jeszcze ciepłej" to byłoby najlepsze rozwiązanie, ale to są marzenia...
Ja ciągle szukam źródła.
Awatar użytkownika
dymek
Posty: 10
Rejestracja: 2013-01-22, 18:10
Lokalizacja: k. Wrocławia

Post autor: dymek »

A ja się mogę pochwalić takim mini sukcesikiem, jeszcze przedbarfowym :)
Moja Bońcia wołowinki jeść nie chciała, dzisiaj kupiłam im kurę (całą, ale bez podrobów niestety) i wcinała aż miło (pokroiłam różne części i zrobilam mix + prawie mączka ze skorupek z jajek).
Tak więc jest przyszłość dla BARFa w moim domciu :hura:
ODPOWIEDZ