Dostali dzis skrzydło i obaj zajadali ze smakiem, Bombi malutki kawałeczek, a Xelmiak całe skrzydło w zasadzie, wszystko- mięso, skora, kości, wszyściutko pochłonął. Widać było, że trochę się zmęczył, ale cudownie było patrzeć jak to chrupie w jego mordce. A jak sobie łapkami pomagał.
BARFne sukcesy
BARFne sukcesy
a ja muszę sie pochwalić, bo jestem dzis strasznie dumna z mojego tygryska :):):)
Dostali dzis skrzydło i obaj zajadali ze smakiem, Bombi malutki kawałeczek, a Xelmiak całe skrzydło w zasadzie, wszystko- mięso, skora, kości, wszyściutko pochłonął. Widać było, że trochę się zmęczył, ale cudownie było patrzeć jak to chrupie w jego mordce. A jak sobie łapkami pomagał.
a wcześniej nie chcieli tknąć skrzydeł ani szyji indyczych. a tu proszę- niespodzianka. skrzydło kuraka wtrząchnięte w całości do brzuszka :) ale się cieszę z tego!!
Dostali dzis skrzydło i obaj zajadali ze smakiem, Bombi malutki kawałeczek, a Xelmiak całe skrzydło w zasadzie, wszystko- mięso, skora, kości, wszyściutko pochłonął. Widać było, że trochę się zmęczył, ale cudownie było patrzeć jak to chrupie w jego mordce. A jak sobie łapkami pomagał.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez sliver_87, łącznie zmieniany 2 razy.

- koniczynka
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Jeśli chodzi o mojego Lucka to- pewnie! Lucek regularnie wcina całe udka z kurczaka, skrzydła, szyjki. Ostatnio dostał także do ogryzania kręgosłup kaczy (samę kręgi, z mięsem. wyrostki kostne odłamałam) i kaczą tchawicę. Daję mu też czasami suszone gryzaki. Ubaw ma po pachy i widać, że ogromną radość mu to sprawia. Po takim udku, czy szyjce wchodzi do pokoju, wskakuje na kanapę koło mnie, oblizuje się i zaczyna mnie "barankować" i lizać po rękach.Terhie pisze:![]()
To Wasze koty jedzą kości?!
[rozczarowana swoimi kotami]
Mój kot jest typem "gryzonia". Jak był mały przeżuł mi buty, przeżuł dywan, nogi od stołu drewniane i uwielbia gryźć wszelakie kartony. Jak był mały to nigdy nie używał pazurów, a zawsze zęby szły w ruch. Teraz jak coś mu się nie podoba to także można się spodziewać iż zrobi użytek ze swojej jamy gębowej
ojej, nowy wątas z powodu koteczków moich :) miło mi.
potem sie bałam czy aby jednak coś mu nie zaszkodzi. ale do teraz nic złego się nie działo, więc kamień z serca.
a koty dziś rywalizowały o mięso. Bombilla w końcu pochwyciła kawałek w paszcze, uciekła Xelmiemu i zjadła sama ;) to też dla mnie sukces. bo zwykle mu ustepowała i darowała mu swoje porcje.
potem sie bałam czy aby jednak coś mu nie zaszkodzi. ale do teraz nic złego się nie działo, więc kamień z serca.
a koty dziś rywalizowały o mięso. Bombilla w końcu pochwyciła kawałek w paszcze, uciekła Xelmiemu i zjadła sama ;) to też dla mnie sukces. bo zwykle mu ustepowała i darowała mu swoje porcje.

No naprawdę możesz być dumna
wcale nie często się zdarza, że kociak tak pięknie się nawraca na naturę. Na moje 4 sztuki w domu tylko Jagoda pożera skrzydło w całości - najmniejsza ze stada
Nad resztą muszę jeszcze popracować 
Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu. (Mark Twain)
Dałam kotom mowę, powiedziałam, że inne koty sa bardziej "kocie" i zaserwowałam większy kawałek mięska niż zwykle. Niech się trochę kot pomęczy, pomyślałam. Zajęło mu to z 10 minut uciekania przed Cirdankiem, warczenia, parskania. Jak zaczął przeżuwać, wykrztuszać i znów próbować połknąć, zlitowałam się i chciałam zabrać i pokroić, zanim mi bestia zejdzie w mękach. Ale zwiał za szafę i tam skończył, ciamkając głośno.
W sumie chyba mu się podobało, z mieszanki zawsze wybierają większe kawałki, ale ryzykować ukrztuszenia kota chyba nie będę.
W sumie chyba mu się podobało, z mieszanki zawsze wybierają większe kawałki, ale ryzykować ukrztuszenia kota chyba nie będę.
Hej on się nie udusi! No weź mu Terhie męskości i mężności nie ograniczaj
Najpierw wjazd na ambicję, że niby drapieżniki, a potem - daj mamusia ci pokroi...nie gryź tak, bo się zgrzejesz...
Moja Jagoda też na początku tak łapczywie pożerała, aż oczy miała momentami takie wielkie, że hej
A gulgotało, dławiło się to, że szok. Teraz już luzik, robiłam mieszankę, zakradła się cicho i ukradła całe skrzydło kuraka - zorientowałam się dopiero słysząc metodyczne chrupanie kości
żadnego gulgotu, już z tego gwiazda wyrosła 
Najpierw wjazd na ambicję, że niby drapieżniki, a potem - daj mamusia ci pokroi...nie gryź tak, bo się zgrzejesz...
Moja Jagoda też na początku tak łapczywie pożerała, aż oczy miała momentami takie wielkie, że hej
Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu. (Mark Twain)
Super!
Moje męczyły się na początku z fortainem, ale Sihayową krew łykają bez wstrętów. Za to nadal, nieustająco, a minął z miesiąc, co wyjmę drożdże, to próbują noski władować do pudełka. To pierwsze zauroczenie suplementowe, jakie przetrwało próbę mieszanki
Ja tak miewałam przy mieszankach, teraz próbuje oduczyć 
Moje męczyły się na początku z fortainem, ale Sihayową krew łykają bez wstrętów. Za to nadal, nieustająco, a minął z miesiąc, co wyjmę drożdże, to próbują noski władować do pudełka. To pierwsze zauroczenie suplementowe, jakie przetrwało próbę mieszanki
Jesteś pewna, że nie zostawiłaś, niby przypadkiem, jakiegoś ładnego skrzydełka gdzieś na samym brzegu blatu, ostentacyjnie się odwracając i udając, że nie patrzysz na złodziejskie kocury?maix pisze: zakradła się cicho i ukradła całe skrzydło kuraka - zorientowałam się dopiero słysząc metodyczne chrupanie kości![]()
Niczego z tamtego czasu nie jestem pewna - była gdzieś 2-ga w nocy, ja już 22-gą godzinę na nogach, a za 4,5 godziny jadę do pracy...Dobrze że tych kotów moich nie dokroiłam do barfa bo pałętały mi się po powierzchni roboczej, a już trochę śpiąca byłam 
EDIT: nie, jednak Jagoda je ukradła z głębokiego zlewozmywaka, wykopała je sobie spod innych mięs, bo solo poza mieszanką zna tylko skrzydła i szyjki, gdzie ja wtedy miałam oczy
EDIT: nie, jednak Jagoda je ukradła z głębokiego zlewozmywaka, wykopała je sobie spod innych mięs, bo solo poza mieszanką zna tylko skrzydła i szyjki, gdzie ja wtedy miałam oczy
Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu. (Mark Twain)
To teraz ja
.
Pozazdrościłam tych zjadanych w całości skrzydełek
i też zaserwowałam moim pannom po skrzydle.
I jestem w szoku, zjadły ! Najlepiej radziła sobie najmłodsza Mila, schrupała całe skrzydło. Pozostałe perfekcyjne obgryzły mięso, ale zjadły tylko drobne kostki.
Ale ile było radochy, podrzucania, zrzucania, polowania, noszenia w mordkach
.
Dla mnie to wielki sukces bo Pixi i Mila jeszcze miesiąc temu surowego mięsa nie chciały powąchać, a teraz nie dość, że zasuwają krwiste mieszanki to jeszcze mordują się z całymi skrzydłami
.
Pozazdrościłam tych zjadanych w całości skrzydełek
I jestem w szoku, zjadły ! Najlepiej radziła sobie najmłodsza Mila, schrupała całe skrzydło. Pozostałe perfekcyjne obgryzły mięso, ale zjadły tylko drobne kostki.
Ale ile było radochy, podrzucania, zrzucania, polowania, noszenia w mordkach
Dla mnie to wielki sukces bo Pixi i Mila jeszcze miesiąc temu surowego mięsa nie chciały powąchać, a teraz nie dość, że zasuwają krwiste mieszanki to jeszcze mordują się z całymi skrzydłami
Hmm u nas ten cały BARF to się chyba nawet zaczął od porady żeby dać kotu surowiznę z kością, bo nawet kości jeść może. I wtedy jeszcze kociaki moje pożarły wszystko łącznie z kośćmi, a było to jakiś rok temu i wiele osób wtedy zastanawiało się czy im krzywdy nie robię
do dzisiaj chrupią sobie kosteczki, a Prozac, nasz nienażarty drapieżnik zjada-chrupie nawet grube kości indycze
ostatnio zjadł spory kawał szyji indyczej. I naprawdę chrupał, a nie łykał. Potem leżał niczym wąż i trawił 
