A tak wogóle, Ofelia mi sie strasznie ofutrzyła! Ona ma takie trochę nietypowe to futerko, ale jak na nią to jest gęste, a tak mięciutkie, aksamitne, że znajomi nie mogą się nadziwić. Zwłaszcza, jak ktoś ma kota karmionego gorszymi karmami. Zaczynam już żartować, że jeszcze trochę i będę miała persa

.
A jak fajnie wygląda, jak Ofelczasta bierze w pysk kawałek mięsa z miski i ucieka z nim, żeby poźreć gdzieś w ustronnym miejscu
Nie myślałam, że przestawienie jej na barfa będzie tak łatwe. Szczerze mówiąc, byłam gotowa na straszne problemy. A tymczasem poszło łatwo. Muszę tylko jeszcze zacząć podawać algi i dorwać gdzieś krew (bo tego mi jeszcze brakuje w mieszankach

- chociaż krwi jest czasami sporo w serduszkach) i wtedy już będzie barf na całego (acha, te 75-90% barfa, które zaznaczyłam, nie oznacza że kota dostaje coś poza Barfem, tylko nie chciałam dać 100% właśnie przez niekompletne jeszcze mieszanki).
No dooobra, czasami Ofelia dostanie parę chrupków albo kociego kabanoska w nagrodę

.