Maks i Mufka :)
No dzięki wielkie
. Ja jutro jak pójdę z Maksem to porozmawiam jeszcze raz z lekarzem, tam jest kilku i z tego co widzę to każdy mówi co innego. Dziś np. okazało się, że badań wcale nie muszę robić bo kot jest młodziutki. I mówiąc szczerze trochę mi to na rękę ze względów finansowych a i tak zrobię te badania, ale nie teraz, za jakieś 2-3 miesiące planuję. W końcu to są dwa koty w jednym wieku i to na raz tak wszystko wypadło 
Dzwoniłam do znajomej, która w tej przychodni psa leczy i też mi poradziła porozmawiać z jednym konkretnym lekarzem. Jutro dam znać co z tego wyszło
Trochę mi się nagle sprawy pokomplikowały i dlatego w sumie tak na szybko załatwiam choćby sprawy z kotami. Chociaż to chcę mieć z głowy. Tak czasem bywa.
Dzięki jeszcze raz za pomoc
Dzwoniłam do znajomej, która w tej przychodni psa leczy i też mi poradziła porozmawiać z jednym konkretnym lekarzem. Jutro dam znać co z tego wyszło
Trochę mi się nagle sprawy pokomplikowały i dlatego w sumie tak na szybko załatwiam choćby sprawy z kotami. Chociaż to chcę mieć z głowy. Tak czasem bywa.
Dzięki jeszcze raz za pomoc
O, dzięki. Jeśli jutro nie załatwię w tej mojej to pewnie skorzystam. Aczkolwiek to drugi koniec ŁodziBianka 4 pisze:Koleżanka poleca lecznicę Pies czyli kot na Wyszyńskiego http://www.piesczylikot.pl/
A przy okazji jeszcze zapytam - czy po kastracji albo sterylizacji to kot musi być na jakiejś specjalnej diecie?
moje były przywiezione do domu około godz 20 i do końca dnia oczywiście już nic nie jadły, ale następnego dnia dostały normalnego barfa - nie za bardzo miały apetyt, ale już dobę po jadły aż im się uszy trzęsły. To były nasze początki z barfem i śmiejemy się, ze te dwa dni głodówki spowodowały, że zaczęły wcinać barfa bez marudzenia i tak jest odpukać do dzisiaj. Żadnej specjalnej diety nie było....Saga pisze:A przy okazji jeszcze zapytam - czy po kastracji albo sterylizacji to kot musi być na jakiejś specjalnej diecie?
Saga, u mnie koty po kastracji są na diecie dla nerkowców z uwagi na PNN Skippiego. I to wszystko w tej kwestii - żadnych specjalnych diet dla kastratów.
I jakoś nie tyją wbrew opiniom o kotach poddawanych zabiegom tego typu
Tak, że głowa do góry - dobrze będzie

I jakoś nie tyją wbrew opiniom o kotach poddawanych zabiegom tego typu
Tak, że głowa do góry - dobrze będzie
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Zaraz po zabiegu też niczego nie zmieniam.
Kilka lat temu kastrowałam mojego pierwszego kocura hodowlanego. Jak wróciliśmy do domu tak strasznie wyrywał się do misek z jedzeniem, że nie mogłam nad nim zapanować... stwierdziłam, że nie mam szans z nim wygrać i niech się dzieje co chce, najwyżej zwymiotuje... Nic się nie stało... nawet najmniejszego pawika nie puścił
Kilka lat temu kastrowałam mojego pierwszego kocura hodowlanego. Jak wróciliśmy do domu tak strasznie wyrywał się do misek z jedzeniem, że nie mogłam nad nim zapanować... stwierdziłam, że nie mam szans z nim wygrać i niech się dzieje co chce, najwyżej zwymiotuje... Nic się nie stało... nawet najmniejszego pawika nie puścił
No to super 
A Maks naprawdę jest jakiś nieswój. Chwilę pobiegał z Mufką bo ta go zaczepiała i zamelinował się teraz w łazience. Jak weszłam do niego to nawet głowy nie podniósł, leży taki smutny na podłodze, zamyślony, zwykle tak się nie zachowuje. No jak chory. Ale pojadł sobie, chociaż tyle dobrze
A Maks naprawdę jest jakiś nieswój. Chwilę pobiegał z Mufką bo ta go zaczepiała i zamelinował się teraz w łazience. Jak weszłam do niego to nawet głowy nie podniósł, leży taki smutny na podłodze, zamyślony, zwykle tak się nie zachowuje. No jak chory. Ale pojadł sobie, chociaż tyle dobrze
Był obmacywany przez wetkę we wrześniu jak miałam pierwsze podejście do kastracji. Nic wtedy złego nie wymacała, stwierdziła, ze już ładne jajeczka, ale nie za duże. Jutro go będą badać.
A z tymi emocjami to ja już sama nie wiem, koty się chyba zmówiły
. Właśnie oba na zmianę okupują torbę kocią
. Torba na stałe stoi w przedpokoju na półce, koty się nią czasem bawiły, zwalały, ciągnęły, ale spały w niej ostatni raz jak miały chyba z 3 miesiące. A dziś nagle najpierw Mufka się w niej schowała i zasnęła a teraz Maks w niej śpi. I zrozum tu kota 
A z tymi emocjami to ja już sama nie wiem, koty się chyba zmówiły
Juupiii, dziewczyny, oba koty poszły pod nóż
. Mufka też była na głodzie jak Maks powiedziałam lekarce jak sprawa wygląda, popatrzyła na Maksa, że taki duży i dobrze odżywiony, więc stwierdziła, że nie ma problemu, Mufkę można już sterylizować. Spojrzała w rozpiskę, stół był wolny więc kazała zaraz przynieść Mufkę. Właśnie wróciłam, no cieszę się jak nie wiem co, że udało mi się załatwić
. Jednak co lekarz to inna opinia.
Koty od rana wariowały jak głupie, jak nigdy. Maksiu był o dziwo w drodze dość spokojny, trochę pomiaukiwał, pewnie mu zimno było bo nie przyzwyczajony
. I na miejscu też grzeczny, no zupełnie inaczej niż u tej lekarki fundacyjnej, tam się na nią rzucał z pazurami, prychał. A tutaj nie, grzeczniutki koteczek. A Mufka w drodze darła się na całą ulicę, nawet nie wiedziałam, ze ma tak silny głos, jeszcze jej takiej nie słyszałam bo to przecież kot niemowa
. I bidna się tak trzęsła potem, no całe ciałko dygotało.
Odbiór Maksa mam koło 17-tej, Mufka później.
No bardzo się cieszę że mam już chociaż to z głowy.
Dziękuję wszystkim za miłe słowa
Koty od rana wariowały jak głupie, jak nigdy. Maksiu był o dziwo w drodze dość spokojny, trochę pomiaukiwał, pewnie mu zimno było bo nie przyzwyczajony
Odbiór Maksa mam koło 17-tej, Mufka później.
No bardzo się cieszę że mam już chociaż to z głowy.
Dziękuję wszystkim za miłe słowa