Dragana pisze:I słusznie Jeden problem z głowy - czyli jak nauczyć kota jeść mokre.
No fakt, z jedzeniem mokrego nigdy problemu nie było, one chyba od początku jadły i suche i mokre. Znaczy Mufka bo Maks to nie wierzę, mimo zapewnień lekarki, że jadł suche a u mnie tylko takie fanaberie odstawia bo mu ponoć na to pozwalam. I w sumie dobrze się stało, że to kot miał takie... "fanaberie"

bo w ten sposób szybko zaświeciło mi się światełko ostrzegawcze, ze coś tu nie gra

. Gdyby nie to, to nadal bym święcie wierzyła lekarce i słuchała tylko jej zaleceń

. A mokre to widziałam whiskasa u lekarki jak podawał kociakom, więc chyba to jadły, aczkolwiek nie wiem jak w DT było.
A potem się okazało, ze z mokrą to też nie tak prosto bo Mufka zaczęła mieć bardzo luźne qoopale

. Kupiłam im Grau dla łasucha i niestety - krowie placki. Nie było wyjścia, trzeba było szybko przestawić koty na barfa bo sobie nie wyobrażałam, że Maks będzie dostawał mokre a Mufka będzie się tylko oblizywać. No i wcinają
Dragana pisze:A po suchym RC to naprawdę taki smród, że zabija. I do tego codzienna dostawa smrodu, no dziękuję bardzo za takie atrakcje
A to nie wiem, nie podawałam. Ale smród też przeszłam. Na samym początku zupełnie nieświadoma słuchałam różnych rad jak zmusić kota do jedzenia suchego i pani w zoologu poradziła mi saszetki felixa, do niego wkładałam suchą karmę. No to była masakra jak się koty załatwiły

. Mieszkanie do gruntownego wietrzenia, z przeciągami bo nie dało się wytrzymać. Ja z drugiego pokoju poczułam, że kociaki się załatwiły, biegłam uprzątnąć i zaraz trzeba było wynosić odpady w ogóle z mieszkania bo czuć było nawet przez folię. Sąsiadka mi nie wierzy, że teraz nie wynoszę, czasem worek z odpadami idzie do śmieci raz na dwa dni bo nic nie czuć.
Mam nadzieję, że te śliczne maleństwa nie przysporzą Ci wielu zniszczeń w trakcie swoich szalonych zabaw
Heh

. No, tapeta z fizeliny niestety ucierpiała najbardziej, no i róg kanapy. Ale... ogólnie jak na takie 5-cio miesięczne koty to mnie się wydaje, ze są bardzo spokojne

. Są dni, że potrafią cały dzień przespać. Znaczy tylko śpią i jedzą, jak stare koty

. Na następny dzień (znaczy głównie wieczorem) szaleją. Nie wiem od czego to zależy, może od pogody?

W nocy raczej śpią, wstają o świcie, załatwią swoje sprawy kuwetowe i dalej się kładą spać. Ale tak jakoś od 18-tej - 19-tej odrabiają zaległości

. Maks ma teraz fazę na zapoznanie się z klatką schodową

. Już dwa razy mi prysnął jak wpuszczałam gości

. Jak zobaczy, że się szykuję do wyjścia to biegnie do drzwi i miauczy, no jak pies normalnie

. Wpadłam na pomysł, ze może na smyczce uda mi się go wyprowadzić, bo samego to się boję, on jest baaardzo szybki, 6 pięter nade mną jest, nie dogonię bystrzaka

. Na rękach też się nie da bo się straszny dzikus zrobił i nie daje się brać na ręce. No i dziś była pierwsza próba ze smyczką, koty oszalały. Nie wiem czy była czymś nasączona, czy przeszła zapachami sklepu bo normalnie skakały, latały, gryzły

. Ledwo mu te szelki założyłam, a na smyczce to był kot-froterka do podłogi

. W samych szelkach chodzi, może się przyzwyczai. Znaczy chodzi to za mało powiedziane

on raczej fruwa po mieszkaniu, chyba pomyślał, ze jak będzie w nich biegał to szybciej z niego spadną

. A potem przypomniał sobie, ze dawno się nie bawił w latający dywan

. Mam mały dywanik w kuchni i koty wymyśliły zabawę - Mufka siada na nim a Maks ją wozi po całej kuchni

. Teraz już jest trochę ciężka, ale i tak skubany daje radę.
W każdym razie jeśli chodzenie na smyczy nie wyjdzie to szelki będą służyły jako urządzenie odchudzające, bo takiego biegacza to jeszcze nie widziałam

. Dzięki temu koty spalą nadmiar tłuszczu
Dziś pani w zoologu lekko zaniemówiła jak powiedziałam jej, że potrzebuję smycz z szelkami dla takiego zwykłego kotka 5-cio miesięcznego, który waży ponad 3 kg

. Trzeba było widzieć jej minę

.