wracając do książki którą mam ja... cóż dowiedzialam się że moje dziecko ma ją w szkole
jak nie zapomni to jutro przyniesie
jesteś może w stanie znaleźć tą książkę w wydaniu elektronicznym, choćby same informacje o żywieniu.gohna pisze:harpia polecam zatem angielskie publikacje jako że tu się fretki nie na futra a na króliki trzyma to jednak dieta zorientawana jest właśnie na mieso i kości.
Widziałam kilka naprawdę dobrych publikacji, jedną z nich mam w domu (o ile Kasia komuś nie pożyczyła bo to tak naprawdę jej książka)
dość dobrze opisana sprawa karmienia, pielęgnacji a także charakter i wiele innych kwestji opisanych z punktu widzenia żyjących z fretkami nie obługujących klatki (brrrrrr)
Chica, a dlaczego niebezpieczne? Ja udowe rąbie freciakom na 3-4 kawałki razem z mięchem, nasady są obgryzione zazwyczaj, a z trzonu szpik wylizany (zdrowe i mniam), trochę poogryzają i zostawiają...Chica pisze:kości udowe nie są dobrym wyborem, rzadko która fretka się na nie połasi, są twarde i duże, niebezpieczne dla fretki, która dopiero zaczyna. Ja w ogóle nie podaję żadnych udowych, żadnej fretce. Nawet barfne fretki nie ruszą kości udowych. Porcja rosołowa to kręgosłup, szyja, żebra, i miednica. Nie ma tam kości udowych.
Korpus musisz pokroić na mniejsze kawałki, dziel po prostu jak wygodnie, zgodnie z linkiem harpi.
Ja szyję dzielę na kręgi, odkrawam żebra od kręgosłupa i dzielę na sztuki lub po dwa, trzy zależy jakie duże, ty zacznij po sztuce i podaj chłopakom, sam kręgosłup mielę bo moja Miśka nie umie gryźć i musi jeść mielone, a moje księżniczki i tak twardsze kości mają głęboko w pompie.
Tak samo traktujesz korpus kaczy i gęsi, gołębie są za małe na takie wykrawanie dziele na mniejsze części i heja do talerza. Od gołębi kości udowych choć są o wiele mniejsze też moje panny nie ruszą, więc też lądują w maszynce dla Miśki.