Maszynki do mielenia mięsa
Ja to się szarpnęłam i kupiłam sobie kenwood mg700 Nie miałam żadnej ani moja mama więc stwierdziłam, że kupie tą machinę i będzie rodzinnie używana do wszystkiego.
Moc jest, kości idą w drobny mak ale skóry i tak się zawijają! Nawet jak pokroje. Także i tak przy dużych ilościach trzeba kilka razy rozebrać i odwinąć dziadostwo. Z mrożeniem nie próbowałam muszę sprawdzić ten patent przy następnej mieszance.
Moc jest, kości idą w drobny mak ale skóry i tak się zawijają! Nawet jak pokroje. Także i tak przy dużych ilościach trzeba kilka razy rozebrać i odwinąć dziadostwo. Z mrożeniem nie próbowałam muszę sprawdzić ten patent przy następnej mieszance.
Uważam, że nie jest konieczne drobne krojenie i mielenie skór. Sama ich już nie mielę, a od jakiegoś czasu zaczęłam je kroić na coraz większe kawałki. W końcu taki kawałek skóry też można pogryźć (lub połknąć w całości, jak to bywa i z kawałkami mięsa). W tej chwili kawałki skóry w moich mieszankach nie są mniejsze od kawałków mięsa (tzn. nie są tak grube oczywiście, ale długość i szerokość mają podobną). Bardzo ułatwiło mi to pracę przy mieszankach.coztego pisze:I to mnie najbardziej wkurza, marnuję kupę czasu, żeby drobno pokroić, żeby ułatwić pracę maszynie(...)Dzaruna pisze: skóry i tak się zawijają! Nawet jak pokroje.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Dagnes, tylko do tego trzeba kota przyuczyć, ja już miałam przypadek zadławienia (na szczęście odratowałam grzebiąc w paszczy pęsetą) fretki kawałkiem skóry, która rozciągła się tak, że połowę zwierzak połknął a druga połowa utkwiła w paszczy.
Maluchom również nie podaję skór w całości bo to grozi śmiercią jak taki szkrab złapie i połknie rozciągliwą skórkę.
Żeby kot umiał jeść skórki, trzeba zacząć od krojenia na małe kawałeczki, ale zawsze należy uważać na wielkość krojenia, nawet doświadczony zwierz może mieć problem.
Maluchom również nie podaję skór w całości bo to grozi śmiercią jak taki szkrab złapie i połknie rozciągliwą skórkę.
Żeby kot umiał jeść skórki, trzeba zacząć od krojenia na małe kawałeczki, ale zawsze należy uważać na wielkość krojenia, nawet doświadczony zwierz może mieć problem.
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
- koniczynka
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Też tak robię. Obecnie kawałki skór są całkiem spore. Podobnie z innymi częściami mieszanki, które kroje tylko "po macoszemu" aby trochę pokrojone były. Cierpi na tym moja czysta podłoga, ale czego nie robi się dla kota :Ddagnes pisze:Uważam, że nie jest konieczne drobne krojenie i mielenie skór. Sama ich już nie mielę, a od jakiegoś czasu zaczęłam je kroić na coraz większe kawałki. W końcu taki kawałek skóry też można pogryźć (lub połknąć w całości, jak to bywa i z kawałkami mięsa). W tej chwili kawałki skóry w moich mieszankach nie są mniejsze od kawałków mięsa (tzn. nie są tak grube oczywiście, ale długość i szerokość mają podobną). Bardzo ułatwiło mi to pracę przy mieszankach.
Ale jednak im drobniej pokrojone tym latwiej wymieszac wszystko po rowno. Mnie ogromny problem sprawialo zawsze krojenie skor (slizgaly sie miedzy nozem a deska) no i pozniej zdarzalo sie ze procentowo w niektorych mieszankach skor bylo wiecej niz w innych. Teraz miele na najgrubszych oczkach wszystko z wyjatkiem czesci wolowiny i piersi z kurczaka.
Kupilam maszynke Zelmer Diana 886, taka jak tu tylko zielona http://allegro.pl/maszynka-zelmer-diana ... 45411.html
Radzi sobie ze skrzydelkami i szyjkami, nie grzeje sie. Jezeli miele wieksze kosci albo wrzuci mi sie za duzo to troche kosci nie przechodzi przez sitko, zostaje w srodku. I rzeczywiscie od mielenia kosci ostrza sie tepia (chociaz wciaz bez problemu miela skore, mieso i chrzastki :) ). Dodatkowa uwaga: czesci nalezy po umyciu od razu osuszyc, bardzo rdzewieja.
Kupilam maszynke Zelmer Diana 886, taka jak tu tylko zielona http://allegro.pl/maszynka-zelmer-diana ... 45411.html
Radzi sobie ze skrzydelkami i szyjkami, nie grzeje sie. Jezeli miele wieksze kosci albo wrzuci mi sie za duzo to troche kosci nie przechodzi przez sitko, zostaje w srodku. I rzeczywiscie od mielenia kosci ostrza sie tepia (chociaz wciaz bez problemu miela skore, mieso i chrzastki :) ). Dodatkowa uwaga: czesci nalezy po umyciu od razu osuszyc, bardzo rdzewieja.
Harpia, zgadzam się - do jedzenia większych kawałków skór trzeba futro przyuczyć. Dlatego pisałam, że sama kroiłam na coraz większe kawałki, stopniowo. Aż znalazłam jakiś kompromis pomiędzy tym, co kot akceptuje, a minimalizacją moich wysiłków krajalniczo-mieleniowych
.
No a z maluchami to jest zupełnie inna sprawa - one rządzą się swoimi prawami, jednak dla dorosłego kota większy kawałek skóry nie powinien stanowić problemu, nie ma potrzeby tego mielić.
No a z maluchami to jest zupełnie inna sprawa - one rządzą się swoimi prawami, jednak dla dorosłego kota większy kawałek skóry nie powinien stanowić problemu, nie ma potrzeby tego mielić.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Witam. Dopiero zaczynam barfowac i pomyślałam, że na dobry początek przyda się fajna maszynka, co by od początku się nie zrazić:-) żeby jednak nie zabić się cena pomyślałam omaszynce zelmer diana 886.8MP. Czy ktoś ma doświadczenie z tym sprzętem i mógłby go poradzić lub odradzić? Przeczytałam cały temat i rozumiem, że mielenie kości wchodzi jedynie w grę w przypadku drobiowych i wcześniej lekko zmasakrowanych tasakiem? a mielic kości szarpakiem?skórki z kolei lepiej lekko zamrozic?
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35