Myszki

Wszystko o głównych składnikach BARFa
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
harpia
Posty: 713
Rejestracja: 2011-09-15, 22:04
Lokalizacja: Libiąż
Kontakt:

Post autor: harpia »

Nie zauważyłam wpisu, tu o zabijaniu karmówki:
http://www.terrarium.com.pl/zobacz/o-hu ... e-924.html

Niestety moja karmowa hodowla powstanie dopiero na wiosnę, to przez brak ogrzewania na działce, do tego czasu będę okresowo kupować moim fretkom po szczurku, tak jak dziś :twisted:
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Sihaya pisze:harpia napisał/a:
będę je ubijała własnoręcznie, mam wtedy pewność, że będzie to szybkie i w miarę bezbolesne


Poproszę o instrukcje.
Sihaya masz na razie pisemne :mrgreen:
harpia pisze:Nie zauważyłam wpisu, tu o zabijaniu karmówki:
http://www.terrarium.com....ystyce-924.html
Brakuje jeszcze tylko filmu instruktażowego...., a może chociaż zdjęcia :?:
Awatar użytkownika
Sihaya
Posty: 1721
Rejestracja: 2011-09-15, 21:33
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Sihaya »

Sandra pisze:Sihaya masz na razie pisemne :mrgreen:
Serio myślę, że są one potrzebne, przynajmniej tym niedoświadczonym karmicielom. Jak już się mówi A, to i B trzeba powiedzieć.
Tylko opis mnie przeraża... te uderzenia o twardą powierzchnię, nie każdy może mieć tyle siły, a tak naprawdę to może nie tyle o siłę chodzi, co o technikę. Zanim jednak ta zostanie dopracowana, ileś tam gryzoni zginie powolną śmiercią w męczarniach :(.
Metoda przerwania rdzenia kręgowego jest według mnie szybsza i niesie znacznie mniej ryzyka nieudanych prób. Nic nie zostało napisane o skrwawianiu, to też szybka, najmniej bolesna metoda.
Awatar użytkownika
leniwiec
Posty: 126
Rejestracja: 2011-11-24, 15:02
Lokalizacja: Łódź/Lublin

Post autor: leniwiec »

Tyle że skrwawianie jest powinno być przeprowadzane po wyłączeniu świadomości, nigdy "na żywca".

"Ogłuszanie" pięknie brzmi na piśmie, ale biorąc pod uwagę, że mówimy o żywym, ruchliwym zwierzęciu, dla którego trzymanie za ogon jest dużym dyskomfortem, które boi się i próbuje bronić - odsetek nieudanych (przy pierwszym uderzeniu) ogłuszeń musi być naprawdę spory. Nawet u kogoś, kto ma praktykę. A jak za pierwszym razem nie wyjdzie, trzeba tłuc tym małym ciałkiem do skutku. Niezbyt to humanitarne. Nie wymaga za to żadnych szczególnych umiejętności ani sprzętu i dlatego terraryści go lubią. Jednak z jakichś przyczyn nie jest to już akceptowalna metoda uśmiercania zwierząt doświadczalnych (nawet tych zupełnie niepotrzebnych do dalszych badań).

Za to skonstruowanie komory do usypiania zwierząt dwutlenkiem węgla jest proste i niedrogie, przy odrobinie wiedzy i sprawności manualnej wszystko co trzeba można kupić w zwykłym hipermarkecie, niedrogo.
Ostatnio zmieniony 2012-05-29, 20:16 przez leniwiec, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Sihaya
Posty: 1721
Rejestracja: 2011-09-15, 21:33
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Sihaya »

leniwiec pisze:Tyle że skrwawianie jest powinno być przeprowadzane po wyłączeniu świadomości, nigdy "na żywca".
Z królikami postępuje się właśnie w ten sposób i jest to podobno najmniej bolesne, a sami hodowcy mówią, że lżej znoszone przez króliki niż ogłuszanie pałką. Ile czasu może zająć takiej malutkiej myszce wykrawienie się? kilka do 10 sekund?
Awatar użytkownika
harpia
Posty: 713
Rejestracja: 2011-09-15, 22:04
Lokalizacja: Libiąż
Kontakt:

Post autor: harpia »

Gryzoni się nie wykrwawia.

Przykro mi, ale zdjęć nie mam zamiaru robić, gdzieś trzeba znać granice, której przekroczyć nie warto.
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
isabelle30
Posty: 2612
Rejestracja: 2012-01-19, 09:35

Post autor: isabelle30 »

Gryzonia mozna wykrwawić ale potem nie będzie się nadawać do jedzenia. Poza tym nie jset to łatwe bo trzeba trafić igłą w serce.
Uderzanie o twardy przedmiot....nie radzę.
Najlepiej się uśmierca albo na gilotynce albo przez przerwanie kręgosłupa. Robiłam to setki razy. Procedura łątwa i bardzo szybka śmierć.
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Awatar użytkownika
leniwiec
Posty: 126
Rejestracja: 2011-11-24, 15:02
Lokalizacja: Łódź/Lublin

Post autor: leniwiec »

Nie wiem, co by trzeba było zrobić myszce, żeby ją przytomną humanitarnie wykrwawić... Przeciąć na pół? Gardełko poderżnąć? W serce nawet nieprzytomnej myszy nie jest łatwo trafić, a poza tym dla samej myszy (przytomnej) to bolesne. Zwierzę powinno zostać uśmiercone szybko, bezboleśnie i skutecznie za pierwszym razem, a jak ktoś nie chce inwestować w metody chemiczne i nie chce tracić cennej krwi, tylko umiejętna dyslokacja kręgów szyjnych jest do przyjęcia.
Obrazek Obrazek
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

harpia pisze:Przykro mi, ale zdjęć nie mam zamiaru robić, gdzieś trzeba znać granice, której przekroczyć nie warto.
Trzeba również pamiętać, że "granica" u ludzi umiejscowiona jest w różnym miejscu, u niektórych już dawno została przekroczona, a inni mają ją jeszcze przed sobą. :faja:
Ja ze swojej strony dziękuję Ci, że zaoszczędzisz nam drastycznych widoków. :kwiatek:
Awatar użytkownika
harpia
Posty: 713
Rejestracja: 2011-09-15, 22:04
Lokalizacja: Libiąż
Kontakt:

Post autor: harpia »

Sandra pisze:
harpia pisze:Przykro mi, ale zdjęć nie mam zamiaru robić, gdzieś trzeba znać granice, której przekroczyć nie warto.
Trzeba również pamiętać, że "granica" u ludzi umiejscowiona jest w różnym miejscu, u niektórych już dawno została przekroczona, a inni mają ją jeszcze przed sobą. :faja:
Ja ze swojej strony dziękuję Ci, że zaoszczędzisz nam drastycznych widoków. :kwiatek:
Tu może nawet nie chodzi o Was, ale nie wyobrażam sobie jak miałabym zabić gryzonia szybko, mając w prawej ręce aparat, albo byłoby szybko i bez fotorelacji, albo zwierzak konałby długo na potrzeby filmu.
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
Awatar użytkownika
Sihaya
Posty: 1721
Rejestracja: 2011-09-15, 21:33
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Sihaya »

harpia pisze:
Tu może nawet nie chodzi o Was, ale nie wyobrażam sobie jak miałabym zabić gryzonia szybko, mając w prawej ręce aparat, albo byłoby szybko i bez fotorelacji, albo zwierzak konałby długo na potrzeby filmu.
Nie no harpia, wtedy musiałabyś ustawić samowyzwalacz albo kamerę, ewentualnie poprosić kogoś, kogo fascynują takie rzeczy o pomoc w trzymaniu aparatu.
Maciejka
Posty: 301
Rejestracja: 2012-04-26, 21:35
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maciejka »

harpia pisze:taką mam mentalność, ubijałam już kury, kaczki, króliki, gołębie czy przepiórki, jestem zimnym oprawcą, który chyba za bardzo kocha swoje drapieżne frety :twisted:
To najwyrażniej wpływ Twoich fretek. A może w poprzednim wcieleniu byłaś jakimś drapieżcą i ci tak zostało:mrgreen: ?
A wracając do meritum - czy tylko będziesz hodowała myszki na bieżące potrzeby czy też rozważałaś kwestię mrożenia i "eksportu"? Chętnie bym się podpięła do jakiegoś pewnego źródełka.
Awatar użytkownika
harpia
Posty: 713
Rejestracja: 2011-09-15, 22:04
Lokalizacja: Libiąż
Kontakt:

Post autor: harpia »

Mam ojca mistrza masarskiego, sama jestem kucharzem, który specjalizuje się w potrawach mięsnych więc składając wszystko w całość, wychodzi, że nie mam sumienia i nie jeden wege chciałby mnie rozstrzelać :twisted:

Temtyka hodowli to dopiero za rok, ale nie widzę przeszkód by nadmiar sprzedawać, zwróci się za jedzenie i zakup klatek (bo to muszę zrobić od zera)
Gdyby nie fakt posiadania przemiłych sąsiadów, hodowlę miałabym w piwnicy, jest ciepło, jest prąd i blisko, ale gdyby ktoś doniósł do mieszkaniówki, miałabym problemy :-(
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
Maciejka
Posty: 301
Rejestracja: 2012-04-26, 21:35
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maciejka »

harpia pisze:nie widzę przeszkód by nadmiar sprzedawać(
To daj znać jak wystartujesz. I powodzenia :-P
martaj
Posty: 30
Rejestracja: 2012-06-20, 09:23
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: martaj »

Witam wszystkich,
Jestem tu nowa i dopiero zaczynam czytać forum, jakos tak zaczęłam od tego wątku..

Chciałabym dodać moje doświadczenia - mianowicie pracowałam kilka lat temu w dużym sklepie zoologcznym w Warszawie i niestety mysie oseski nie były tam uśmiercane humanitarnie. Przyjeżdzały raz w tygodniu zywe i były na żywca wsadzane do zamrażarki.. i tam umierały z zimna.
ODPOWIEDZ