Kolejny kot w domu - blaski i cienie dokocenia

ODPOWIEDZ
Tufitka
Moderator
Posty: 3015
Rejestracja: 2013-01-21, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tufitka »

MB pisze:Jak jestem w domu, to mały biega po łazience.
Jak jesteś w domu, to można go na troszkę wypuścić z łazienki a zamknąć w pokoju dziewczyny. Wtedy kicia będzie miała większą przestrzeń do zabawy (choć przez troszkę). Jak u mnie w domu zawitała na tymczasie kicia to na początku tak robiłam. Ona mieszka (na noc idzie spać) w pokoju syna. Swoje kotki zamykałam u siebie w pokoju a kicia była wypuszczana na przedpokój, kuchnię, łazienkę. I się z nią bawiliśmy i sama sobie trochę to tu to tam chodziła. Później wracała do siebie. Teraz we trzy w ciągu dnia przebywają. Czasem małą pogonią - są wrzaski, krzyki, syki i "łapoczyny" - ale tak to jest spokój.
Nie namawiam do wypuszczania do Twoich kotek, ale troszkę więcej przestrzeni codziennie dać - żeby pobiegał.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
situnia
Moderator
Posty: 813
Rejestracja: 2013-10-14, 18:27
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: situnia »

Niestety szczepienia nie zapewniają, że kot zdrowy nie zarazi się kocim katarem. Szczepienia powodują jedynie to, że przebieg choroby będzie łagodniejszy. Koci katar czasem leczy sie bardzo długo i często nawraca do wyleczeniu. Ja też bym kota nie dołączyła do stada wiedząc jakie to może mieć konsekwencje. Najważniejsze teraz znaleźć mu jak najszybciej nowy kochający domek, bo uwięzienie w brodziku też nie jest fajne. Natomiast mimo wszystko na pierwszym miejscu odpowiada się za koty, które już się posiada i nie można ich narażać na choroby. Poza tym poza kocim katarem, FIV i FeLV są też inne choroby, którymi nosicielem może być kociak, a które wyszłyby po pewnym czasie. Może spróbuj jeszcze kogoś na miau podpytać i tam wrzucić ogłoszenie?
Obrazek
To jak traktujesz koty decyduje o twoim miejscu w niebie. - Robert A. Heinlein
MB
Moderator
Posty: 121
Rejestracja: 2012-06-20, 13:46
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: MB »

Situnia - widzę że myślimy podobnie. Martwię się o zdrowie moich kotek i dlatego z izolacji nie zrezygnuję.
A na miau kociak ma już wątek. Plus ogłoszenia gdzie się da. Szukam i pytam wszędzie. Tu też - bo a nóż widelec ktoś coś?
Awatar użytkownika
Skierka
Moderator
Posty: 108
Rejestracja: 2013-09-24, 22:10
Lokalizacja: Lublin

Post autor: Skierka »

Można jeszcze spróbować dopisać do kota wzruszającą historię. Czasami to pomaga wyróżnić ogłoszenie na fb lub na tablicy. Na przykład przygarnęliśmy Fokusa, bo Pani napisała, że znalazła go na przystanku, że nikt mu nie pomógł, że mały leżał całą drogę w autobusie w jej chuście. Opowiedziała o tym jak zachowuje się w domu, napisała, że ma dwa koty i opiekuje się trzecim ze złamaną nóżką i nie może zatrzymać malucha u siebie. W ogłoszeniu było dużo zdjęć wyraźnych i ładnych. Nie dało się nie zauważyć, że ktoś włożył sporo serca. Mnie to przekonało.

A poza tym rozumiem dylematy, bo one zawsze są w takich sytuacjach. Można jednemu kotu pomóc, drugiemu zaszkodzić. Wiadomo, że zwierzę potrzebuje przestrzeni, zwłaszcza kot, ale chyba też lepsze pożywienie i opieka. Ja mam takie przekonanie, że jesteśmy odpowiedzialni też za te zwierzęta, które oswoiliśmy i musimy o nie dbać. Trzymam kciuki, żeby mały szybko znalazł dom i żeby dylematy same się rozwiązały.
doradora
Moderator
Posty: 1593
Rejestracja: 2014-06-09, 12:13
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: doradora »

piszę z prośbą o wasze opinie
sytuacja przedstawia się następująco:
mój tata przygarnął ostatnio dorosłą kotkę, która bardzo ochoczo stwierdziła, że jest kotem domowym (ze wszystkimi następstwami typu spanie na kanapie itp.)
w związku z tym, że kot jest nieznanego pochodzenia zażądałam testów na fiv/felv i zagroziłam, że nie przyjadę z moją kociarnią do czasu aż kocina nie będzie przetestowana

ale...
tata rozmawiał ze "swoim" weterynarzem i babka stwierdziła:
"nie dajmy się zwariować, koty to nie są zwierzęta stadne, jak się nie znają nie będą się ze sobą zadawać, jeśli córka ma jakieś wątpliwości, to może do mnie zadzwonić"

oczywiście, że mam wątpliwości! przecież wiem, że nie będą sobie wzajemnie futerka wylizywać i spijać z dziubków!
ale obawiam się wspólnych misek i wspólnych kuwet...
tata proponuje, żeby koty rozdzielić piętrami, skoro mam obawy, ale to nie jest dla mnie rozwiązanie, bo jak mam siedzieć w sama w swoim pokoju z kotami, to już wolę siedzieć sama z kotami w swoim mieszkaniu

w zasadzie przyjeżdżając na weekend mogę prosić, żeby ich koty przestały mieć stały dostęp do chrupek (i tak musiałabym o to prosić, bo w miskach RC)
ale co z kuwetami? rzeczywiście ryzyko zarażenia się przez kuwetę jest duże?
a co z innymi rzeczami? fotele, "kocie poduszki", drapaki, zabawki?
naprawdę nie wyobrażam sobie rozdzielenia piętrami, taka metoda po prostu zawiedzie, ktoś nie dopilnuje drzwi...

obawiam się też zostawić koty pod opieką taty w razie wyjazdu urlopowego, z tego samego powodu, że ktoś o drzwiach zapomni, albo mu kot śmignie między nogami :-(
Tufitka
Moderator
Posty: 3015
Rejestracja: 2013-01-21, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tufitka »

doradora pisze:"nie dajmy się zwariować, koty to nie są zwierzęta stadne, jak się nie znają nie będą się ze sobą zadawać, jeśli córka ma jakieś wątpliwości, to może do mnie zadzwonić"
Nie rozumiem postawy tej Pani, to Ty płacisz za badanie. Ona chyba nie zna zwyczajów kotów. To, że nie są wg niej stadne (jak psy), nie znaczy, że nie mieszkają w koloniach, że czasem się nie przytulą czy nie dadzą po mordce. Nie ma tam jakiegoś innego rozsądniejszego weta, który nie będzie robił takich problemów?
Lepiej dać się zwariować i zrobić badania i później spać spokojnie niż nie dać się zwariować a później płakać. Czy ta Pani da gwarancję, że nic się nie stanie a w razie czego na swój koszt będzie próbować kota ratować? Nie jest to tania impreza.
Ostatnio zmieniony 2014-11-20, 20:56 przez Tufitka, łącznie zmieniany 1 raz.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
situnia
Moderator
Posty: 813
Rejestracja: 2013-10-14, 18:27
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: situnia »

A czy nie prościej jednak zrobic te testy? :-> W ostateczności jak tata nie będzie chciał zapłacić to sama możesz to zrobić, choć uważam, że to jego obowiązek...
Obrazek
To jak traktujesz koty decyduje o twoim miejscu w niebie. - Robert A. Heinlein
doradora
Moderator
Posty: 1593
Rejestracja: 2014-06-09, 12:13
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: doradora »

wiesz, ale to nie chodzi o to, że ona nie zrobi testu jeśli się chce, tylko bardziej o to, że tata usłyszał to co chciał...
a ja się zastanawiam na ile bezpiecznie mogę jechać z kotami?
Awatar użytkownika
situnia
Moderator
Posty: 813
Rejestracja: 2013-10-14, 18:27
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: situnia »

Jak ja uwielbiam niekompetentych wetów :evil: Jak pojedziesz tam z kotami to załóż, że może wydarzyć się wszystko. Zawsze moga sie pojawić sytuacje, których nie przewidzisz. Pamiętaj, że broń Boże coś sie stanie i kociak jest zarażony i Twoje koty sie zarażą to będziesz to sobie wypominac do końca zycia. Ja bym dla świętego spokoju ten test zrobiła...
Obrazek
To jak traktujesz koty decyduje o twoim miejscu w niebie. - Robert A. Heinlein
Awatar użytkownika
Sojuz
Moderator
Posty: 1432
Rejestracja: 2012-08-06, 15:57
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Sojuz »

Test na FeLV trzeba wykonać dwukrotnie w odstępie trzech miesięcy, jeżeli pierwszy wypadł pozytywnie. Tak samo z FIV. Testy te nie dają 100% pewności, że dany osobnik jest zarażony czy choruje. Jest kilka podobnych patogenów do tych badanych, które wywołują pozytywny wynik, a są całkowicie, dla zdrowego zwierzęcia, niegroźne (niestety, nie pamiętam jakie). Do zakażenia FeLV najczęściej dochodzi w wyniku długotrwałego i stałego kontaktu zwierząt, minimum miesiąc (opis doświadczeń wielu osób posiadających koty białaczkowe). Wirus FIP także nie należy do wytrzymałych i szybko ginie poza ustrojem nosiciela. Najbardziej prawdopodobna i najszybsza metoda zakażenia to bezpośrednia injekcja patogenu do krwiobiegu, np. poprzez zadrapanie lub ugryzienie, ale to także nie daje gwarancji, że choroba się rozwinie. Faktycznie, nie trzeba popadać w paranoję, ale zrobienie testu zwierzakom nie zaszkodzi, a da spokój ducha ich właścicielom :-)
Naturalne stało się sztuczne, a prawdę uznano za kłamstwo.
Awatar użytkownika
Skipper
Moderator
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

doradora pisze:"nie dajmy się zwariować, koty to nie są zwierzęta stadne, jak się nie znają nie będą się ze sobą zadawać, jeśli córka ma jakieś wątpliwości, to może do mnie zadzwonić"
Skoro nie są stadne to ciekawe czemu u mnie przy kolejnych dokoceniach po maksymalnie 2 dniach koty już się razem ganiały i bawiły :-P
A jak się już bardzo dobrze zapoznały to dzień w dzień wieczorem widzę, że z 2-3 godziny ganiają po całym mieszkaniu, wszystko co się da pościągane :twisted: Ciekawe co robią jak mnie w domu nie ma :roll:
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Awatar użytkownika
situnia
Moderator
Posty: 813
Rejestracja: 2013-10-14, 18:27
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: situnia »

A ja dalej twierdzę, że wszystko może się wydarzyć, ktoś przez przypadek otworzy drzwi, kot wybiegnie, rzucą się na siebie... itp. Ja bym nie wpuszczała do nieprzebadanego kota... :evil:
Obrazek
To jak traktujesz koty decyduje o twoim miejscu w niebie. - Robert A. Heinlein
doradora
Moderator
Posty: 1593
Rejestracja: 2014-06-09, 12:13
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: doradora »

eh, to jadę sama :-/
złapię kota i osobiście do weterynarza zawiozę :evil:
Awatar użytkownika
Silvena
Moderator
Posty: 1216
Rejestracja: 2013-04-18, 16:23
Lokalizacja: UK

Post autor: Silvena »

Kocią białaczką nie tak łatwo sie zarazić. Wymagany jest długotrwały kontakt z płynami ustrojowymi.
Przy jednorazowej bójce kot się nie powinien zarazić.
Przynajmniej tą chorobą, z innymi może być juz inaczej :-)
doradora
Moderator
Posty: 1593
Rejestracja: 2014-06-09, 12:13
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: doradora »

kocia białaczka to FeLV, tak? czyli wyjadanie mieszanki z cudzej miski lub sikanie do tego samego żwirku przez kilka/kilkanaście dni nie jest zagrożeniem?

a co z FIV?
a te inne choroby, to jakie? moje koty są szczepione co jakieś 1,5/2 lata
ODPOWIEDZ