Proszę oceńcie sami, to czym natura obdarzyła ja wykorzystałam.
Śliwka, nie rodziła owoców od kilku lat, skrócona o koronę, stara karpa jakiegoś drzewa wypłukana przez deszcze i kilka konarów ze śliwy lub tez jabłoni oraz stare oparcie ze składanego stołeczka.
Wszystko z odzysku. Pień śliwy był pięknie obrośnięty wiciokrzewem do czasu kiedy koty nie opanowały woliery i musiałam go mocno przystrzyc.
Koty w zachwycie...
zdjęcie usunięto (zostało podmienione na serwerze tinypic na inne)
Pinto z Inez pozują..., a Fudżi gdzieś w tle.
I jeszcze jedno ujecie;

Fudżi wielgachny taki, że już nie daje rady go udźwignąć.
To wszystko przez Barfa.
Kocham tę moją trójcę, ale na wsi są nie do zniesienia, wyszła ich prawdziwa natura drapieżnika.
W dzień śpią, a w nocy patrolują, a ja razem z nimi.