Coś się stało Rico

Wczoraj wieczorem było wszystko OK, ganiał jak wariat z Tośkiem a dzisiaj rano prawdopodobnie zwrócił kłaki, potem znalazłam dwie krwawe zwymiotowane plamy (o to posądzam Tośka, że się może za szybko BARF-a nażarł i puścił pawika), a jak wróciłam z pracy to zarzygana łazienka i pokój. Wymioty to piana biaława i żółta o kwaskowatym zapachu.
O zanieczyszczenie mieszkania został posądzony Rico - siedzi osowiały, nic nie chce jeść, nawet na krewetkę się nie połaszczył.
Poleciałam z nim do weta - miał zrobione badania krwi i wygląda na to, że są w porządku:
Temperatura 39,7*C.
Po oględzinach wszystko OK, brzuch miękki, dziąsła różowe, brak objawów przeziębienia.
Po powrocie do domu poleciał do kuwety i zrobił okropnie śmierdzącą rzadką mini-kupkę, po której musiałam sierść obcinać na pupie, bo sobie obs..ał
Wetka proponowała antybiotyki, środki przeciwwymiotne i obniżające temperaturę (z tego co pamiętam tolfedynę, ale nie wiem od czego to jest), na chwilę obecną wyraziłam zgodę tylko na prebiotyk.
Macie jakieś pomysły co z tym fantem zrobić ? Jutro mogę go ewentualnie zawieźć na USG.
Skippi i Tosiek jedzą normalnie i nic się z nimi nie dzieje. Wczoraj Skippi i Rico dostali wieczorem pastę Orozyme, ale to nie pierwszy raz - do tej pory wszystko po paście było OK.