a jakie krewetki dajesz? Gdzie kupowane?Skipper pisze:Po zjedzeniu krewetki
Owoce morza
Owoce morza
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Tufitka, łącznie zmieniany 1 raz.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
Tufitko, dawałam mrożone kupowane na wagę w Carrefour a ostatnio w Intermarche były bardzo ładne (oczywiście przed podaniem rozmrażałam, a zapach krewetek jest dla nich na tyle ponętny, że były skłonne pić wodę pozostałą po rozmrażaniu
).
Również czasami w Carrefour są krewetki gotowane bardzo dużych rozmiarów, tylko cena jest zabójcza bo ok. 66 zł./kg; dodatkowo krewetki są z pancerzykiem, łbem dość pokaźnych rozmiarów i ogonem
Te mrożone są tylko z malutkim ogonkiem.
Moje koty jak poczują zapach to wpadają dosłownie w histerię - nie można się od nich opędzić, a wrzasku przy tym co niemiara
Ja im daję krewetkę jako przysmak i generalnie wydaje mi się, że to dla nich zdrowsze (i tańsze) niż takie "przysmaki" kupowane w sklepie
Również czasami w Carrefour są krewetki gotowane bardzo dużych rozmiarów, tylko cena jest zabójcza bo ok. 66 zł./kg; dodatkowo krewetki są z pancerzykiem, łbem dość pokaźnych rozmiarów i ogonem
Moje koty jak poczują zapach to wpadają dosłownie w histerię - nie można się od nich opędzić, a wrzasku przy tym co niemiara
Ja im daję krewetkę jako przysmak i generalnie wydaje mi się, że to dla nich zdrowsze (i tańsze) niż takie "przysmaki" kupowane w sklepie
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Skipper, łącznie zmieniany 1 raz.
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Zdecydowanie tańsze są krewetki mrożone - bez pancerzyka, głowy, tylko z ogonkiem. Są sprzedawane "rozmiarowo" - te ostatnie z Intermarche to był sort 31-40 w cenie ok. 40 zł./kg i po rozmrożeniu miały znacznie bardziej intensywny "krewetkowy" zapach niż te z Carrefour. 1 krewetka wychodzi ok. 40 groszy
na 10 dag wchodzi 9-10 krewetek.
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Hehehe, u mnie jadalność mieszanki z królika (którego odjęłam sobie od ust na rzecz kotów
) i która wg nich była zupełnie niejadalna, poprawiło dzisiaj rozwodnienie wodą z moczenia krewetek. Wrąbały całą porcję w ciągu 10 minut (a zwykle porcję BARF-a jedzą do 5 godzin) 
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
[...]oraz Canis familiaris na tyle mocne, że człowiek, który kupił opakowanie krewetek z zamiarem zjedzenia z mężem podczas kolacji, rozdał je co do jednej pomiędzy 2 pazerne pyski wpatrujące się wygłodniałym wzrokiem w ręce człowieka... A człowiek na kolację podał prozaiczny makaron z seremSkipper pisze:Po wpisach tutaj na forum zaczynam podejrzewać, że umiłowanie do krewetek to chyba cecha całego gatunku Felis catus[...]
Zaciekawiłyście mnie tymi krewetkami. Barfujemy od niedawna i póki co, muszę dodawać łyżeczkę ukochanej puszki do barfa, żeby mieszanka była jadalna. Tak sobie myślę, że mogłabym spróbować "rozdziamdziać" taką krewetkę widelcem i położyć na barfa. Taka krewetka jest w końcu bardziej naturalna niż puszka, więc chyba warto spróbować 
"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury" - Leonardo da Vinci
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
z tego samego załozenia wyszłam ku wielkiej radości moich futerFreya pisze:Taka krewetka jest w końcu bardziej naturalna niż puszka, więc chyba warto spróbować
też mam ten problem. Nie mogę w spokoju nawet jednego robaczka sobie zjeść bo sierściuchy tak sępią jakby to był ostatni kęs pożywienia na ziemi a ja się nie chcę nim podzielić. Koniec końców podział opakowania z krewetkami wygląda tak: po dwie sztuki na każde futro żebym ja mogła jedną zjeśćKomanka pisze:oraz Canis familiaris na tyle mocne, że człowiek, który kupił opakowanie krewetek z zamiarem zjedzenia z mężem podczas kolacji, rozdał je co do jednej pomiędzy 2 pazerne pyski wpatrujące się wygłodniałym wzrokiem w ręce człowieka... A człowiek na kolację podał prozaiczny makaron z serem
Magnolia ucieka od krewetek - podobnie jak od ryb (próbowałam różnych). Po wielkich przeprawach je mieszanki z olejem z łososia i odrobiną tranu. Widocznie miłość do krewetek ma po mnie (a raczej jej brak); choć ryby bardzo lubię, a ona... ostatnio jak dałam trochę tuńczyka, to mnie pałą w twarz zdzieliła i siedziała pół dnia obrażona, bo chciałam ją otruć (oczywiste, że ryby trują koty
). Najważniejsze, że mięska ładnie je (wszystko poza kurczakiem) - gotowane znudziło jej się tym razem już po 1 dniu (na szczęście).
Trudno jest dostać krewetki, które spełniają wysokie wymagania naszych furzastych. Najpewniej jest kupować w hurtowni albo w Macro, bo przynajmniej ograniczamy szanse, że były przerzucane z miejsca na miejsce x razy.
Moje uwielbiają krewetki ale kilkakrotnie spotkałam się już ze stanowczą odmową konsumpcji i zawsze dotyczyło to krewetek kupionych w sklepach sieciowych.
Nie zmarnowały się, Pańcia zjadła
Moje uwielbiają krewetki ale kilkakrotnie spotkałam się już ze stanowczą odmową konsumpcji i zawsze dotyczyło to krewetek kupionych w sklepach sieciowych.
Nie zmarnowały się, Pańcia zjadła
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Amanita, łącznie zmieniany 1 raz.