Hmmmm. Może w ankiecie nie odpowiadam wszędzie tak, ale jak określić takie zachowanie: własnie przyszła mi paczka z zooplusa, w której jest mnóstwo pierdoł dla kota i ja oficjalnie przyznaje się do drapaka i wędki, ale resztę chowam w szufladzie z ciuchami:). Powód? Wydałam na paczkę więcej niż wydałabym na siebie i muszę to trochę maskować.
A do rozmów o dzieciach i zwierzętach, to ja chętnie opowiadam o jednym i drugim. Ale tak sobie myślę, że to tematy, które najbardziej emocjonujące są dla mnie. Kiedyś sobie obiecałam, że jako rodzic nie będę wszystkich uszczęśliwiać swoim dzieckiem i nie będę przekonana, że najlepszym prezentem gwiazdkowym jest zdjęcie mojej pociechy w ramce. Oczywiście trudno zachować w tej materii równowagę:).
To co mnie często uderza, kiedy zaczynam się cieszyć się swoim kotem, to pytanie, po co potrzebne jest mi zwierzę. Kurcze, jak to po co? Właśnie zbiło najohydniejszy wazon jaki dostałam, a sama nie miałam odwagi tego zrobić:). Może nigdy nie usłyszałam wprost podobnej sugestii związanej z dzieckiem, ale często można wyczytać między wierszami, że i jedno i drugie to wariactwo.
[ Dodano: 2013-11-12, 14:39 ]
Ach i do kota mam mniej pretensji jak coś zniszczy. Dziś nawet mnie tym ucieszył. Kwalifikuję się na kocią służkę???
