Nie wiedziałam, do którego tematu się dopisać, więc założyłam nowy. Z czasem być może się rozrośnie, bo to wyjątkowo ważne zagadnienie. Koty i psy nieźle radzą sobie nawet z nadpsutym mięsem, owszem, ale co roku zdarzają się poważne zatrucia (np. pałeczką Salmonelli), które nieraz kończą się śmiercią zwierzaka - dbałość o bezpieczeństwo karmy powinno więc być podstawą.
Chcę się z Wami fajnym newsem podzielić.

Nie jest to może żaden dowód naukowy, ale wciąż ciekawa i dość wartościowa informacja. Korzystając ze sposobności zapytałam dzisiaj jednego z doktorów pracujących na naszej Katedrze Higieny Żywności Zwierzęcego Pochodzenia, jak ocenia bezpieczeństwo karmienia zwierząt domowych surowym mięsem. Otóż ocenia dobrze.

Stopień higieny i bezpieczeństwa żywności (szczególnie po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej) stale rośnie i nie ma podstaw uważać, że surowe mięso (przebadane, dopuszczone do spożycia przez ludzi i świeże) stwarza dla zdrowia naszych zwierzaków jakiekolwiek zagrożenie. Co więcej - pan doktor sam swoje psy i kota (nie żadne rasy pierwotne, tylko yorki i drobną brytyjkę) karmi surowizną i bardzo to popiera.
Mnie ta rozmowa bardzo podniosła na duchu. Co innego wyczytane w książkach i internecie ciekawostki, a co innego opinia osoby na co dzień zajmującej się bezpieczeństwem żywności i głęboko zaangażowanej w tzw. ochronę zdrowia publicznego. Jak on mówi, że surowe jest OK - to dla mnie faktycznie jest OK.