Ufff...
Mam na imię Gosia i od ponad dwóch miesięcy jestem szczęśliwą opiekunką Neko, na którą jednak wołam Ptysiu, bo jest słodka jak worek ciastek
Ptysiu została zabrana z dworu, mieszkała pod krzaczkiem przy pewnym pałacu w okolicy. Pomimo pogody, czy to deszcz, upał, burza, wiatr. Nikt się po nią nie zgłaszał tygodniami. Miała być u mnie na tymczasie, ale przepadłam dla tej uroczej mordki i już jej nie oddam!
Oto zdjęcie w pierwszy dzień u mnie i po dwóch miesiącach :) Takie ma teraz milusie futerko

Ma około roku do dwóch, już zaszczepiona, prawdopodobnie wysterylizowana (lekarz zrobił USG, ale była objedzona i nie było widać - za jakiś czas jedziemy na powtórkę), ma nacięte uszko (chyba?). Kazali czekać na ewentualną rujkę, która jeszcze nie wystąpiła.
Karmiona jest dobrej jakości puszkami, 3x w tygodniu mięsko, podroby, czasem smaczki. Niestety obecnie wynajmuję pokój ze znajomymi, którzy są wegetarianinami i BARF póki co odpada.
Chciałabym jednak pomóc moim znajomym, który mieliby szansę zmienić dietę ich kotom (w moim otoczeniu jest np. nerkowiec i cukrzyk), jednak BARF to (jeszcze!) dla mnie trochę czarna magia. Ufam, że obecność na tym forum da mi sporo wiedzy :)
Tymczasem do zobaczenia, MIAU!
