Dyzio
Dyzio
Wczoraj 2.04.2017 r o godz 18:00 umarł mój Dajmon. Kto czytał bądź oglądał film "Złoty kompas" ten wie co mam na myśli. Umarł w domu z rodziną.
Swego Dajmona nazwałam Dyzio. Był moim powietrzem, myślą i marzeniem psa.
Był cudownym psem, mądrym i uczuciowym.Radosnym. Chociaż nie zdawał sobie z tego sprawy zmienił mnie o 180 stopni.
Ale los nie wynagrodził mu długiego życia jak na sznaucera miniaturkę żył krótko bo tylko 11 lat. Walczyliśmy o jego życie długo.
Miał cushinga, niewydolność nerek, problemy z wątrobą i niedoczynność tarczycy.
Wczoraj cushing zwyciężył.
Może kiedyś będe miała siłę wrzucić jego zdjęcia z okresu sprzed choroby.
Do zobaczenia mój Dyźku. Będe Cię pamiętać takiego jak z mojego avatara.:(
Swego Dajmona nazwałam Dyzio. Był moim powietrzem, myślą i marzeniem psa.
Był cudownym psem, mądrym i uczuciowym.Radosnym. Chociaż nie zdawał sobie z tego sprawy zmienił mnie o 180 stopni.
Ale los nie wynagrodził mu długiego życia jak na sznaucera miniaturkę żył krótko bo tylko 11 lat. Walczyliśmy o jego życie długo.
Miał cushinga, niewydolność nerek, problemy z wątrobą i niedoczynność tarczycy.
Wczoraj cushing zwyciężył.
Może kiedyś będe miała siłę wrzucić jego zdjęcia z okresu sprzed choroby.
Do zobaczenia mój Dyźku. Będe Cię pamiętać takiego jak z mojego avatara.:(
Tufitka, przytoolanka, Ewik72, Bianka 4, małga,
Bardzo dziękuje za wsparcie. Wokół Niego Świat i wszystkie plany rodzinne się kręciły.
Pusto teraz. Smycz i miskę schowałam, wiszą tylko ubranka. Pozostało mnóstwo tabletek, strzykawek igieł itp.
Jeśli istnieje psie niebo to pewnie teraz aportuje z wody lub szuka kluczy. Uwielbiał to.
Bardzo dziękuje za wsparcie. Wokół Niego Świat i wszystkie plany rodzinne się kręciły.
Pusto teraz. Smycz i miskę schowałam, wiszą tylko ubranka. Pozostało mnóstwo tabletek, strzykawek igieł itp.
Jeśli istnieje psie niebo to pewnie teraz aportuje z wody lub szuka kluczy. Uwielbiał to.
Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
No bo jeśli nie idą do nieba,
to mnie tam także iść nie potrzeba.
No bo jeśli nie idą do nieba,
to mnie tam także iść nie potrzeba.
Arora, gpolomska, dagnes, IzabelaW, Dziękuje.za miłe słowa
Baaardzo. Baardzo.
Nie wiem dlaczego tak się stało. Przeżył od pierwszej diagnozy tak jak książki piszą 2,5 roku z cushingiem (to taka średnia książkowa), z niewydolnością nerek nie wiem ile bo był źle diagnozowany. Tarczyca od 2013 r, wątroba od 2015 (marzec).
Boniu wszystkie daty pamiętam, wszystkie wyniki. I ciągle się biję w głowę, że czegoś nie dopatrzyłam, że źle zinterpretowałam to co mi sygnalizował. Ehh. Byłam przygotowane na wysoki mocznik, zakrzepicę, serce, a nie na to co się stało. Z tego co mi się narazie wydaje chyba miał udar ( był gorący, miał szczękościsk, nie kontaktował i biegał po mieszkaniu z ogonem do góry, wciskał się z kąt i wył).
Przepraszam Was, że teraz ja wyję ale czuję się tak jakbym straciła część siebie.
Iza - jeszcze raz bardzo Ci za wszystko dziękuje
A bez Waszych postów Dagnes i Margot i Shana nie wiedziałabym nic.
Baaardzo. Baardzo.
Nie wiem dlaczego tak się stało. Przeżył od pierwszej diagnozy tak jak książki piszą 2,5 roku z cushingiem (to taka średnia książkowa), z niewydolnością nerek nie wiem ile bo był źle diagnozowany. Tarczyca od 2013 r, wątroba od 2015 (marzec).
Boniu wszystkie daty pamiętam, wszystkie wyniki. I ciągle się biję w głowę, że czegoś nie dopatrzyłam, że źle zinterpretowałam to co mi sygnalizował. Ehh. Byłam przygotowane na wysoki mocznik, zakrzepicę, serce, a nie na to co się stało. Z tego co mi się narazie wydaje chyba miał udar ( był gorący, miał szczękościsk, nie kontaktował i biegał po mieszkaniu z ogonem do góry, wciskał się z kąt i wył).
Przepraszam Was, że teraz ja wyję ale czuję się tak jakbym straciła część siebie.
Iza - jeszcze raz bardzo Ci za wszystko dziękuje
A bez Waszych postów Dagnes i Margot i Shana nie wiedziałabym nic.
rozumiem Twoje emocje, niedawno (20.02.2017r.) pożegnałam swoją sunię Tiję.traganek pisze:Przepraszam Was, że teraz ja wyję ale czuję się tak jakbym straciła część siebie.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw