Skipper pisze:No myślę, że Mufka bardzo dobrze sobie radzi.
Arora pisze:Dobrze, że Mufce jest już lepiej i całkiem nieźle śmiga w tym kaftaniku
Tylko weźcie pod uwagę, że ona sobie tak radzi dopiero po tygodniu, wcześniej to była masakra

. Ale chyba kryzys minął, widzę że Musia ma juz ochotę na zabawę, ale robi to bardzo nieśmiało. Ogólnie jest bardzo ostrożna, nigdzie nie wskoczy, jak chce na coś wejść to kombinuje i tak delikatnie się wdrapuje. Ale brzuszek już ćwiczy, próbuje się wyciągać, może te jelitka wreszcie zaczną normalnie pracować. Dziś udało mi się kotom wcisnąć po 35 ml pokrzywy, może i to też tak zadziałało pozytywnie.
Byle do poniedziałku.
Arora pisze:Czy jak coś się dzieje naszym maluchom, to najpierw musimy przestudiować internet, poznać leki a dopiero potem iść do veta? Przecież to jest chore!! Kto to ogarnie??
Ano właśnie

. Mnie to jeszcze wetka (ta pierwsza) powiedziała, że za bardzo się przejmuję tymi kotami

i nie miałam żadnej pomocy. W tej przychodni to chociaż wszystko wytłumaczą, niestety przegapiłam ten metacam

. I w sumie trudno mieć pretensje do wetki, to młoda dziewczyna, ze specjalizacją, naprawdę robiła co mogła żeby Mufce pomóc. A weci są po prostu tak uczeni i tyle.