BARF dla ludzi?

O żywieniu człowieka oraz wpływie diety i suplementów na jego zdrowie
Awatar użytkownika
Ines
Moderator
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

Moja silna wola nie istnieje. Dla mnie węgle są póki co nie do pokonania, więc postanowiłam się z nimi dogadać - umówiliśmy się, że spotykamy się tylko w weekendy. Na początku było i tak ciężko, bo a to dopiero środa, a już bym zjadła pizzę... ;-) no ale jednak po środzie jest już czwartek, po czwartku piątek, a po piątku - hulaj dusza. Oczywiście na początku w weekendy obżerałam się jak dziecko w fabryce czekolady. Ale z każdym tygodniem nie tylko jest łatwiej wytrzymać pięć dni bez węgli, ale i w pozostałe dwa dni tygodnia węglowodany przestały być taką atrakcją - no bo w końcu za pięć dni znów będzie weekend ;-) i wiadomo - im mniej jem złych węgli, tym gorzej się po nich czuję i powoli dochodzę do etapu w którym zaczynam odczuwać do nich wstręt (jupi).
Awatar użytkownika
saphirith1987
Moderator
Posty: 464
Rejestracja: 2014-02-28, 13:41
Lokalizacja: Włocławek

Post autor: saphirith1987 »

scarletmara, jest sporo przepisów na paleo naleśniki ;-) Ja mam taki sentyment do gofrów i udało mi się znaleźć przepis, z którego wychodzą gofry prawie tak dobre jak "standardowe".
Co do samej diety (choć osobiście nie lubię tego słowa, wolę mówić, że zmieniłam sposób żywienia), to rzeczywiście na początku było ciężko. Ja z żywienia standardowego przeszłam właściwie z dnia na dzień na paleo/LC (akurat u mnie metody krok po kroku niezbyt się sprawdzają), fajne było to, że zaczęłam zrzucać "boczki" ;-) co dodawało mi motywacji, niefajne to, że byłam słaba, ciągle spałam itd. Ale to już dawno mam za sobą. Jedyne, z czego nie zrezygnowałam od razu, to nabiał - za to się wzięłam dopiero ostatnio, teraz jem tak raz na 2 tygodnie jakiś twarożek, czasem śmietanę. Dopóki stosowałam się dosyć mocno do zasad, to było całkiem nieźle, był taki czas, gdy w ogóle nie miałam ochoty na pieczywo, pączki i inne takie. Potem niestety sobie trochę poluzowałam i głód węgla wrócił... Najgorzej właśnie jak się pojedzie na parę dni do rodziny, która nie dość, że wciska człowiekowi ziemniaki i kanapki, to jeszcze wszystko przyprawia jakimiś wegetami itp. i to jest po prostu niesmaczne :-/
Arora, każdy przechodzi to w jakiś inny sposób, więc chyba musisz po prostu spróbować i zobaczyć jak to będzie u ciebie. Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz ;-)
doradora
Moderator
Posty: 1593
Rejestracja: 2014-06-09, 12:13
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: doradora »

metoda Ines jest chyba najlepsza dla psychiki, ja na razie sobie radzę, bo chwilowo mieszkam sama, ale wiem, że do końca życia bez węgli się nie da

na razie nie pilnuję tak glutenu w weekend, np jak jestem u rodziny, to zjem pulpety otoczone mąką, ale makaronu już nie
w knajpach też nie pilnuję czy aby na pewno pewno gluten nie stał obok mojego posiłku

tylko nabiał bardzo pilnuję, ale to ze względu na test czy mi kazeina szkodzi
Awatar użytkownika
Ines
Moderator
Posty: 2664
Rejestracja: 2013-01-23, 22:59
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ines »

saphirith1987 pisze:fajne było to, że zaczęłam zrzucać "boczki"
Dla mnie to jest olbrzymia motywacja - w zeszłym roku zaokrągliłam się tak, że czułam się jak wieloryb. Od zimy zrzuciłam ponad 10kg (na ubrania - dwa rozmiary) i czuję się super. Nie jest to kwestia samej diety, bo dużo czasu poświęcam też aktywności fizycznej (nie tylko tak zwane cardio, ale i podnoszenie ciężarów - chociaż śmiesznie to brzmi biorąc pod uwagę wagi jakie na ten moment podnoszę :-P ), no i to mi też psychicznie dużo ułatwia. Mam czasem chętkę na pączka w środku tygodnia, ale jak sobie pomyślę, ile już osiągnęłam i o ile lepiej wyglądam, to mi się już tego pączka w sumie odechciewa... ;-)
Awatar użytkownika
zenia
Moderator
Posty: 1134
Rejestracja: 2011-09-22, 08:19

Post autor: zenia »

ja tez niestety polegam :-(
ostatnio znowu w cugu :-? węgli
to silniejsze ode mnie,a raczej-ja to lubię
chodzi o ciacha ,ciasto i inne
a jestem leniwa,bo mogłabym sobie upiec malo weglowe łakocie
ale że nie lubię pichcić to kupuje gotowe

do tego boję się że jak wejdę na takie uczciwe paleo to znowu jeszcze bardziej schudnę,bo wciąz mimo wegli wyglądam jak śmierć na chorągwi
Obrazek
Arora
Moderator
Posty: 420
Rejestracja: 2016-02-22, 12:29
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Arora »

Najbardziej boję się, że bez zapychaczy typu chleb i ziemniaki się nie najem, albo bedę musiała starsznie dużo zjeść a za tym idą finanse niestety....(2 kotlety zamiast jednego??); druga rzecz, o której myślę i która mnie wku...a, to to, ze mimo wszystkich wyrzeczeń i tak nie bedę jadła zdrowo - mam dostęp tylko do mięsa ze sklepu, czyli tego bezwartościowego :cry: Pocieszam się jednak, ze chociaż coś dla siebie zrobie i w jakimś stopniu ograniczę zło.

Bardzo Wam wszystkim dziekuję za reakcję i opisanie swoich zmagań - dużo łatwiej człowiekowi, jak wie ze nie jest sam
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Arora, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
saphirith1987
Moderator
Posty: 464
Rejestracja: 2014-02-28, 13:41
Lokalizacja: Włocławek

Post autor: saphirith1987 »

Arora, na początku prawdopodobnie będziesz miała problem, żeby się najeść bez wypełniaczy. Organizm potrzebuje trochę czasu, aby się przestawić. Ja mam tak, że wypełniacze powodują odczucie takiego wypchanego żołądka i nie jest to zbyt przyjemne, a jak zjem np. kawał karkówki bez żadnych dodatków to jestem najedzona ale nie "wypchana" i to jest dużo fajniejsze.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez saphirith1987, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
scarletmara
Moderator
Posty: 1420
Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
Lokalizacja: LUBLIN

Post autor: scarletmara »

Arora bez przesady z ta bezwartościowością sklepowego mięsa. Jasne, ze lepiej by było swojskie. ALe ja całe życie żywiona tym sklepowym i jak ostatnio sobie badania różne robiłam to wszystkie mi idealne powychodziły praktycznie. Nawet osławiona wit. D, której niby wszyscy mają za mało daje radę. Więc chyba takie bezwartościowe to mięso aż nie jest. A najwazniejsze chyba zeby jeść tak jak dora napisała na tyle "czysto" na ile się może czyli jak najbardziej podstawowe i jak najmniej przetworzone produkty jak się da.
doradora
Moderator
Posty: 1593
Rejestracja: 2014-06-09, 12:13
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: doradora »

Arora, zamień zapychacze na warzywa, a nie na białko
jedząc same warzywa (z tłuszczem) nawet się nie zbliżysz do tych 72 g węgli, a ta "czysta" dieta właśnie warzywami stoi, a nie mięchem
Awatar użytkownika
hysteria
Moderator
Posty: 203
Rejestracja: 2014-12-11, 13:53

Post autor: hysteria »

a jak zaczniesz generalnie usuwać przetworzone produkty i zboża to się okazuje, że te warzywa są takie PYYYSZNE :food:
Arora
Moderator
Posty: 420
Rejestracja: 2016-02-22, 12:29
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Arora »

uffff dużo tego, ale dziękuję za wszystkie rady :kwiatek:
właśnie podczytuję wątek o drożdżach w suplementach kocich , bo miałam zamiar zacząć je jeść, a tu się okazuje, ze one zawierają gluten :shock: i nie można!! na kazdym kroku coś się czai... a człowiek musi mieć oczy dookoła głowy
doradora pisze:zamień zapychacze na warzywa, a nie na białko
nie lubie warzyw :cry: chyba najmniej ze wszystkiego....no chyba, ze polubię, to moja mama oszaleje
Arora
Moderator
Posty: 420
Rejestracja: 2016-02-22, 12:29
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Arora »

Dziewczyny potrzebuję pomocy: wczoraj rozmawiałam z moją mamą o moim nowym sposobie odzywiania i i moja mama byłaby skłonna rownież zrezygnować z węgli (u nas wszyscy jesteśmy mięsożerni, a mój ojciec całe życie powtarzał, ze nie jest krową, żeby jeść rośliny), ale jest jeden problem: moja mama choruje na parkinsona i przy tej chorobie podobno wskazana jest dieta niskobiałkowa. Piszę podobno, to w dzisiejszym świecie nic nie jest pewne, nawet, a może tym bardziej jak mówi ci to lekarz. Niestey, nie umiałam zmierzyć się z tą tezą: za mało jeszcze wiem. Czy może ktoś coś wie na ten temat?: a może jakieś linki odnośnie zawartości białka w mięsie i jego szkodliwości w niektórych przypadkach...
Awatar użytkownika
Lena06
Moderator
Posty: 1292
Rejestracja: 2014-07-21, 13:57

Post autor: Lena06 »

Większość tego typu chorób,ich występowanie - Parkinson, Alzheimer, demencja jest powiązana z węglowodanami, a nie białkiem. No i niskim spożyciem dobrych tłuszczów. Pamiętam, że czytałam na ten temat w kilku książkach, które przerobiłam odnośnie diet i chorób. Między innymi ta, polecam: "Zbożowa głowa" David Perlmutter.
Tutaj znalazłam jej krótki opis:
http://www.kulinarnaczytelnia.pl/2016/0 ... utter.html


Po wpisaniu w przeglądarkę hasła np. 'dieta paleo i parkinson' powinno wyskoczyć Ci kilka przydatnych stron do poczytania też.
Arora
Moderator
Posty: 420
Rejestracja: 2016-02-22, 12:29
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Arora »

Lena,
dziękuję; wiem, ze w internecie jest na pewno mnóstwo informacji, tylko pytanie które są rzeczywiście prawdziwe, a które nie; jeżeli mam przekonac mamę to musze miec mocne argumenty poparte wiedzą - lekarz jej zalecił taką dietę, więc nie bardzo mam jak z tym polemizować....nie wiem, czy rzeczywiście białko może miec wpływ na pogaraszanie jej stanu? chyba musiałabym zacząć od samej choroby, ale nie wiem czy jestem w stanie wyciągnąc odpowiednie wnioski...
doradora
Moderator
Posty: 1593
Rejestracja: 2014-06-09, 12:13
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: doradora »

należy mieć też na uwadze, że paleo wcale nie jest jakoś strasznie białkową dietą, raczej warzywną + tłuszcze

jest taki dietetyk kliniczny Iwona Wierzbicka, w chorobie może najlepiej zapytać kogoś z dyplomem?
ODPOWIEDZ