Świeżo upieczona kociara mówi: dzień dobry!
majka91, M. Stelmaszyk z LCMZ? To chyba normalny lekarz weterynarii, nie okulista, chyba że po prostu o tym nie wiem. Znanym mi okulistą jest dr Ireneusz Balicki, przyjmujący na Jana Sawy (przychodnia Test, jeśli dobrze pamiętam). Podobno wielu zwierzakom pomógł. Mojemu akurat nie bardzo, ale to nie wina lekarza, tylko problemu (zatkane przewody, odetkanie pomogło na 3 godziny)
IzabelaW, w LCMZ figuruje jako okulista. U Balickigo Bazyl był jeszcze za dzieciaka, tzn. poprzednia właścicielka go tam zabrała.
Ja już niestety przeprowadziłam się na Podkarpacie, więc teraz będę szukała kogoś porządnego tutaj. Dobrze, że Bazyl się nie boi weterynarza, bo takie zmiany mogłyby go jeszcze bardziej wkurzyć.
W sumie to mu wszystko jedno, byle w oczy i w pupkę nie zaglądać. 
Ja już niestety przeprowadziłam się na Podkarpacie, więc teraz będę szukała kogoś porządnego tutaj. Dobrze, że Bazyl się nie boi weterynarza, bo takie zmiany mogłyby go jeszcze bardziej wkurzyć.
też tak myślęSkipper pisze: A karmienie z ręki zacieśnia ponadto więzi kocio-ludzkie
To faktycznie fajne uczucie, również je znam
Nasza kocia przybłęda miała cały rytuał przedjedzenny (ocieranie, mizianie po boczku, pierwszy kęs z ręki), oczywiście ze mną w roli głównej. Jednak w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że to bardzo niebezpieczny rytuał w przypadku mojej nieobecności w domu, gdy kot dostaje michę. Głodówka murowana. A jakby nieobecność się przeciągała? Po przemyśleniu sprawy kota rytuału oduczyłam i nie powiem, że mi nie żal 
Po dłuższej przerwie zajrzałam na forum, jakoś ostatnio nie było czasu na kompjutrowe przyjemności. Zadałam pytanie w innym wątku, więc korzystając z okazji pochwalę się jeszcze progresem Baźkowym.
Uwaga uwaga! Bazio z dzisiaj!
Oraz smutna wspominka z 6 kwietnia, kiedy odebrałam Norka (bo tak miał na imię
)
Po jedzeniu miewa jeszcze mokre oczy, myjemy 2-3 razy dziennie, skubaniec potrafi mruczeć w trakcie, tak się przyzwyczaił. Poza tym nieopisana zmiana, także w samopoczuciu kocura. "Ususzone" ślepe oczko trochę się zapadło, odsłaniając trochę różowego mięska dookoła, ale podobno poza efektem estetycznym, w niczym to nie przeszkadza. Tylko raz w nocy śniło mi się, że oko wypadło i poturlało się po podłodze

Uwaga uwaga! Bazio z dzisiaj!
Oraz smutna wspominka z 6 kwietnia, kiedy odebrałam Norka (bo tak miał na imię
Po jedzeniu miewa jeszcze mokre oczy, myjemy 2-3 razy dziennie, skubaniec potrafi mruczeć w trakcie, tak się przyzwyczaił. Poza tym nieopisana zmiana, także w samopoczuciu kocura. "Ususzone" ślepe oczko trochę się zapadło, odsłaniając trochę różowego mięska dookoła, ale podobno poza efektem estetycznym, w niczym to nie przeszkadza. Tylko raz w nocy śniło mi się, że oko wypadło i poturlało się po podłodze