Domowa produkcja wędlin
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
mięsko po tych 10 minutach jest jeszcze w środku trochę surowawe ale własnie po to cała noc siedzi w tym garnku dalej żeby "doszło". Aczkolwiek robione strickte wg. przepisu zamieszczonego przez ma_pe mięso powinno być zupełnie ugotowane po tym drugim gotowaniu bo ono jednak dużo dłużej się gotuje wtedy jak dwa razy wodę razem z mięsem do wrzenia się doprowadza dlatego jak na mój gust wychodzi najczęściej za suche. A moje nadaje się potem np. na drugi dzień do pokrojenia na plasterki i położenia na kanapkę albo np. podsmażenia i nie wychodzą wiórki :)
-
Meghan (mph)
- Moderator
- Posty: 25
- Rejestracja: 2014-12-06, 14:42
- Lokalizacja: Warszawa
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
czyli takiej zwykłej warzonej. No to o tym zapomniałam wspomnieć, żeby użyć niejodowanej bez antyzbrylaczy itd. Ja zawsze używam kamiennej kłodawskiej niejodowanej bo zwykła sól kuchenna powoduje twardnienie mięsa nie wiem czy to przez jod czy przez inne dodatki ale mięso się robi twarde od niej. Być może, że też z tego powodu Ci się nie dogotowało.
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Dodatkowo jak się używa mięska marketowego i nie jest się pewnym jego jakości to dobrze jest natrzeć je solą taka bez dodatków żadnych wcześniej i odstawić na kilka godzin albo nawet cała noc wtedy nawet niezbyt dobre mięsko (albo raczej nafaszerowane nie wiadomo czym wcześniej) ładnie zmięknie. Przed pieczeniem tez tak robię i wtedy wychodzi pyszne rozpływające się. A jak nie natrę solą wcześniej to po upieczeniu jest twarde i łykowate.
ja używam dla ludzi kłodawską jodowaną
a dla nieludzi kłodawską niejodowaną
nie poddam się z tym mięsem, natrę kocią solą następny kawałek i odłożę na dobę do lodówki, zobaczymy co wyjdzie
aczkolwiek zastanawiam się jak to ma się udać, skoro w piekarniku w 180 st. ma siedzieć godzinę na każdy kilogram, a tu w 100 st. ma być tylko 15 minut...
a dla nieludzi kłodawską niejodowaną
nie poddam się z tym mięsem, natrę kocią solą następny kawałek i odłożę na dobę do lodówki, zobaczymy co wyjdzie
aczkolwiek zastanawiam się jak to ma się udać, skoro w piekarniku w 180 st. ma siedzieć godzinę na każdy kilogram, a tu w 100 st. ma być tylko 15 minut...
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
ale potem nie wyjmujesz z wody tylko zostawiasz w niej aż wystygnie. Przy tak dużym kawałku mięsa trzeba użyć dużego garnka z dużą ilością wody i wtedy całość nie stygnie szybko. Więc w gorącym mięsko siedzi sporo dłużej niż 15 minut. Tak się jeszcze zastanawiam czy od garnka tez to nie zależy w sensie od tego jak szybko traci temperaturę. Ja akurat używam czegoś a'la Philipiak i on wolno się ochładza. Może w zwykłym garnku trzeba ciut dłużej pogotować ?
- scarletmara
- Moderator
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Bo w przepisie ma_pe to zapewne tak własnie ma być choćby ze względu na to dość długie gotowanie żeby się wszystko z mięska nie wygotowało do wody. A w mojej wersji jednak więcej wody lepiej. Ja na 1-1,5kg kawałek mięska największy garnek wyciągam jaki mam w domu :) , który tak coś koło 5-7l. poj. ma.