Jestem załamana, nie wiem co mam robić.
Mam szczęście na bezdomne koty. Na dodatek do moich własnych kotów rezydentów, dokarmiam dodatkowo bezdomne dzikie koty w mojej okolicy - regularnie przychodzą na moje podwórko po jedzonko.
A teraz jeszcze mam taką historie.
Pączek. Takie imię dostał.

Ten bezdomny kocurek przybłąkał się do nas na podwórko w poszukiwaniu jedzenia.
Ciężko ocenić, ile ma lat, wyglądał na staruszka w kiepskim stanie, szkielet – sama skóra i kości, prawie bez sierści w niektórych miejscach, z przewlekłym kocim katarem, zapłakane oczy z trzecią powieką, brudne uszy.

Raczej dziki, bardzo ostrożny, ale z każdym dniem jego zaufanie do nas wzrastało.
Za jakiś czas znalazł sobie schowek w naszym garażu i całymi dniami tam spał, nawet nie chciał wychodzić na zewnątrz. Po kilku miesiącach regularnego jedzenia i spania, stan jego sierści poprawił się, aktualnie już nie jest szkieletem, stopień jego zaufania wzrósł do tego poziomu że daje się pogłaskać i nawet mruczy.




Niedawno przyszedł z raną na łapce, z wyrwanym pazurem, była bardzo spuchnięta i bolesna. Pojechaliśmy na cito do weta. Rana po trochu się goi, ale ten kocurek potrzebuje pilnego leczenia, dla tego stworzyliśmy zbiórkę. Aktualnie jest zabezpieczony w garażu. Aby polepszyć jego stan i zapewnić chociaż podstawową opiekę, biorąc pod uwagę, że jest staruszkiem i pewnie miał dużo przejść, trzeba zrobić:
Badanie krwi – rozszerzony profil diagnostyczny – potrzebny, aby ocenić ogólny stan zdrowia, czy w ogóle kotek kwalifikuje się na znieczulenie i zabiegi, w jakim stanie są nerki, wątroba i inne parametry, czy ma choroby przewlekłe i t.d.
Testy FIV/Felv
Odrobaczenie
Kuracja antybiotykiem (ma przewlekły koci katar)
Czyszczenie i leczenie uszu (prawdopodobnie ma świerzb)
Badanie moczu
Badanie kału
Szczepienia
Jeśli stan zdrowia na to pozwoli - kastracja
Pod czas kastracji w znieczuleniu – trzeba będzie zrobić rentgen i sprawdzić czy nie ma zapalenia płuc, plus jeszcze rentgen chorej łapki – bo prawdopodobnie może to być złamanie, bo bardzo ciężko się goi i nadal jest bardzo agresywny, kiedy ją dotykamy, widać, że go bardzo boli i nie pozwoli ją zbadać bez znieczulenia.
Jak już to wszystko będzie zrobione, to już będziemy myśleć o sanacji jamy ustnej, bo jego zęby są w bardzo tragicznym stanie. Niestety nie udaje mi się zrobić zdjęcie jego zębów, ale na prawdę jest to straszny i przerażający widok – kilka razy widzieliśmy ich stan, kiedy ziewał. Na pewno ma złamane wszystkie kły, nie ma przednich zębów, ale ciężko to zbadać dokładnie bez znieczulenia, bo go prawdopodobnie boli i nie daje się zbadać.
Do tego – wizyty kontrolne, potrzebne leki i t.d.
Przybliżony koszt całości będzie około 2000 zł.
To są ogromne koszty dla mnie. Otworzyłam zbiórkę na zrzutka.pl: https://zrzutka.pl/ty8w2y
ale niestety nie rusza się z miejsca. Próbuje promować zrzutkę na różnych grupach na FB, szczególnie pro-kocich, ale na razie tylko 1 grupa pozwoliła mi zapostować mój post.
Zwróciłam się do lokalnego stowarzyszenia pomagającego bezdomnym zwierzętom, mogą pomoc ewentualnie tylko z kastracją, ale nie z badaniami, rentgenem czy sanacją jamy ustnej. Ale wlasnie te rzeczy są kluczowe dla tego kocurka. Więc tak czy siak zostaję sama z tym. Nie wiem co robić, gdzie szukać pomocy.
Jest tutaj dużo kociarzy, więc proszę, może ktoś podpowie, pomoże, poradzi... Bardzo proszę.
Bardzo chcę pomóc temu biedakowi, ale sama nie dam rady...











