
Przedstawiam Wam moje futerka Bezę i Tę Misiek

Ta Misiek to 12-letnia szylkretowa pieso-kotka, przygarnięta ze schroniska, mieszkająca ze mną już 10 lat!
Dlaczego ta Misiek, bo pokochała piosenkę, "Hej Miśki czas wstać" i gdy tylko ją słyszała (nawet jak ja ja sobie podśpiewywałam) to natychmiast przybiegała i łasząc się niesamowicie. Na żadne inne imię nie chciała reagować, nawet na żeńską wersję. To została "Miśkiem"
Umie robić siad i podaj łapę.
Jest lekomanem i kocha jeść wszelkie tabletki i syropki i ogólnie jest wszystkożerna.

Beza jest 11-sto miesięczną kotką rasy Neva Masqarade. To mój pierwszy rasowy, długowłosy kot. I jak na rasowego kota przystało jest wybredna w jedzeniu. Puszka tak owszem, ale jak jest świeżo otwarta i żeby broń boże nie była z rybą. Surowe mięsko no owszem, ale po co ta wątróbka i żołądki, no i po co Pańcia mieli to mięso, przecież tego to do pyska nie da wziąć.
Zawsze miałam koty znajdy lub ze schroniska i chciałam też dać dom jakiejś potrzebującej kocinie, ale ciągle stawały jakieś przeszkody i trochę czas naglił, żeby pojawił się drugi kot.
Moja poprzednia kocica była już bardzo chora i wiedziałam, że jest to kwestia kilkunastu dni, żeby pojawił się drugi kot, aby Misiek nie został sam. Wtedy koty ze schroniska miały koty kaci katar, a ja nie mogłam ryzykować, że Rdzawa jeszcze dodatkowo zachorowała. Z adopcją kota z fundacji ciągnęło się to niemożliwie długo. A to nie nie mogłam się doprosić o ankietę, a to pani musiała zobaczyć zabezpieczenia domu i ciągle nie miała czasu na podjechanie, a to wybrany kot nie był już aktualny itd.
Koty bardzo się zaprzyjaźniły

Misiek odmłodniał, czasem matkuje Bezie, czasem bawi się z nią jak młody kociak. Ogólnie jest wesoło



