Aż tak oporny nie jest, już mi zaczął przynosić myszki i takie tam pierzaste więc nadzieja jest. Pozdrawiam wszystkie zwierzaki na forum i ich człowieków.
Dzięki MoMo .. wielkie dzięki ..
Dzień dobry Tu Rafał .. jakby odrobinę przedstawił mnie synuś
Informatyk – i w zasadzie to wiele wyjaśnia więcej nie trzeba by pisać, sto lat przed komputerem w internecie z oczami w monitorach , specjalne miłe uczucia dla systemów Unix/Linux. Z całym bagażem wad przypisanych w tym zawodzie.
Lubię gotować (podobno nieźle) co spowodowało że BARF jakoś nie przeraził mnie przynajmniej od strony przygotowywania.
Z Momkiem jesteśmy dopiero od roku, trafił do mnie jako pięciolatek. Dwa miesiące temu trafiłem jakoś przez przypadek na temat żywienia BARF`em. Niby nic mnie nie niepokoiło u Momka, no może odrobinę zęby (ich kolor) oraz „zapach” z pyszczydła. Jestem upierdliwy i z pokolenia które jest wrażliwe na indoktrynacje i skrzywiony zawodem więc kilka godzin dziennie szukałem , czytałem gdzie się da. Szczególnie szukałem wszystkiego przeciw, bo to za, zostawiłem sobie na później. Trafiłem też tu do Was. Mam już kalkulator
I zaczęła się przygoda, na razie przygoda bo trudno tu mówić o karmieniu czy przygotowywaniu czegokolwiek.
MoMo był karmiony suchą karmą z dodatkiem puszek (przez grzeczność i dziś to już chyba nawet ze wstydu
Sporo tego czytania było , już rodzina zaczynała się niepokoić że więcej czasu spędzam czytając o żywieniu kocia niż w ulubionych grach online
No i padło, nie ma wątpliwości przechodzimy na BARF
Co już zrobiliśmy ?
Na początek mamy już za sobą wizyta u Veta. Z wrodzoną sobie „wrażliwością” poszedłem i z grubej rury „chcę przejść z karmieniem kocia na BARF” i potrzebujemy badań w tym kierunku … Nie śmiejcie się
Okazało się że mamy chyba szczęście. Nie dosyć że specjalnie nie wzbudziliśmy jakiegoś szczególnego zainteresowania to wybrali Momkowi takie badania które miały nam dać jakieś odpowiedzi. Wyniki miały być z opisem jeśli było by w nich coś nie tak, ale jak przyszły to bez żadnych zaleceń więc zakładam że są ok choć mnie kilka czerwonych kreseczek drażni …
Jedyne zalecenie z pozostałych badań to sanacja jamy ustnej ale bez panikowania. I kilka rad co można by już dodać do diety bez gwałtownych reakcji. Jak BARF to i poczytaliśmy o Whole Prey i nawet zamówiłem pakiet startowy.
Wiedząc że MoMo jest wrażliwy na zmianę karmy myślałem że będą rewolucje nawet przy minimalnych próbach. I co ? Ba ?
Najpierw chrupki zamienione na TOTW i dodatkowo podawane tylko na noc po wszystkim karmieniach z odstępem godzin (Momo podjada w nocy ale teraz bardzo małe ilości o dziwo) rano chrupki zabieram. Nie ma już miski z chrupkami non stop. Z piciem wody nigdy nie było kłopotu.
Niektóre rzeczy jako próbę smakową w niewielkich ilościach pilnując by nie było za blisko zjedzonych chrupek.
Od trzech tygodni kocio dostaje jedno (Pani Doktor powiedziała że może do trzech) żółtko. To dałem dwa
Olej z łososia , minimalną ilość bo jak więcej (niby dawka) to ma w nosie
Oraz raz na próbę świeżo zmielone i namoczone siemię lniane , tak połowę łyżeczki.
Wszystko wszamał, siemię też , żadnych protestów i żadnych problemów.
Przez ten cały czas dodawane Whole Prey właściwie przed każdym mokrym – czasami Kocio chciał tylko by mu smak delikatnie dodać z ulubionej puszki. Oseski , szczurki , kurczak, przepiórka codziennie coś innego , czasami rano i wieczorem. Daruję sobie opis co Ojciec którego dodatkowo Kocio uważa za Matkę musiał zrobić by namówić Kocia do jedzenia tego i pokazać mu jak kocia mama co się z tym robi.
Efekt ? .. nie było żadnego protestu od trzech tygodni , przez kilka dni nie ruszył nawet suchego które miał na noc . panika była jak przez trzy dni nie było kupy. Za to jak przyszła kupa to małżonka jakkolwiek by to brzmiało klękała przy kuwecie bo nie mogła uwierzyć że nie ma smrodu
Cokolwiek bym sobie wyobraził to nie sądziłem że kiedykolwiek będę czekał aż zwierzak zrobi kupę i szczęściem będzie że jest taka jak powinna być .. To nienormalne
Były też próby podania w niewielkiej ilości mięsa , kurczak, indyk … ciężko go namówić do gryzienia większych kawałków, być może ta jedna strona gdzie jest delikatny stan zapalny dziąseł mu przeszkadza, sanacja będzie umawiana. Ale z drugiej strony myszki i resztę gryzie obiema stronami (specjalnie pilnowane i przyglądane).
Na tą chwilę już wiemy, że MoMo da się namówić w zasadzie na wszystko. A to już cud. Biorąc pod uwagę że namawiam Córkę i jej trzy MCO na to samo i tam już tak łatwo nie jest. Ale to już na inne wątki i inny czas temat.
Tym nudnym i przegiętym przywitaniem chciałem pokazać że jesteśmy na początku drogi ale chwilowo obyło się bez wypadku. MoMo jest żywszy sam namawia do zabawy dwa trzy razy dziennie po 30 minut co do tej pory było świętem. Widać po miesiącu zmiany mimo że to jeszcze trochę do pełnego przejścia ale absolutnie jestem za.
Przymiarka po tym miesiącu to BARF + Whole Prey (skoro kotu to pasuje).
Mamy z MoMo nadzieję że wszystko pójdzie po myśli a to forum rozwieje jeszcze wiele wątpliwości. Ale to już w innych wątkach
I tak nikt tu nie dotrwał do tego miejsca,
photos.app.goo.gl/TvSm2dzdpQWGaH65A