- przyzwoitej jakości puszki są drogie
- pomimo znośnego składu nie podobała mi się puszkowa mielonka, kocica też za nimi nie szaleje
- do chrupek podchodzi z większym entuzjazmem ale suche to zło
- kiedy kroję surowe mięso kocica kręci się pod nogami, miałczy, drapie i ogólnie zachowuje się jak opętana
Wszystko to spowodowało, że przejście na BARF jest naturalnym i jedynym słusznym ciągiem wydarzeń.
Obecnie sporo doczytuję a także testuję kalkulator, ale już wkrótce będę męczyć doświadczonych barfowców na forum swoimi mniej lub bardziej udanymi przepisami