Mam na imię Aga i nieco ponad miesiąc temu (19.10) zaadoptowałam ze schroniska kota. Cyryl, bo takie imię dostał, był bardzo wystraszonym, malutkim, czteroletnim kociakiem w typie syberyjczyka. Bał się własnego cienia... Ale bardzo szybko nauczył się, że już nie ma czego się bać i jest teraz rozbrykanym łobuzem, skaczącym po wszystkich szafkach.
O BARFie dowiedziałam się przygotowując się do adopcji. Na razie jedziemy na puszkach, ale Cyryl mocno nimi gardzi, za to za surowiznę mógłby chyba zabić... Już kurier przyniósł nam prawie wszystkie suplementy i od przyszłego tygodnia barfujemy, trzymajcie kciuki! :)


