Potrzebuję porady dotyczącej prowadzenia psa z tym zespołem.
W telegraficznym skrócie wygląda to tak:
- Jamniczka nasza ma 16 lat.
- W listopadzie 2016 przeszła wylew i udało się ją z tego wyprowadzić bez żadnych widocznych upośledzeń.
- W styczniu 2017 miała usuwanych kilkanaście naskórnych i podskórnych zmian brzydko wyglądających (w sensie medycznym, a nie estetycznym), niektóre sączące się i podchodzące krwią i ropą. Nie były badane histopatologicznie, bo nawet jeśli by się okazały nowotworowe, to w jej wieku i tak bym jej chemii nie podawała.
- Od kilku miesięcy Malta więcej pije i dużo sika, zdarzało się jej nie wytrzymać 2-3 godzin i wylać cały pęcherz, nawet kilka razy dziennie. Dodatkowo jakby mogła, to by zamieszkała w kuchni, ale w przypadku jamnika to zazwyczaj nie dziwne, myślałam, ze na starość już całkiem zwariowała na punkcie jedzenia, bo ona jest wiecznie głodna. Kto ma jamnika, ten wie
- Po diagnostyce w różnych kierunkach wyszedł Cushing (z moczu, stosunek kortyzolu do kreatyniny), a także bardzo wysoka lipaza i próby wątrobowe.
- Od zeszłego czwartku, czyli już 10 dni podaję jej Vetoryl 30 mg na zespół Cushinga, Kreon na trzustkę, ostropest na wątrobę. Przez te 10 dni (wiem, ze to krótko) nadal sikała w domu, ale chyba nieco mniej piła.
W ten czwartek wieczorem, czyli ósmego dnia terapii, Malta miała atak padaczkowy (drgawki, szczękościsk, toczyła pianę i ślinę, oczy niewidzące), a potem przez około 2 godziny chodziła po domu non-stop, bez przerwy. Podałam jej na szybko coś słodkiego (miód z odrobiną kawy) i dopiero potem się położyła i zasnęła. Dzień póżniej kolejny atak.
Po drugim ataku dostaje Phenoleptil 2 x dziennie po 25 mg + leki takie jak przy wylewie, na poprawę krążenia i lepsze przewodnictwo nerwowe.
Od wczoraj pies chodzi jak pijany, ma problem z utrzymaniem równowagi, zatacza się, rozjeżdzają się jej łapki, czasem niezamierzenie siada lub się kładzie, choć widać, że chciała inaczej. Jest ciągle poddenerwowana, popiskuje i kręci się po domu bez celu i niespokojnie. Od wczoraj także zdarza się jej popuścić siku pod siebie.
Weterynarki w zastępstwie mojego weterynarza twierdzą, że nie spotkały się z padaczką po Vetorylu, ale mam podejrzenie, że w jakiś sposób to się wiąże.
Od Traganek wiem już, że Vetoryl ma wpływ na podniesienie się poziomu potasu we krwi, więc może te objawy to przez to, bo czytałam o takich objawach przy hiperkaliemii??
Ogólnie moje ważenie jest takie, że od czasu Vetorylu pies się sypie na potęgę!
I teraz moje pytania do was, weterynarz prowadzący wyjechał na urlop, a ja nie wiem, co robić:
- czy odstawić na jakiś czas Vetoryl, czy zmiejszyć tylko dawkę, a jeśli zmniejszyć, to na jaką (dziś przesypałam zawrtość kapsułki do żelatynowej kapsułki i podałam tylko pół dawki)?
- czy nadal podawać ten lek p/padaczkowy?
Co można jeszcze zrobić?