wszystko mnie boli,
cała śmierdzę podrobami,
jestem nieziemsko wkurzona bo zajęło mi to chyba ponad cztery godziny,
jeszcze bardziej śmierdzę podrobami
Nie cierpię zapachu mięsa, nawet świeży kurczak i wołowina mnie odrzucają, ale jest to odrzucenie znośne i jestem w stanie nimi jakoś operować. Ale podroby to dla mnie skaranie - obrzydliwe i śmierdzące. Wątroba jeszcze ujdzie, ale serca to najgorsza rzecz z jaką miałam do czynienia i w trakcie mielenia mimo pomocy myślałam, że umrę, albo że przewieszę się przez poręcz balkonu i będę wymiotować to końca robienia mieszanki. Suplementy mieszałam i dodawałam z twarzą owiniętą koszulą, bo chyba autentycznie puściłabym pawia. Wizualnie te serca wydawały się w porządku i sama nie wiem co o nich myśleć, ale dodawać je do mieszanek to mi się odechciało. Gdyby nie to, że mam kota nerkowego, to byłabym bardzo blisko zrezygnowania z barfa. Tak to zastanawiam się tylko czy da się je czymś zastąpić. Da się?
Jeszcze gdyby Kot chciał to zjeść to obrzydzenie trochę by wyblakło, ale nie ruszył jak dawałam mu spróbować. Pierwszy raz ma do czynienia z sercami i udkami kurczaka (ukrojonego kawałka nie zjadł). Nie wiem co o tym myśleć - czy to jakieś strajki, czy nie zamierza w ogóle jej jeść. Łudzę się, że to chwilowe, bo wcześniejsza mieszaka którą jadł leży w misce już dobrych parę godzin a on jakby jej nie zauważa. W ogóle jest jakiś bez apetytu, cały czas je mniejsze porcje niż powinien, od czasu do czasu nie chce w ogóle jeść i chyba nie obejdzie się bez jakiegoś aptecznego wspomagacza, bo mam wrażenie, że ostatnio lekko schudł.
