Nesia jest ze mną od 2008r. Biedna, mała wystraszona, ostatnia z miotu...Nikt jej nie chciał, bała się ludzi jak ognia. Pierwsze tygodnie były cięzkie, bo mała bała się rąk i będąc na kolanach czy rękach dostawała nagłych ataków paniki i wszystko i wszystkich gryzła do krwi. Ze snu wyrywał ją najmniejszy szmer. Dziś jest wesołą i ufną fretką. Nie boi się ludzi, nawet bardzo im ufa i wie, że z rąk nawet obcej osoby nic jej nie grozi. Śpi jak suseł najchętniej w mojej szafce z ubraniami.
Zafi jest u mnie od ponad roku. Znajomemu kotka w marcu uciekła z domu i wróciła z inwentarzem
Mała od początku była ciekawym świata kotkiem zwiedzającym wszystkie zakamarki mieszkania. Strach związany ze zmianą domu nie trwał długo.
Co do diety dziewczyn.
Nesia jest typowa degustatorką karm suchych. Uczyłam ją jedzenia surowego mięsa, ale wszystko kończyło się strajkiem głodowym. Żadne sztuczki nie pomagały: tran, maltpasta, parzenie, gotowanie z warzywami...nie dało rady. Mięso zjadła jak miała akurat ochotę, ale to jeśli już to mały kawałeczek.
Zafina lubi "mokre" jedzenie. Surowe mięso (najchętniej tłuszczykiem,ale nie koniecznie, za to koniecznie świeże niemrożone wcześniej), dobrej i średniej jakości kocie puszki (żadnych karm typu 4% niewiadomoczego pochodzenia zwierzęcego nie tyka). Również sucha frecia karma wyjadana najchętniej z freciej miski, ostatecznie ujednoliciłam im suche.
Najczęściej goszczące u nas komercyjne karmy to
suche: Orijen (raz kupiałam Acanę z jagnięciną to się Zafi rozchorowała)
mokre: Schesir, Animonda, Almo Nature, Gimpet
Jeszcze raz witam wszystkich. Głaski dla kotków i czochranko dla fretek :)



