Modraszki. Sama jestem zdziwiona, nigdy tak nie było. Zawsze po wylocie z gniazd przylatywały niczym bombowce czy oblatywacze

ale tylko z jeden dzień i był spokój. A tu nadal, normalnie jakby czatowały i czekały na koty. Znaczy nie wiem czy jest ich więcej czy tylko jedna bo na ogół jedna jest na balkonie i grasuje po nim. Jeśli jedna to strasznie upierdliwa

normalnie siedzi na drzewie i czeka kiedy się koty pojawią, wtedy zaraz na balkonie ląduje i wkurza tylko te moje urwisy

nawet wystarczy jak je zobaczy za szybą. No i boję się, że w końcu natura zwycięży i koty ją upolują. Ich polowania nikt nie uczył, przecież trafiły do mnie mając 6 tygodni, ale mimo wszystko natura łowcy kiedyś musi się obudzić. Tym bardziej, ze na muchy czy inne latające stworki polują namiętnie. A tutaj to mam podejrzenie, że boją się tego sikorkowego darcia

. Jak sikorka wpada i się drze to one w nogi z balkonu i obserwują z progu. I to wszystko od niedzieli trwa

A w ogóle to zawsze mi się wydawało, że Modraszka jest bardziej bojowa niż Bogatka. Widziałam jak w karmniku potrafi walczyć o pożywienie.