Maks i Mufka :)

BARFne historie i dzienniki, zwierzenia i opowieści barferów
ODPOWIEDZ
przytoolanka

Post autor: przytoolanka »

Tak sobie myślę Saga, że to chyba świadczy o tym, że te nasze koty mają sporo zaufania do nas i czują się całkiem bezpiecznie w naszym towarzystwie.
Odnośnie "zaczepek" i wskakiwania, to u nas notorycznie zdarza się to w kuchni, wtedy jeszcze dochodzi ocieranie policzkami i znaczenie, a ostatnio w łazience gdy byłam pochylona nad kabiną i prałam... Kropkowi było całkiem wygodnie ;-) I ta skoczność to był taki pierwszy zauważalny efekt barfa właśnie.
Ale nie zanudzam już, w końcu to Wasz wątek :-)
Saga
Posty: 1489
Rejestracja: 2016-08-02, 23:15

Post autor: Saga »

przytoolanka pisze:Odnośnie "zaczepek" i wskakiwania, to u nas notorycznie zdarza się to w kuchni, wtedy jeszcze dochodzi ocieranie policzkami i znaczenie
A to tak, o każdą popierdółkę w kuchni policzki ocierają :-)
przytoolanka pisze:Ale nie zanudzam już, w końcu to Wasz wątek
No co Ty, nie ma "nasz" "wasz", bardzo fajnie się czyta a poza tym dobrze wymienić kocie doświadczenia :kwiatek: .

Moje koty na urodziny dostały drapak. Co prawda nieco wcześniej bo kupiłam około miesiąca temu, ale nic to ;-). No i dziś stwierdziłam, ze chyba trzeba drugi kupić bo się tłuką o najwyższy poziom prawie pod sufitem :mrgreen:
Tufitka
Posty: 3015
Rejestracja: 2013-01-21, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tufitka »

Saga pisze:Wystarczy, że się przychylę a ona jest w pobliżu to wskakuje mi na plecy i się kładzie.
Moja Agrita od małego lubi podróżować na moich barkach lub plecach. Jak była mała to często wskakiwała i się przyglądała co robiłam. Teraz to już rzadko to robi.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
Mrowiszcze
Posty: 475
Rejestracja: 2016-10-07, 22:58
Lokalizacja: Francja

Post autor: Mrowiszcze »

Tufitka pisze:Moja Agrita od małego lubi podróżować na moich barkach lub plecach. Jak była mała to często wskakiwała i się przyglądała co robiłam. Teraz to już rzadko to robi.
Moja Nikita też tak robiła jak była mała - wystarczyło,ze weszłam do kuchni, a już miałam ją na ramieniu. Jak miałam na sobie jeansy, to pikuś, ale jak krótkie spodenki lub zwykłe dresy to pazurkami cięła skórę podczas wdrapywania - za taki żywy drapak robiłam. Znajomi posądzali mnie o łażenie po krzakach jeżyn, a moja mama, jak zobaczyła moje plecy, to stwierdziła,ze mi strasznie włosy na nich wrastają :lol: :lol: :lol: a to były tylko były pozostałości po pazurkach mojej futrzastej kulki. Na szczęście już sie nie wdrapuje, bo 5- kilowy kot niźle by mnie poharatał ... :hair:
Awatar użytkownika
IzabelaW
Posty: 999
Rejestracja: 2015-03-15, 21:13
Lokalizacja: Lublin

Post autor: IzabelaW »

Właśnie doszłam do wniosku, że mam bardzo nudnego i przewidywalnego kota ;-)

Saga, wracając do tematu drapania w brodziku - spróbuj kłaść w nim koc, a lepiej duży ręcznik (chodzi o to, by materiał był w miarę ciężki)
Saga
Posty: 1489
Rejestracja: 2016-08-02, 23:15

Post autor: Saga »

IzabelaW pisze:Właśnie doszłam do wniosku, że mam bardzo nudnego i przewidywalnego kota
Nie ma nudnych kotów ;-). Ale przynajmniej masz święty spokój w domu :-D. Moja Mufka znowu wymyśliła coś nowego - wczoraj otworzyła sobie szafkę, w której mam słoiki z przetworami i oczywiście wlazła częściowo do środka, zdążyłam ją wyciągnąć :-(. Głównym prowodyrem w domu jest Mufka, mam wszystkie klamki pogryzione (do których ma dostęp) łącznie z okiennymi :-(. Maks pod tym względem jest spokojny, on prochu nie wymyśli ;-) oprócz aportowania, które opanował do perfekcji nie broi. On tylko w zasadzie najlepiej potrafi sępić o jedzenie :-D.
IzabelaW pisze:Saga, wracając do tematu drapania w brodziku - spróbuj kłaść w nim koc, a lepiej duży ręcznik (chodzi o to, by materiał był w miarę ciężki)
No to jest myśl, mam taki bardzo ciężki koc, jeszcze z dawnych czasów ;-). Muszę wypróbować, aczkolwiek on drapie też po ściankach brodzika (mam taki głębszy). Ale może ten koc go jakoś uspokoi. Dzięki :-)
Awatar użytkownika
Mrowiszcze
Posty: 475
Rejestracja: 2016-10-07, 22:58
Lokalizacja: Francja

Post autor: Mrowiszcze »

Jak tam problem z brodzikiem? Rozwiązany?
Saga
Posty: 1489
Rejestracja: 2016-08-02, 23:15

Post autor: Saga »

No na razie musiałam dać spokój z brodzikiem bo to akurat najmniejszy problem - kabinę zamykam i już. Musiałam w pokoju stolik wymienić bo miałam taki mniejszy na jednej nodze i oczywiście notorycznie był przewracany, tym sposobem koty stłukły lampkę stojącą na stoliku, dwa razy herbata mi zjechała na dywan. Dość mocno poturbowały mi firankę, więc kolejna testowana na oknie no i jeszcze muszę dobrze zabezpieczyć okna i poprawić siatkę na balkonie. Miałam nadzieję, ze do wiosny koty zmądrzeją ale niestety, widoku na to nie ma :-(. Pstrokacizna w głowie że hej. Więc zabezpieczenie brodzika zostawiam sobie na koniec.
Awatar użytkownika
Mrowiszcze
Posty: 475
Rejestracja: 2016-10-07, 22:58
Lokalizacja: Francja

Post autor: Mrowiszcze »

szkodniki jedne!!! :twisted: a na wiosnę to może im jeszcze bardziej odbić - słonko świeci, ptaszki śpiewają, energia rozpiera... :twisted: A twoje na dodatek sa niewychodzące :tuli: aż strach pomyśleć :hair:
Saga
Posty: 1489
Rejestracja: 2016-08-02, 23:15

Post autor: Saga »

Oj, odbija im, odbija :-(. Zwłaszcza Maksowi. Jeszcze trochę to normalnie osiatkuję całe mieszkanie :-?
Basiek
Posty: 421
Rejestracja: 2016-06-14, 19:43
Lokalizacja: Konin

Post autor: Basiek »

Saga, jak Ty myjesz okna przy szalejącym towarzystwie? :hmm:
Saga
Posty: 1489
Rejestracja: 2016-08-02, 23:15

Post autor: Saga »

Rzadko myję ;-). A tak poważnie - jestem zmuszona zamykać towarzystwo w osobnym pokoju, nie da rady inaczej, Maks tylko czatuje kiedy ja okno otworzę żeby prysnąć na zewnętrzny parapet. W ubiegłym roku mi tak 2 razy uciekł, mały wtedy był. Raz to okno źle było domknięte i pod wpływem wiatru się otworzyło, Maks to wykorzystał i Mufka za nim. Mufkę jeszcze zdążyłam złapać i wynieść a Maks jak gdyby nigdy nic poleciał sobie po parapecie do samego końca i kombinował co dalej, ja mało zawału nie dostałam :-(. Jedzenie go zwabiło i wrócił. W sobotę myłam okna i zamknęłam koty w ich pokoju, potem jeszcze zakładałam rolety i po raz kolejny musiałam je zamknąć, ale cwaniaki się nie dawały. No i wyjścia nie było - jedno zamknęłam w pokoju, drugie w przedpokoju. I niestety, skończyło się spazmami, szlochem, wyciem a na drugi dzień Maks stres odreagował wymiotami. Muszę uważać bo on jest bardzo wrażliwy.
Basiek
Posty: 421
Rejestracja: 2016-06-14, 19:43
Lokalizacja: Konin

Post autor: Basiek »

Jednym słowem małe "wywijasy" do "karceru" trafiły. ;-)
Saga
Posty: 1489
Rejestracja: 2016-08-02, 23:15

Post autor: Saga »

No trafiły :-).

Mufce chodzenie po drzwiach już się znudziło, teraz opanowała telewizor. Wciąga się skubana po ekranie :-?
Basiek
Posty: 421
Rejestracja: 2016-06-14, 19:43
Lokalizacja: Konin

Post autor: Basiek »

Kurczę, nie wiem co gorsze, wspinanie się na telewizor czy spacery po drzwiach. :hair: Mufka ma baaardzo oryginalne pomysły. :shock: Czy Maksiu nadal urządza kocie "koncerty"? ;-)
ODPOWIEDZ