Nul mi tasakiem się wygodnie rąbie skrzydełka i nóżki (całe, z udkami i resztą). Następnie nożykiem do obierania rozcinam skórę (akurat ma taki śmieszny szpic, więc mi pasuje

). Później wyciągam flaczki z brzuszka (uparcie wzgardzane przez dziewczyny). Na tym etapie wracam do tasaka - jedno rąbnięcie w poprzek na wysokości przepony (jakby to powiedzieć... zostaje brzuszek z dołem plecków?), jedno rąbnięcie przez klatkę piersiową i gotowe

.
Zalecam wstępne obskubanie jeszcze zamrożonej przepiórki, chyba, że lubisz jak Ci puszek po mieszaniu fruwa. Ja nie lubię

. Ew. przepiórki już rozmrożonej (byleby przed dzieleniem) sprawdź jak Ci wygodniej

.
Mi też dziewczyny prześlicznie wcinają przepiórcze pisklaczki, a z dorosłych przepiórek robią fochy na jelitka (to "stare" nioski, po ok. 200 g, Scarletmara na nie narzekała) i zostawiają trochę piór.
Gołębi w sklepie ostatnio zabrakło i ciągle czekam na dostawę, ale dziewczyny zaczęły jadać mastomysy, szczurki małe (większe tak śmierdzą, że wywaliłam wszystkie

), króliki i świnki morskie. Menu nam się rozrasta

.