Pokarmy i substancje szkodliwe dla naszych mięsożerców
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Ciocia, zycie jest nie zdrowe! jesli bedziemy wiecej czytac na temat zdrowej zywnosci, to w ogole juz dawno powinnismy kipnac
Tak samo z naszymi futrzanym pociechami, za wszystkim sie nie nadazy. Jesli zwierze ma sie dobrze, dotychczasowa dieta sie sprawdza, to po co modzic. Nie naprawia sie rzeczy, ktore dzialaja 
Ostatnio zmieniony 2012-09-19, 20:19 przez edmundo, łącznie zmieniany 1 raz.
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Winogrona, a zwłaszcza suszone (rodzynki), zawierają ponadprzeciętnie dużo fruktozy, której koty nie metabolizują w związku z brakiem w wątrobie fruktokinazy. Wydalana jest przez nerki powodując fruktozurię w moczu, dlatego kotom nie podajemy żadnych owoców ani cukru (sacharozy, która składa się w 50% z fruktozy) oraz miodu. Sądzę, że duża ilość fruktozy może mieć niekorzystny wpływ także na funkcjonowanie nerek, które muszą ją wydalać, jednak przypuszczam że ostrzeżenia przed rodzynkami mają jakieś inne źródło. Nie wiem czy winogrona zawierają jakieś szczególne substancje niszczące kocie nerki czy jest to kolejna z urban legends.Sonya pisze:Skoro piszą, że rodzynki mogą być niezdrowe (zwłaszcza w kontekście nerek) to przyjmuję do wiadomości i kotu nie podaję (zresztą kicia zjadała pojedyncze i to bardzo rzadko). A co w tych owocach wpływa niekorzystnie na nerki?
To jest kolejny mit propagowany przez tzw. popularną medycynę gazetową. Ma się nijak do rzeczywistości oraz faktów naukowych. Artykuł powtarza bzdury, które można przeczytać w każdym kolorowym magazynie (i co gorsza - usłyszeć w gabinecie lekarskim) o tym, że tłuszcz jest wrogiem publicznym nr 1, a dieta beztłuszczowa jest lekarstwem na każdą chorobę.Sonya pisze:Natomiast martwi mnie to, co piszą o tłuszczu z mięs (surowym czy gotowanym) i jego złym wpływie na trzustkę. To chyba bardzo złe wieści biorąc pod uwagę ilość tłuszczu w diecie BARF?
W większości odłamów dietetyki naturalnej, stojącej w opozycji do narzucanej nam siłą oficjalnej wersji "nauki o żywieniu", rośliny psiankowate (pomidor, ziemniak, papryka, bakłażan) zaliczane są do pokarmów szkodliwych dla zdrowia lub nawet trujących m.in. ze względu na zawarte w nich alkaloidy oraz wiele substancji nazywanych lektynami pokarmowymi. Istnieją doniesienia o przyczynianiu się przez rośliny psiankowate do kalcyfikacji tkanek (uwapniania) poprzez usuwanie wapnia z zębów i kości. Psiankowatym przypisuje się rolę w powstawaniu artretyzmu, arteriosklerozy, kamieni nerkowych, reumatyzmu, migren, osteoporozy, tocznia i innych.edmundo pisze:Jedyne co mi nie pasuje to pomidory, ktore tu na forum sa jak najbardziej propagowane, natomiast w obu artykulach sa uznane za toksyczne
Ostatnio zmieniony 2015-01-28, 21:56 przez dagnes, łącznie zmieniany 1 raz.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Mam bardzo podobne zdanie na temat produktów mlecznych. Nie rozumiem dążenia do naturalnej diety z jednoczesnym podawaniem czegoś równie dla psa nienaturalnego. Mam znajomą, która nie podaje w ogóle warzyw tłumacząc to tym, że wilki nie jedzą zawartości żwacza, nie kopią w poszukiwaniu marchewki a jednocześnie podaje swoim psom jogurty. choć akurat ze swojej diety nie zdołałabym się ich pozbyć :)
Nie wiem gdzie to umieścić, ale to chyba dobry tekst http://ulubiency.wp.pl/gid,16097921,kat ... jecie.html
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
I nic mu w ten sposób nie zrobisz złego. Myślisz, że w naturze wydłubują sobie pestki?
Mój wcina ogryzki po dzieciach
Pestki nie zawierają cyjanku tylko amigdalinę.
Kolejna rzecz - alkohol. Psy akurat metabolizują alkohol do pewnych limitów. W naturze jadają opadłe, przejrzałe owoce, które są już częściowo przefermentowane - czyli zawierają alkohol. Nie oznacza to, że można psu bezkarnie dawać alkohol do picia, ale stwierdzenie "nawte niewielka ilość może prowadzić do zatrucia" jest nieprawdziwe
Mój wcina ogryzki po dzieciach
Pestki nie zawierają cyjanku tylko amigdalinę.
Kolejna rzecz - alkohol. Psy akurat metabolizują alkohol do pewnych limitów. W naturze jadają opadłe, przejrzałe owoce, które są już częściowo przefermentowane - czyli zawierają alkohol. Nie oznacza to, że można psu bezkarnie dawać alkohol do picia, ale stwierdzenie "nawte niewielka ilość może prowadzić do zatrucia" jest nieprawdziwe