Potem tu posprzątam niepotrzebne posty moderacyjne.
Blaski i cienie tworzenia BARFnych mieszanek
O, a ja właśnie miałam pisać, że głosuję na propozycję Shany
Skoro jesteśmy już w nowym temacie, mogę bezkarnie ponarzekać. Nienawidzę suszonej krwi wieprzowej. Wchodzi pod paznokcie, zapyla mi całą kuchnię i śmierdzi. Śmierdzi świniną. Fu! Mogę grzebać w nieświeżym mięsie - ten smrodek jest do zniesienia, ale świnia jest ble.
Ale kitkom smakuje, bardzo smakuje. Kiedy zachłannie wypijają krwawą zupkę, wiem, że było warto!
Skoro jesteśmy już w nowym temacie, mogę bezkarnie ponarzekać. Nienawidzę suszonej krwi wieprzowej. Wchodzi pod paznokcie, zapyla mi całą kuchnię i śmierdzi. Śmierdzi świniną. Fu! Mogę grzebać w nieświeżym mięsie - ten smrodek jest do zniesienia, ale świnia jest ble.
Ale kitkom smakuje, bardzo smakuje. Kiedy zachłannie wypijają krwawą zupkę, wiem, że było warto!
Ines ta ilosc miesa do przerobienia to chyba jedyne czego nie wspolczuje. Zazdroszcze tylu puszczkow do calowania
Musialam wczoraj w nocy robic mieszanke, bo koty glodne, zarcia nie ma, a watrobka mogla do rana nie wytrwac. Operacje zakonczylam o 1 w nocy
Dla mnie robienie mieszanek to prawdziwa meka, bo miesa nie lubie. Surowego sie wrecz brzydze.
Musialam wczoraj w nocy robic mieszanke, bo koty glodne, zarcia nie ma, a watrobka mogla do rana nie wytrwac. Operacje zakonczylam o 1 w nocy
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Mark Twain
Nie wiem, o co chodzi z tymi podrobami. Żołądki - tak, śmierdzą. Ale one zawsze mają taki charakterystyczny smrodek. Serca i wątróbki mają jakiś tam zapach, ale też nie jest on mocniejszy ostatnio. Może jakaś nieświeża partia była? Kiedyś kupiłam dwa worki żołądków na gulasz - pierwszy był w porządku, drugi się zepsuł następnego dnia. Były nabierane z dwóch przegródek i w jednej widocznie leżały starsze.
Dragana, u nas były ostatnio niezłe upały, 33-35 stopni. Nawet w lodówce podroby w takie dni psują się szybciej niż zwykle. Nie mam pojęcia dlaczego? Czy lodówka może słabiej chłodzić w upał? Czy zwyczajnie w czasie transportu grzeją się i potem nawet chłodzenie niewiele daje?
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Mark Twain
purr, u mnie też. Ja przed południem muszę okno zamykać i szczelnie zasłaniać, bo mam od beznadziejnie słonecznej strony. Termometr na zewnątrz wskazywał nieraz poza pięćdziesięciostopniową skalę. Mieszanki robię cały czas z podrobami i żadna partia mi nie woniała bardziej niż zwykle - stąd moja myśl, że te, o których mowa, mogły sobie trochę poleżeć w sklepie.
Albo to jest główna przyczyna:
Albo to jest główna przyczyna:
Myślę, że latem lepiej podkręcić lodówkę na mocniejsze chłodzenie. Temperatura otoczenia może mieć wpływ na to, co się dzieje w środku.Potwora pisze:W pewnym momencie też zaczęłam myśleć, że to trochę kwestia gorąca, bo dość dużo czasu spędziły poza lodówką
