Sokrates w niebie [*]

Awatar użytkownika
Karolkaa
Moderator
Posty: 130
Rejestracja: 2013-04-04, 18:08
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Karolkaa »

Brak słów. Strasznie mi przykro :( Renatko trzymaj się jakoś. On wie, że zrobiliście dla niego wszystko co tylko dało radę. Przeżył z Wami wiele wspólnych, radosnych lat. Odszedł kochany, otoczony troską. Już nie cierpi.
Awatar użytkownika
monikasan
Moderator
Posty: 269
Rejestracja: 2013-11-11, 14:34
Lokalizacja: Łódź

Post autor: monikasan »

Codziennie tutaj zaglądałam wstrzymując oddech, czytałam pierwsze zdania i oddychyłam z ulgą gdy dowiadywałm się że Sokrates walczy.Aż do dzisiaj ...
Jestem pełna smutku ale i złości bo nie mogę oprzeć się wrażeniu,że niestety większość weterynarzy nie walczy o nasze zwierzęta z taką zaciekłością jak my i jak Ty kochana rEni.Ja też niedawno straciłam swoją kochaną Kicię i do tej pory nie mogę się pozbierać(pewnie dlatego mam teraz trzy koty-w ten sposób chyba próbowałam zapełnić po Niej pustkę)Moja Kicia w listopadzie miała sterylizację z powodu ropomacicza i mastektomię.Niestety po operacji nie chciała jeść.Lekarka mówiła"rozbuja się".W następnych dniach zaczęła strasznie się ślinić,wciąż nie jadła,nosiłam ją do kuwety,widać było,że coś jest nie tak!W końcu przestała się załatwiać,kroplówka którą dostała pod skórę w ogóle się nie wchłonęłą, wyglądała jak balonik.Badania krwi wykazały,że ma nieco podwyższony poziom kreatyniny.Miała mieć od jutra wdrożone leczenie.No właśnie,od JUTRA!A tu trzeba było działać JUŻ!Niestety jutra nie doczekała...może gdyby od razu dostała te kroplówki,może by dzisiaj...może
Awatar użytkownika
Iowa
Moderator
Posty: 372
Rejestracja: 2011-11-21, 19:14
Lokalizacja: Lublin

Post autor: Iowa »

Bardzo mi przykro. Czytałam cały czas i miałam nadzieję, że dacie radę. Zrobiłaś wszystko, co można było dla niego zrobić. Przytulam..
...inexplicable catness...
Meri
Moderator
Posty: 863
Rejestracja: 2012-07-07, 20:00
Lokalizacja: Nowy Targ
Kontakt:

Post autor: Meri »

Ja również kibicowałam i obserwowałam wątek... bardzo mi przykro. :-(
Obrazek
Awatar użytkownika
Bianka 4
Moderator
Posty: 1070
Rejestracja: 2011-09-21, 20:14
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Bianka 4 »

Reniu kochana, przytulam bardzo mocno :tuli:
Sokratesku [*]
Mieszkałem z kilkoma mistrzami Zen. Wszyscy byli kotami - Eckhart Tolle
Obrazek
Awatar użytkownika
Sihaya
Moderator
Posty: 1721
Rejestracja: 2011-09-15, 21:33
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Sihaya »

Renatko, aż mi się z bólu serce ściska. Dopiero teraz dotarły do mnie te przykre wieści. Miałam ograniczony dostęp do sieci wczoraj i dziś. Próbowałam do Ciebie dzwonić ale ciągle masz zajęty tel. lub wyłączony.
Nie znajduję słów aby Cię pocieszyć. Strata tak wspaniałego przyjaciela jakim był Sokrates na pewno musi bardzo boleć. Smutek i ból pozostaną jeszcze w Waszych sercach. Myślcie o nim pozytywnie, niech w pamięci pozostaną tylko te przyjemne chwile. Wierzę, że tego właśnie chciałby Sokrates.
Awatar użytkownika
Aniek
Moderator
Posty: 416
Rejestracja: 2013-01-06, 11:25
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Aniek »

Reni, bardzo mi przykro, trzymajcie się jakoś :tuli:
Margot
Moderator
Posty: 1532
Rejestracja: 2011-10-01, 22:04

Post autor: Margot »

rEni kochana, kiedy zajrzałam do wątku Sokratesa, nogi się pode mną ugięły, a łzy poleciały ciurkiem Nie mogę przestać o Was myśleć. To nie tak przecież miało być. Miałyśmy dalej razem walczyć w wątku nerkowym, wymieniać się doświadczeniami, troskami, radościami jeszcze przez długie miesiące, a nawet lata. Tymczasem, ni stąd ni zowąd, inna bezwzględna choroba pokonała cudownego przesłodkiego rudzielca i tak szybko i niespodziewanie go zabrała. Tak dzielnie walczyłaś z tym nierównym przeciwnikiem. Podziwiałam Cię za determinację i siłę i tak bardzo Ci kibicowałam, mając nadzieję, że na końcu okaże się, że to nie był jednak FIP i że udało się wyprowadzić kotka na prostą.
Życzę Ci, aby ból i cierpienie, które Cię teraz przepełniają odeszły jak najszybciej, jak za dotknięciem magicznej różdżki, a ich miejsce zajęły wyłącznie najcudowniejsze i najradośniejsze wspomnienia ze wspólnie spędzonych cudownych lat z kotem filozofem.
Awatar użytkownika
Wilga
Moderator
Posty: 97
Rejestracja: 2012-09-19, 13:43
Lokalizacja: z dziupli
Kontakt:

Post autor: Wilga »

Bardzo mi przykro :(
immortal
Moderator
Posty: 453
Rejestracja: 2013-04-04, 16:30
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: immortal »

Bardzo mi przykro, trzymaj się :-(
apple
Moderator
Posty: 438
Rejestracja: 2013-07-24, 19:32
Lokalizacja: warszawa

Post autor: apple »

Bardzo współczuję, trzymaj się rEni :cry:
Awatar użytkownika
rEni
Moderator
Posty: 247
Rejestracja: 2013-04-10, 00:57
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: rEni »

Kochani,
dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa, za łzy, które dokapały do moich i serce Wasze. Nie sądziłam, że tak się to skończy, mam żal do siebie, że nie zostało to zrobione inaczej, lepiej. Przede wszystkim nie wierzę teraz w to, że mieliśmy FIP-a. FIP to łatwa diagnoza i usprawiedliwia wszystko. Myśleliśmy, że badanie na koronowirusa, które było wysyłane do Niemiec daje jednoznaczne rozstrzygnięcia z czym mamy do czynienia, ale nie, nie daje. Leczyliśmy kiciunia na FIP-a, już tak trzeba było przy takim dużym prawdopodobieństwie, że to FIP, ale moim zdaniem Sokrates chorował na trzustkę. Poskładałam to sobie w głowie i tak mi wychodzi, że ta choroba to nie była od stycznia, gdy zauważyliśmy gorsze samopoczucie u Sokratesa, ale od wielu, wielu lat. Kiciuś nie miał apetytu do jedzenia, setki razy mówiłam o tym w lecznicach, był uważany przez nas od dawna za niejadka. Tylko pierwsze lata jego życia to było normalne jedzenie z apetytem. Moim zdaniem jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że Sokratuniu chorował na przewlekłe zapalenie trzustki, że przez wiele, wiele lat jego trzustka walczyła z nawracającymi stanami zapalnymi, które to nie są widoczne ani w USG, ani zwykłe badania krwi tego nie wykazują. Podejrzewam, że gdybyśmy zbadali kilka lat temu specyficzną lipazę kotek byłby z nami do dziś. Nieleczona trzustka mogła bardzo napsocić, mogła się przyplątać jakaś zmiana nowotworowa, itp. Teraz na koniec ten FIP, który być może nam zamydlił oczy, bo zamiast walczyć tylko i wyłącznie z ostrym zapaleniem trzustki walczyliśmy z FIP-em.

Teraz to już wszystko jedno. Jest żal, jest oskarżanie się o nie bycie duchem świętym, który wie wszystko, jest ból za każdym razem gdy się wejdzie do domu, jest przeklinanie Pana Boga za to, że dopuścił do cierpienia niewinnego anioła, jest też podziękowanie temu samemu Bogu za to, że pozwolił nam być przygarniętymi przez te lata przez Sokratesa, jest żal, że nie mamy zmysłów, którymi moglibyśmy teraz poznać dokładny kształt duszy naszego kiciunia. Jestem pewna, że żadna religia, filozofia, żadna myśl wielkiego człowieka nie nauczyły mnie tyle miłości, tyle oddania i piękna co ta ukochana kocina. Kontakt z Sokratesem był przede wszystkim osobowy, on był jak osoba ludzka, zachowywał się i gadał jak człowiek, przy całym zachowaniu piękna i niezależności kociej istoty. Do tego tak strasznie mnie kochał. Ja to czułam ogromnie, ale mój mąż mówi, że więcej jeszcze można było zobaczyć z boku jak on mnie kocha, jak on się patrzy na drzwi, za którymi wyszłam, gdzie poszłam. Boję się, że to wszystko zapomnę, że mi to zniknie sprzed oczu, albo, że zachoruję na jakąś chorobę z pamięcią i ona mi wyrwie pamięć o cudzie, który mnie spotkał z Sokratesem. Muszę wszystko dokładnie spisać, żeby pamiętać.

Możecie odwiedzić mojego ukochanego kiciunia w Koniku na nowym cmentarzu, na tabliczce jest nr alejki. Jemu tego serca cudnego wystarczy dla wszystkich.

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
vesela krava
Moderator
Posty: 952
Rejestracja: 2011-12-08, 19:06
Lokalizacja: Francja

Post autor: vesela krava »

Reni, nie codziennie spotyka sie ludzi gotowych to takiej walki o swojego pupila. I tylko ludzie tak oddani tej walce maja pozniej wyrzuty, ze nie zrobili wszystkiego do konca jak trzeba, ze cos przeoczyli. Ja jestem pelna podziwu dla Twojej postawy, wiem za naprawde trzeba byc twardym, zeby z ciezka choroba sobie tak radzic. Nie wiem, co bylo przyczyna smierci Sokratesa, ale wiem ze Ty zrobilas dla niego tyle, ile bylas w stanie w danym momencie albo i jeszcze wiecej. Niestety czasem jestesmy bezradni wobec cierpienia tych, ktorych kochamy i jest to uczucie nie do zniesienia. Dzisiaj postaraj sie wspominac te wszystkie chwile, ktore dane Ci bylo z nim spedzic, spisanie tego to swietny pomysl, postaraj sie zachowac w sercu tylko te dobre wspomnnienia, a te zle niech posluza tylko za doswiadczenie w przyszlosci. Takich kotow jak Sokrates sie nie zapomina.
Mi zycie dalo niejedna szanse na "rewanz" za porazke poniesiona w walce z FIPem, wierze, ze u Ciebie bedzie podobnie. Sciskam mocno :tuli:
Awatar użytkownika
Retriver
Moderator
Posty: 708
Rejestracja: 2014-07-12, 10:32
Lokalizacja: lubelszczyzna

Post autor: Retriver »

Reni, my wszyscy spotkamy się kiedyś za tęczowym mostem jedni wcześniej drudzy później. Bardzo Ci współczuję straty, brakuje mi słów pocieszenia. Wielka strata.
Retriver
jolanta00000
Moderator
Posty: 2
Rejestracja: 2014-12-15, 18:34
Lokalizacja: Giżycko

Post autor: jolanta00000 »

rEni, ,rEni, ....jest oskarżanie się o nie bycie duchem świętym, który wie wszystko, jest ból za każdym razem gdy się wejdzie do domu, jest przeklinanie Pana Boga ./ no nie ! /.......którymi moglibyśmy teraz poznać dokładny kształt duszy naszego kiciunia ./ co ?/ .... żal i smutek rozumiem.... ale nie przesadzajmy Życzę takiego żalu za....człowiekiem który będzie odchodził i wtedy o jego duszy należy myśleć , gdzie jego dusza - wyląduje .
ODPOWIEDZ