Przytoolanka,
Nie sądzę, aby ktoś wątpił w Twoje dobre intencje i aby potrzebne były jakieś wyjaśnienia z Twojej strony
Naprawdę się cieszę, że powstał taki temat, bo mam sporo przemyśleń i mnie to interesuje.
Przypomina mi się poprzednia, pierwsza opiekunka mojego Rudolfa, która oddając mi go, wspomniała z pewnym rozgoryczeniem i rozczarowaniem, że oczekiwała wdzięczności za opiekę a nie humorów kota. Ona do tego czasu miała do czynienia tylko z psami i błędnie interpretowała, że pies okazujący swoje przywiązanie okazuje wdzięczność i jest zawsze miły i wierny. A tu taki kot ma swoje humory i charrrakterek, potrafi ugryźć i udrapać.
Jestem pewna, że już więcej kota nigdy nie weźmie.
Jak ktoś uważa, że np. kot powinien jeść z wdzięcznością wszystko, co mu się daje, bez grymaszenia, bo to przecież "tylko kot" i powinien i tak być wdzięczny, że się go karmi, to przy najbliższej okazji gdy przy jedzeniu marudzi dziecko takiej osoby, komentuję rzeczowo, że to teraz Kasia, Marysia czy Wojtuś na pewno nie dostaną nic innego do jedzenia tylko to samo, bo przecież nie można być rozpieszczonym i trzeba być wdzięcznym. Mówiąc to, mam na myśli, że zwierzę jest jak małe dziecko - też ma prawo grymasić, nie odczuwa wdzięczności, bo dla niego jest naturalne, że mu się daje jeść, kocha, opiekuje, tak samo jak małe dziecko. Udało mi się w ten sposób zmienić myślenie mojego szwagra, który co prawda jest miłośnikiem zwierząt, ale z drugiej strony uważał, że zwierzę ma chodzić jak w zegarku i nie ma miejsca na żadne humory.
Jak ktoś uważa, że zwierzę ma być wdzięczne (przytoolanka, to absolutnie nie o Tobie

), to dla mnie znaczy, że oczekuje miłości za coś a nie mimo wszystko. Takiemu komuś nie powierzyłam zwierzaka, bo jak nie spełni jego oczekiwań to zwierzę będzie biedne.