LoveLorien
- vesela krava
- Posty: 952
- Rejestracja: 2011-12-08, 19:06
- Lokalizacja: Francja
Mnie o zdjęcia nie trzeba dwa razy prosić

Aktualne zdjęcia będzie można oglądać tutaj: https://www.facebook.com/media/set/?set ... 952&type=3
A tutaj można poczytać o pierwszych chwilach ich życia: https://lovelorien.wordpress.com/2015/0 ... -boysband/

Aktualne zdjęcia będzie można oglądać tutaj: https://www.facebook.com/media/set/?set ... 952&type=3
A tutaj można poczytać o pierwszych chwilach ich życia: https://lovelorien.wordpress.com/2015/0 ... -boysband/
- Jinx the Cat
- Posty: 183
- Rejestracja: 2014-12-21, 10:23
- Lokalizacja: Bawaria
Niemal wszystkie osoby z listy oczekujących były zainteresowane koteczkami... Tula nie byłaby sobą, gdyby przepuściła taką okazję do spłatania nam kolejnego figla 
A tak na poważnie, to czysto teoretycznie, biorąc pod uwagę cykl rozrodczy kotów wydaje mi się, jest dużo większa szansa na spłodzenie kocurków. Plemniki z chromosomem X żyją krócej, ale są bardzo szybkie i prężnie dążą do celu. Te z chromosomem Y żyją dłużej, ale są powolniejsze. Czyli tak na chłopski rozum, te drugie mają szansę zapłodnić tylko te komórki, których wcześniej nie dopadły te pierwsze. U Tuli owulacja występuje bardzo szybko po kryciu, być może właśnie dlatego tym razem mamy samych chłopców.
Tula po raz kolejny utwierdza nas w przekonaniu, że w macierzyństwie czuje się jak ryba w wodzie. Kocięta są zadbane, regularnie karmione, odsikiwane i odkupkane, a przy tym czyściutkie jak łza. Natomiast dla Tuli nie ma najmniejszego problemu, by w międzyczasie zadbać jeszcze o sobie - pojeść sobie do syta, zadbać o swoją higienę, a nawet odpocząć chwilkę w spokoju sama ze sobą. Ma też czas, by poprzebywać z każdym z nas, z nami razem i poświęcić chwilkę każdemu z osobna. Do tego nie zaniedbuje swojego starszego dziecka, bo i do Ardy chodzi na małe rodzicielskie tete à tete. Ba! Jest nawet czas na ponowne oswajanie Aurelki, która oczywiście tak jak poprzednio burczy na wszystko, co pachnie tymi strasznymi kociętami.
Kocięta są dużo spokojniejsze niż rozrabiaki z pierwszego miotu. Nie biją się tyle o cycuchy, są bardzo cichutkie i już w drugiej dobie życia zaczęły pozytywnie reagować na mój dotyk. Pamiętam, że przez pierwsze kilka dni ważenie A-niołków było nie lada wyzwaniem, podczas gdy B-obaski grzecznie wtulają się w moją dłoń. Przybierają na wadze przepięknie. W trzeciej dobie życia zwiększyły swoją wagę o ok 25%. O połowę więcej, niż w przypadku A-niołków na tym etapie. Za to o Aniołkach w trzeciej dobie życia mogłam już dumać nad ich temperamentami, różnice między kociętami były łatwo dostrzegalne. U chłopaków są to maleńkie niuanse. Bard czasem wszczyna mikroawanturkę o cycuszka (niebieska wstążeczka zobowiązuje). Najcichszy jest chyba Beleg - na zmianę śpi i ciągnie cyca, a najchętniej śpi uwieszony u cyca.

A tak na poważnie, to czysto teoretycznie, biorąc pod uwagę cykl rozrodczy kotów wydaje mi się, jest dużo większa szansa na spłodzenie kocurków. Plemniki z chromosomem X żyją krócej, ale są bardzo szybkie i prężnie dążą do celu. Te z chromosomem Y żyją dłużej, ale są powolniejsze. Czyli tak na chłopski rozum, te drugie mają szansę zapłodnić tylko te komórki, których wcześniej nie dopadły te pierwsze. U Tuli owulacja występuje bardzo szybko po kryciu, być może właśnie dlatego tym razem mamy samych chłopców.
Tula po raz kolejny utwierdza nas w przekonaniu, że w macierzyństwie czuje się jak ryba w wodzie. Kocięta są zadbane, regularnie karmione, odsikiwane i odkupkane, a przy tym czyściutkie jak łza. Natomiast dla Tuli nie ma najmniejszego problemu, by w międzyczasie zadbać jeszcze o sobie - pojeść sobie do syta, zadbać o swoją higienę, a nawet odpocząć chwilkę w spokoju sama ze sobą. Ma też czas, by poprzebywać z każdym z nas, z nami razem i poświęcić chwilkę każdemu z osobna. Do tego nie zaniedbuje swojego starszego dziecka, bo i do Ardy chodzi na małe rodzicielskie tete à tete. Ba! Jest nawet czas na ponowne oswajanie Aurelki, która oczywiście tak jak poprzednio burczy na wszystko, co pachnie tymi strasznymi kociętami.
Kocięta są dużo spokojniejsze niż rozrabiaki z pierwszego miotu. Nie biją się tyle o cycuchy, są bardzo cichutkie i już w drugiej dobie życia zaczęły pozytywnie reagować na mój dotyk. Pamiętam, że przez pierwsze kilka dni ważenie A-niołków było nie lada wyzwaniem, podczas gdy B-obaski grzecznie wtulają się w moją dłoń. Przybierają na wadze przepięknie. W trzeciej dobie życia zwiększyły swoją wagę o ok 25%. O połowę więcej, niż w przypadku A-niołków na tym etapie. Za to o Aniołkach w trzeciej dobie życia mogłam już dumać nad ich temperamentami, różnice między kociętami były łatwo dostrzegalne. U chłopaków są to maleńkie niuanse. Bard czasem wszczyna mikroawanturkę o cycuszka (niebieska wstążeczka zobowiązuje). Najcichszy jest chyba Beleg - na zmianę śpi i ciągnie cyca, a najchętniej śpi uwieszony u cyca.




