Ja też na początku barfowania miałam wątpliwości "a może jednak ci weterynarze mają rację? przecież są lekarzami od zwierząt itp". Wątpliwości miałam szczególnie podczas rozmowy z przypadkowymi wetami, gdy np. poszłam do lecznicy po coś do kupienia i natykałam się na weta, który chciał doradzić, oczywiście suche weterynaryjne, najlepiej RC. Bo inaczej zaszkodzę kotu. Dr Neska nie negowała, słyszała o barfie i wiedziała na czym to polega.
Teraz jednak, mam dużo większą wiedzę niż na początku, wychodzę też z założenia że natura sie nie myli. A w naturze koty żywią się tylko mięsem, nie słyszały nigdy o karmie, zwłaszcza suchej, która jest kompletnie sztucznym tworem stworzonym tylko i wyłącznie dla wygody człowieka i utrzymania w dobrobycie ludzi związanych z przemysłem karm.
Jak widzę dodatkowo, co zalecają i jak "leczą" ci weterynarze, zalecający suche bobki, to moje złudzenia odnośnie ich wiedzy i kompetencji odchodzą w niebyt.
Zresztą, aby się nie denerwować i nie wdawać w niepotrzebne dyskusje z wetami czym to ja karmię kota i odpierać kolejne ataki, postanowiłam na pytanie o żywienie odpowiadać że karmię myszami. A co, kto mi zabroni?

Kot jeszcze dodatkowo pije wodę, więc już w ogóle super.
Negowanie takiego sposobu żywienia już nie jest takie proste, bo przecież to naturalny pokarm kota.