Nie miałam dziś czasu pogadać z moim kociakiem. Zaszłam tylko na chwilkę do krzaczka Lawendy, bo wujek przestraszył mnie, że tam kret buszuje. Ale nie, to ja usypałam kopczyk, nie kret.
Wczoraj Tż i ja znaleźliśmy jej piękny okrągły kamień. Tż, jak tylko sytuacja się ustabilizuje z ciotka, spróbuje wyryć na nim jej imię. Miał to zrobić dziś, ale cóż...
kolejny raz dziękuję za trzymanie kciuków
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez kashucha, łącznie zmieniany 2 razy.
– Chciałem powiedzieć (…) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.
*Terry Pratchett, "Czarodzicielstwo"