Bezdomne zwierzęta

Wszelkie nieBARFne tematy o zwierzętach
ODPOWIEDZ
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

chore dziczki...

Post autor: Sandra »

Poczytałam trochę o tej strasznej chorobie inaczej zwanej "tyfus koci" i również mam nadzieję, że to nie to......
Wczoraj przyszło do mojej stołówki dla wolno-żyjących, ostatnie z dzieci Maryśki IV (takie ma imię matka, w czwartym pokoleniu zachowała charakterystyczne znamiona barwne na umaszczeniu oraz zachowanie).
Zrobiłam mu oględziny z daleka; bardzo mokro wokół oczu, bez ropy, mokro pod ogonem, ale bez krwi, chude jak śmierć, kości można policzyć, dosyć żwawe i skoczne, zachowuje bezpieczną odległość od człowieka. Podjadło z miski co było.
Niestety moi rezydenci nie przyjęli go przyjaźnie. Najpierw Lula dała mu solidnego klapsa, a następnie wredna Kropa.... Lisek mu odpuścił.
Maluch nie podszedł więcej do miski i zaczął płakać.
Rozmieszałam smectę z płynem, zawinęłam nifuroksazyd w kulki pasztetu (te leki miałam pod ręką) i próbowałam mu podać...ale przyszła jego matka (także bardzo chuda- juz od 1/2 miesiąca nie karmi) i zjadła leki....
Dzisiaj na śniadanie nikt się nie pojawił, a jedynie stali rezydenci wylegują się pod tujami...
Awatar użytkownika
Panterowo
Posty: 199
Rejestracja: 2012-06-28, 15:03
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Panterowo »

Niestety, ale może to jednak być panleukopenia...
Moja pierwsza próba posiadania kociaków zakończyła się fiaskiem właśnie przez to cholerstwo... Były to podblokowe Maluchy (7-8tyg.) odłowione wraz z matka, dzikie dzikusy.
Na drugi dzień od adopcji kotka stała się osowiała niewiele jadła i piła. Pojechaliśmy do weta, ale poza gorączką objawów innych nie miała. Na drugi dzień rano w pokoju (miały swój pokój, gdyż na widok ludzi syczały i uciekały, więc musiały mieć też czas dla siebie na chodzenie po pokoju i oswajanie sie z nami) na podłodze było pełno bezbarwnych wymiocin (tak, jakby sama ślina), pełno śluzu w kupce, mimo natychmiastowej interwencji weta kotka odeszła tamtego popołudnia. Wtedy kocurek zaczął potrzebować więcej naszego towarzystwa i wydawało się, że z nim wszystko OK - bawił się, tulił i nagle był oswojonym kotem. Jeździlismy codziennie (a nawet 2 razy dziennie) na kroplowki i zastrzyki z antybiotykiem na wszelki wypadek, jakby się okazało, że też coś się w nim rozwija. Kocurek sie bawil, jadl i pil, ale jednak potrzebował "dowodnienia"... Po 4 dniach nagle bardzo oslabl. Wizyta domowa(niedziela), kroplowki, zastrzyki itd. Nie upłynęło 5 godzin od wizyty i kociaka nie było.

W miocie było ich troje. Ich siostra tez odeszla(wczesniej niz nasz Dylemat). Wiec jedyne, co byloby dla mnie zastanawiajace biorac pod uwage pp, to rozpietosc czasowa odejscia Maluchow.

W rozmowie z wetem usłyszałam, że kociaki nieszczepione mają ok. 10% szans z ta choroba...
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Czy ja to mogę przywlec do voliery i domu z trawnika do moich kotów Pinto, Inez i Fudżiego ?
Może dlatego Inez jest bez apetytu od dwóch dni ?
Były szczepione jako młode koty...., ale czy na panleukopenię nie wiem, bo wtedy o takiej chorobie nie wiedziałam.
Awatar użytkownika
Panterowo
Posty: 199
Rejestracja: 2012-06-28, 15:03
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Panterowo »

Jeśli chodzi o szczepionki, to wydaje mi sie, ze w najbardziej podstawowych jest pp (ale moge sie mylic). Duzo ciezej chorobe te znosza kociaki niz koty dorosle. Ale jakbym miala watpliwosci, to upewnialabym sie u weta.
Pp jest typowa wirusowka (parwowirusy), a wydaje mi sie, ze wirusow nie trzeba przenosic na cialach stalych, ale moze to tylko moje wyobrazenie, o latajacych w powietrzu ustrojstwach... :roll:
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Suzui
Posty: 31
Rejestracja: 2011-10-04, 12:25
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Suzui »

Podstawowe szczepienia kotów powinny obejmować Panleukopemię. Moja Zafi była na szczęście szczepiona, nie zaraziła się od tego kociaka.
Obrazek
Awatar użytkownika
Chica
Posty: 74
Rejestracja: 2012-01-30, 02:46
Lokalizacja: Mosina/Poznań
Kontakt:

Post autor: Chica »

panleukopenię można przenieść na rzeczach, co gorsze wirus jest cholernie żywotny bo w pomieszczeniu może pożyć kilka miesięcy czekając na ofiarę :( Jak się miało w domku kotka z tą chorobą to przez co najmniej pół roku nie można wziąć nieszczepionych kotków szczególnie kociaków bo są bardzo podatne.
Takim charakterystycznym objawem jest paskudnie śmierdząca biegunka :(
Obrazek
Obrazek
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Chica pisze:Takim charakterystycznym objawem jest paskudnie śmierdząca biegunka :(
No to na szczęści ten kotek co padł nie śmierdział i ten maluch jego brat/siostra? co się szwenda także nie cuchnie.
Wylegiwał się ostatnio na moim tarasie na fotelu, obwąchałam ręcznik, który na noc im zostawiam nic, a nic smrodu. Przed chwila zasięgnęłam języka, był widziany rankiem z mateńką, brykał i jadł....
Awatar użytkownika
Panterowo
Posty: 199
Rejestracja: 2012-06-28, 15:03
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Panterowo »

Chica pisze: Takim charakterystycznym objawem jest paskudnie śmierdząca biegunka :(
Niestety, nie zawsze... Dylemat miał w miarę uformowane kupki zapachu normalnego i żadnych innych objawów...
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Kazia
Posty: 796
Rejestracja: 2011-09-21, 20:28
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Kazia »

Wszystkie podstawowe trójslakladnikowe szczepionki zawieraja panleukopenię.
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Udało się z bliższej odległości obejrzeć kociaka. Z jednego oczka sączy się krew, nie są zalepione ropą, ale ma ewidentne zapalenie spojówek.....Koci katar ?
Zjadł trochę Feliksa z galaretką oraz nifuroksazyd w kulkach z pasztetu, może to mu trochę ulży. Płakał przed załatwieniem się, poszłam zobaczyć, nie jest to biegunka wodnista, ale qpki z dużą ilością śluzu, nie cuchną. Kiepsko trawi, ale trudno się dziwić jak je co popadnie.
Szkielet ma kota 3 miesięcznego. Najpierw wdrapał się za matka na dach, całkiem zwinnie, a potem ona czmychnęła i on pobiegł za matką i tyle go widziałam....Matka to straszny włóczykij dlatego tak ciężko ja odłowić, a klatki-łapki nie mam na stałe. Będę próbowała coś zorganizować jutro...Może razem z maluchem się uda.

No i padł kolejny kot wpół dziczek, brat tego 2-latka już nie żyjącego od 3 dni, pisałam o tym kilka pieter wyżej.Objawy nieco inne...
Późnym wieczorem doniósł mi sąsiad.
Moja Inez po trzech dniach wróciła do formy i zażądała jeść...co mnie bardzo cieszy.
Weterynarz powiedział, że należałoby odłowić wszystkie okoliczne koty i zaszczepić, :cry: nie realne. :-(
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Sandra, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Skipper
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

Kręcą się koło mojego bloku 2 śliczne kociaczki, na moje oko ok. 3-miesięczne. Jeden rudy pręgowany, drugi łaciaty biało-rudy (pręgowany). Oba bez obróżek, na moje oko to rodzeństwo. Widziałam je jakiś czas temu może z miesiąc, potem znikły. Od kilku dni znowu kręcą się po parkingu :-(
Ponieważ widać je praktycznie cały dzień (weekend) tudzież dopadły mnie dzisiaj jak wracałam z pracy - zaczynam się zastanawiać, czy aby ktoś ich nie wyrzucił :evil:

Generalnie są bardzo żwawe, uszy i oczka czyste, z nosków nic nie leci. Lecą jak wołam kici, kici, strasznie się łaszą do człowieka i jak obłąkane rzucają na jedzenie (dałam im dzisiaj jak wróciłam z pracy). Ktoś w weekend na mojej klatce postawił im talerzyk z suchą karmą, ale dzisiaj po południu stał już na dworze.

Zastanawiam się co z tym fantem zrobić ? Mieszkam na dość sporym blokowisku - jeżeli kociaki mają właściciela to jeszcze O'K (chociaż jakieś obróżki mógłby im założyć); gorzej jak zostały wyrzucone i są bezdomne. Szukać właściciela ? Porozlepiać ogłoszenia żeby się ujawnił i skontaktował ze mną ? Wziąć ich nie mogę, bo mam za małe mieszkanie na 4 koty, a poza tym Skippi chory. Jest jeszcze opcja skontaktowania się ze schroniskiem i oddania ich, ale po prostu szkoda mi jak widzę jak się ganiają na wolności. Z drugiej strony jak spadną temperatury obawiam się, że mogą same nie dać sobie rady.

Nigdy nie byłam w takiej sytuacji - co radzicie ?
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Skipper, łącznie zmieniany 1 raz.
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Viktoria
Posty: 68
Rejestracja: 2013-05-24, 20:40
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Viktoria »

Może w pierwszej kolejności warto podpytać sąsiadów, może akurat ktoś będzie coś wiedział. Może wieczorami gdzieś wracają do domu - może uda Ci się zaobserwować?
Chociaż jak piszesz że takie głodne to wątpliwe
Awatar użytkownika
Skipper
Posty: 2810
Rejestracja: 2012-08-31, 20:16

Post autor: Skipper »

Pytałam ale nic nie wiedzą :roll:
Z jednej strony są bardzo ufne w stosunku do człowieka i dosłownie pchają się pod ręce (jak pogłaskałam to jeden momentalnie zamienił się w mały traktorek :love: ), a z drugiej okropnie głodne (w sobotę jak wracałam z zakupów sprezentowałam im trochę mięska, które kupiłam dla moich kotów - włomotały w oka mgnieniu, tak samo jak dzisiaj sporą porcję Catz Finefooda).

Pomyślałam przed chwilą, że może po prostu porozlepiam jutro ogłoszenia na klatkach schodowych żeby właściciel się ze mną skontaktował bo w przeciwnym razie kotki wylądują w schronisku :cry:

Czy wracają gdzieś do domu wieczorem to ciężko będzie zaobserwować bo teraz ciemno, chyba że jutro spróbuję je przyfilować z rana czy biegają :roll: Z drugiej strony Viktoria trzeba być bez serca, żeby takie maluszki wypuszczać na cały dzień przy takich temperaturach :evil:
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen:(Zhuangzi 庄子)
Awatar użytkownika
_Jadis_
Posty: 872
Rejestracja: 2011-10-07, 16:10
Lokalizacja: Zg-c / Legnica

Post autor: _Jadis_ »

Skipper - przypomnij mi skad ty jestes?

Ja bym do schroniska za nic nie oddal ;/ tak to juz w naszym pieknym kraju jest , ze schorniska mamy jakie mamy... ale poszukalabym jak juz jakis TOZ albo wolontariuszy, ktorzy zajmuja sie odlapytaniem , maja dla kociakow DT (domy tymczasowe) i szukaja im adopcji... jesli maja wlasciciela to troche nieodpowiedzialnego, skoro 3 miesieczne kociaki ciagle ganiaja same po osiedlu ....
Tysiące lat temu czczono koty jako bogów. One nigdy o tym nie zapomniały.
Obrazek
Tufitka
Posty: 3015
Rejestracja: 2013-01-21, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tufitka »

Skipper pisze:Pomyślałam przed chwilą, że może po prostu porozlepiam jutro ogłoszenia na klatkach schodowych żeby właściciel się ze mną skontaktował bo w przeciwnym razie kotki wylądują w schronisku :cry:
schron to nie dobry pomysł. Tam zginą
Poszukaj jakiegoś stowarzyszenia, które pomoże znaleźć im dom/y stałe - może Ty za taki dom mogłabyś trochę porobić?
Gdybyś je przygarnęła na czas znalezienia domu, to Stowarzyszenie pomogłoby chętniej pomóc szukać dla nich domu.
Nie wiem gdzie mieszkasz -to trudno coś więcej doradzić.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
ODPOWIEDZ