Ja mam 5 kotów i moja siostra ma 5 kotów - wszystkie barfują na 100% - absolutnie żadnej innej karmy. Z tej 10-ki aż 8 kotów to byli zdeklarowani chrupkożercy, w tym 2 egzemplarze nie wiedziały co to w ogóle jest surowe mięso - myślały, ze to zabawka. Ta dwójka (moja Dasza i siostry Gabryś) była bardzo oporna i nieufna, oba koty dorosłe i uparte.
Nasza konsekwencja musiała być silniejsza niż ich upór, bo tak po prostu jest dla nich lepiej i zdrowiej. Do bezdomniaków poszło wiele kilogramów mieszanek, ale moje koty poza barfem nie dostawały nic oprócz wody, bo dopóki dostawały chociaż odrobinę innego żarcie, dopóty trwały szantaże i strajki.
Tłumaczyłam im codziennie, że to jest dobre i to mają jeść
Dodam, że moja siostra absolutnie rozpieszcza swojego brytka Gabrysia, ale tu wytrwała w postanowieniu i chwała jej za to! Kot ma zupełnie inną jakość życia! Z wiecznie śpiącego i zamulonego susła zamienił się w radosnego i brykającego tygryska, jest wesoły, szczęśliwy i sama radość jak się na niego patrzy
Moja Dasza to eks-hodowlana kotka, która nie dostawała w hodowli nawet mokrej karmy, tylko suchego Hillsa
Ale kiedy zapada decyzja o zmianie karmienia to u mnie nie ma odwrotu. Nie wolno okazać słabości, bo koty to błyskawicznie wykorzystają.
Wyobraźcie sobie, że wasz ukochany koteczek pewnego dnia zostałby rzucony na pastwę losu, na dwór, bez pańci i pełnych miseczek. Naprawdę myślicie, ze nadal by wybrzydzał? Bo mi się wydaje, że każdy zdrowy kot w końcu zgłodniej i zje to, co będzie do jedzenia.
I jeszcze moja rada. Jeżeli kot nie chce jeść surowego mięska, to warto spróbować zmienić sklep zanim zapadnie wyrok, ze ten kot "się nie nadaje do barfa". Niekiedy środki czystości używane w sklepie lub inne czynniki wpływają na zapach mięsa, mimo że jest świeże.
I wierzcie mi, nie ma takiej opcji, że zdrowy kot jest głodny i nie zje mieszanki. Jeżeli dostanie świeże mięso to musi zjeść chociaż trochę. Testowane na zwierzętach
