Przedwczoraj umyłam podłogę, dwie godziny później dałam kotu tabletki gimpeta z witaminami dla kociąt, których zostało mi jeszcze zaledwie kilka, chcę je wykończyć. położyłam je jej na podłodze, zjadła, a chwilę później dostała ślinotoku. Nigdy nic takiego się nie działo po tych tabletkach, dlatego myślę, że mimo, że podłoga była już sucha być może detergenty uczuliły, podrażniły kota. Dziś, dwa dni po tym, nadal się ślini, występuje to ślinienie 4-5 razy na dobę. Była przed chwilą w kuwecie i już drugi raz wystąpiła taka sytuacja, że po wysikaniu się szybko wyskoczyła z kuwety bez zagrzebywania i zaczęła się ślinić, pienistą śliną mlaszcząc przy tym. Obfitość i czas trwania ślinienia zmniejszają się na szczęście z czasem. użyłam do mycia podłóg tych samych środków co zawsze, tylko płyn do mycia naczyń się zmienił. Ogólnie wody było dużo, środków mało. czemu nagle teraz wystąpiła jakaś reakcja? na zmianę płynu? czy lepiej nie łączyć tego z detergentami a raczej z krzywym chodem? Skoro oddawanie moczu również prowokuje ślinotok to może to nie jest reakcja alergiczna? Mieliście kiedyś z taką sytuacją do czynienia?
Wczoraj byłam u weta, nie tylko w związku ze ślinieniem ale też z niepoprawiającym się krzywym chodem. Wet nie przejął się ślinieniem, zajrzał do pyszczka, nic tam nie było. A jeśli chodzi o chód (oczywiście jak ja postawił na podłodze w gabinecie nie raczyła bestyjka pokazać krzywego chodu, tylko udawała, że chodzi normalnie) wet sprawdził tylne łapki, uznał, że są silne i wszystko z nimi w porządku. Dał kici krótkodziałający steryd, jaki? znów nie wiem!

oraz trzy różne zastrzyki z wit. B. Mamy przyjść we wtorek lub w poniedziałek. Zobaczymy czy się poprawi.
Od wczoraj się nie poprawiło, ale może jeszcze za wcześnie.
Inna sprawa, o której w wątku nie wspomniałam, to to, że koteczce nie staje ogonek. wzosi się najwyżej do poziomu grzbietu, w lini poziomej ale do pionu nie sterczy

NIe ma jednak probemu, żeby nim machać gdy jest zła.
Kicia większość czasu przesypia, śledzi wzrokiem zabawki, jeśli znikną za rogiem (ciągnięte przeze mnie), to poczłapie sprawdzić gdzie się podziały ale raczej się nimi nie bawi, może parę razy łapką machnie.
Ważyłam ją wczoraj wieczorem, w ciągu 6 dni schudła jakieś 85gram. Chude toto, bardzo chude. Zrobiłam jej fajną barfną mieszankę, z indykiem, kurczakiem i wołowiną. Je ale niedużo, najchętniej jakbym ją karmiła z ręki, bo z miseczki to już w ogóle tylko parę kęsów by wzięła. czasem odchodzi od miseczki zjadając niewiele lub wcale ale jak ją zawrócę, usiądę i karmię ją z ręki to zje. Nie mam pomysłu jak ją utuczyć, waży bardzo bardzo mało, ledwie 2280 gram
Macie jakieś pomysły, coś Wam się kojarzy z tymi objawami?
Lawenda ma niecałe dziewięć miesięcy, marzę by była zdrowa i wesoła, niech mi niszczy wszystko szalejąc po mieszkaniu, no :(