Wydaje mi się, że nie jest to u kotów możliwe, bo każdy kociak ma osobne łożysko i rozwija się w osobnym worku owodniowym. Gdyby dwa kociaki były w jednym worku, nie dałyby rady się urodzić, bo kociaki muszą iść po kolei, żeby akcja porodowa przebiegała bez zakłóceń. Musiałyby się ewentualnie urodzić po rozerwaniu worka w drogach rodnych, wtedy rodziłyby się na mokro - zalane na amen i miałyby małe szanse na przeżycie bez pomocy człowieka. Natura by chyba tego tak głupio nie pomyślała.
Myślę, że po prostu jest to wypadkową genów przekazanych po rodzicach. Zawsze jest tak, że w teorii np: 1/4 kociaków wyjdzie taka, 1/4 siaka, 1/2 jeszcze insza... Kociaki o tym samym umaszczeniu są zwykle bardzo do siebie podobne

dopiero później zaczniesz dostrzegać różnice w budowie i jakieś szczegóły w umaszczeniu, które na pewno się pojawią. Dla przykładu, u mnie tak było z Atanim i Aule, mają identyczne umaszczenie... a nawet identyczne błędy w umaszczeniu, haha. Ale ostatecznie okazało się, że jednak różnią się w szczegółach rozłożeniem koloru, a budowę mają też znacząco różną.
A jakiej płci są maluchy?