Jest przed 7 rano. Pan odprowadza syna do szkoły przy okazji wyprowadzając psa. Stoją na światłach i psi tyłek nagle się wypina i robi to co psi tyłek robi najlepiej. Wyciągnęłam komórkę i walnęłam zdjęcie. Widzę, że chcą już iść. Mówię do faceta, że nie posprzątał po psie. I tu jest bezczelnie: "To? To nie mój pies". Pokazuje gościowi zdjęcie, że jednak jego pies. "Posprzątam za chwilę bo nie mam worka". Ha ha! Ale ja mam! Bo zawsze mam ze sobą worki na psie kupy właśnie na takie sytuację. Wyciągnęłam i podałam. Facet oburzony, ale posprzątał.
Wracając z pracy, innego dnia. Widzą Panią przechadzającą się z przepięknym joreczkiem z kokardką. Pani wystrojona: mini, szpilki, torebka dopasowana do butów, parasolka w ręce. Psi tyłek zrobił to co musiał. A co na to nasza bardzo elegancka Pani? Pani wyciąga z torebki worek, zbiera kupę i wrzuca do śmietnika.
Czyli da się.
Za każdym razem jak zwracam komuś uwagę, że nie posprzątał po psie to słyszę jak bardzo nienawidzę psów.
Mój pies wali kupsko wszędzie tam, gdzie jego tyłek ma na to ochotę. Bo ja po tym tyłku sprzątam (mam takie fajniutkie różowe woreczki w serduszka). I jak ma ochotę nawalić na środku chodnika to może to zrobić, bo posprzątam. Jak ma ochotę nawalić przy płocie sąsiada to może to zrobić, bo ja posprzątam. Jedyny wyjątek, gdzie tyłek nie może nawalić to plac zabaw. Bo to miejsce zabaw i tam, nawet jak się sprząta, takich rzeczy robić nie wolno.
I dzieciach i sobie.Lena06 pisze:Dlaczego na tablicach jest napisane "Sprzątaj po swoim psie!" Powinien być tez dopisany fragment o kotach!
