Długi czas podejmowałam różne próby, również "głodzenie".
Ta metoda nie zawsze jest najlepsza i nie zadziałała w przypadku mojego Pinto syjama.
Głodzić go ? Ile ? Dzień, dwa ? Ile trzeba ?
To doprowadziało do tego, że zasuszał żołądek i jadł jeszcze mniej.
Raz na tydzień zdarzyło się, że zjadał pełna porcję, a nie o to chodzi.
Ostatnio podjęłam kolejną próbę, która polega na tym, że Pinto dostaje tyle razy ile razy wysyła mi sygnały, że chce jeść. To on nauczył mnie, że albo będzie jadł wtedy gdy on chce, a nie wtedy gdy stołówka wydaje.
Najtrudniej jest rozróżnić te sygnały, ale idzie nam coraz lepiej
Niektóre z nich to 100% pewniaki. np. wskakuje na mnie i pociera swoim pyszczkiem o mnie, najlepiej o twarz.
Zawsze w takich sytuacjach myślę ...co zrobiłabym ja gdybym była kotem
Ale są i trudności. Pozostałe dwa koty zjadłyby pomimo wszystko coś dodatkowo.
Jakiś gnacik z kurczaka rzucony do voliery załatwia sprawę z Fudżim, a Inez dostaje wodę zabarwioną krwią ...i wszyscy są szczęśliwi.
