Aisha twoje koty to twarde zawodniki

Ale widzisz, one wiedzą, że jak będą wybrzydzać, to dostaną coś innego. U mnie dopóki tak było, to miałam z Daszą problemy.
U mnie metoda małych kroczków przy wprowadzaniu barfa nie sprawdziła się. Dopiero kiedy całkowicie odcięłam ją od innego rodzaju jedzenia, skapitulowała.
Porozmawiałam z nią

i zapowiedziałam, że to koniec suchego i sztucznego żarcia. Żadnych wisienek, gryzków i kęsków, ani jednej suchej granulki.
Głodowała prawie 2 dni. Pod wieczór zaczęła jeść, a na drugi dzień śniadanko wsunęła, jak stary barfer. Dzisiaj chrupki jej nie smakują, barf jest the best.
Jakbyś się tak dokładnie przyjrzała, to stwierdzisz pewnie, że nigdy nie jest tak, żeby twoje koty porządnie zgłodniały, bo zaraz coś im mamcia podsuwa do pysia

Jeżeli uważasz, że Puni dojada tym suszonym mięskiem i przez to rezygnuje z wartościowego barfa, to spróbuj dać jej tylko malutki kawałek. Zerknij też, czy na pewno nie je w ogrodzie.
One muszą jakoś podjadać, bo sama pisałaś, że chudzinkami nie są
U mnie prawdziwa głodówka najdłużej trwała ok.1 doby, jak Dasza strajkowała, to nie jadła 2 dni, ale nieraz coś skubnęła w drugim dniu. Na stłuszczenie wątroby bardziej podatne są koty zapasione. Założyłam, że taka krótkotrwała głodówka im nie zaszkodzi, ale dłużej niż 2 dni bym nie ryzykowała.
Jeżeli dokładnie przypilnujesz, żeby nic nie jadły, wątpię żeby broniły się tak długo.
Ale zawsze jest ryzyko, ze TEN kot tak ma i nic się na to poradzi

Ja bym w tym czasie nie dopajała strzykawką, ale do wody muszą mieć dostęp.
Zdrowy kot, jak czuje głód, to je. Tylko musi go poczuć.
Odkąd mam pomrożone małe porcje (ok.300g bardzo mokrej mieszanki na pięć kotów o łącznej wadze 21kg) to zjadają wszystko bardzo ładnie, teraz widzę, ze kiedyś nakładałam im za dużo po prostu. Jedzą trzy razy dziennie, może zjadłyby i cztery razy, ale nie są chude, więc nie widzę powodu. Przed każdym posiłkiem są głodne, kręcą się wokół mnie i się cieszą

Niekiedy ktoś nie ma ochoty jeść jakiegoś posiłku i nie je, nie ma problemu, bo mamy dyżurnego pożeracza Leonkę

EDIT: Aisha odstaw całkowicie ulubione puszeczki i sztuczne jedzenie. Jak przyjdzie pora posiłku podawaj tylko barf. Ja nie podaję żadnego alternatywnego pokarmu.
Muszą wiedzieć, że albo barf, albo nic.
Nie martw się, z głodu nie padną, bo będą miały trzy razy dziennie do dyspozycji jedzenie, za które dałoby się pokroić nie jedno bezdomne stworzenie. Jakoś bezdomniaczki, które zaznały prawdziwego głodu, nigdy mi nie wybrzydzają.
Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu. (Mark Twain)