Koty i psy na wystawach
Nie miałam okazji pogratulować ci w niedzielę, w szczególności BOBa, który jest prawdziwym sukcesem. Nieczęsto kastratowi udaje się BOBa zdobyć. Ale i tak najważniejsze, że masz super dziewczyny. Ja na najbliższą wystawę prawdopodobnie do Żyliny 2.05. Tola ma premiora, to możemy sobie teraz posiedzieć w domu
Anita
Nagłośnienie było tragiczne! Dudniące, ogłuszające. W sobotę prowadzący mówił (a słychać było niezrozumiały wrzask) prawie cały czas, koty były tym ciągłym hałasem bardzo zestresowane
szkoda mi było zwłaszcza Arieny, która biedna wyglądała na bardzo przestraszoną i zdezorientowaną, że ciągle ktoś krzyczy. Aurelka też była kłębkiem nerwów, zwłaszcza że jakiś pawian nadmuchał jej w pyszczek. W niedzielę prowadzący mówił już mniej i było zdecydowanie lepiej. Choć w pewnym momencie, gdy się odezwał, a Aurelka akurat siedziała mi na kolanach, to przerażona w panice wystrzeliła jak z procy do klatki - nawet nie patrzyła, do której skacze, na szczęście trafiła do klatki Ardy, a nie jakiegoś obcego kota
Tablicy niestety zazwyczaj nie widać z daleka... Ja zawsze muszę sobie włączyć podgląd w telefonie, żeby wiedzieć, co się dzieje.
Tablicy niestety zazwyczaj nie widać z daleka... Ja zawsze muszę sobie włączyć podgląd w telefonie, żeby wiedzieć, co się dzieje.
I tak nie było tak jak w Łodzi przed tygodniem. Pokaz w Galerii Łódzkiej, tłumy ludzi , a prowadzący bardzo chciał opowiedzieć wszystko na temat wszystkich ras - mniej więcej to samo, co na wrześniowej wystawie we Wrocławiu. Przedłużył tym samym pokaz o ponad godzinę. Tu chociaż w miarę sprawnie to poszło.
A ja zaczęłam tydzień od weterynarza. Tola znowu ma problemy z pazurami. Ale zrobiłam jej przy okazji badania krwi i jestem zadowolona.
A ja zaczęłam tydzień od weterynarza. Tola znowu ma problemy z pazurami. Ale zrobiłam jej przy okazji badania krwi i jestem zadowolona.
Anita
Niestety ten prowadzący to była porażka. W niedziele próbowałam się wymknąć z ringu zaraz po odebraniu Aurelki, bo zaczęło się gadanie, ale oczywiście trzeba mnie było dogonić i męczyć zestresowanego kota przedstawianiem go przez mikrofon, czego i tak nikt nie rozumiał
Pan Roman to jeszcze ma jakiś taki uspokajający głos zdaniem moich kotów... Ann Baker słoneczna Kalifornia, tp, itd... przyzwyczajone są już do tego
natomiast ten tamtejszy prowadzący to nawet dla mnie był męczący i irytujący...

