Witam się i ja. Wraz z moją diabelską - coraz bardziej diabelską - trójcą: Najstarszym Starowinkiem Klakierem, Księżniczką Wiewiórą i Najmłodszym Głąbolotkiem Imbirem.
Klakier jest cwaniakiem z warszawskiego Śródmieścia i to on był powodem rozpoczęcia mojej przygody z BARFem. Po kilku latach żywienia go RC Urinary, po tym, gdy zaczęły się pojawiać problemy z zębami, pomyślałam "Dość". Do tego jeszcze, dzięki Nordstjernie, od której mam największą zakamfulowaną "opcję diabelską" (czyt. Wiewiórę
No i teraz sobie barfujemy. Podejrzewam, że tematem moich postów będzie Klakier, jako że powoli zaczynają mu się niepokojąco "rozjeżdżać" parametry nerkowe.
A więc - do dzieła! Lecę zadawać pierwsze pytania