Czy BARF nadaje się dla każdego zwierzaka?
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Tak, z tym, ze białko w chorobie nerek ogranicza się dopiero w bardzo już zaawansowanym stadium. Ogólnie wręcz odwrotnie. W wątkach nerkowych, w tym w wątku nerkowym psów jest o tym napisane. Z dowodami naukowymi. Obnizanie białka "bo nerki" to jest stary, dawno odwrócony ale nadal pokutujący mit. To, że on pokutuje wśród zwykłych ludzi to jedno, ale że wśród wetów, którzy powinni być z wiedza na bieżąco - to już strach
Myślę że jest sporo wskazań, kiedy zwierzak nie moze jeść naturalnie. Tak jak i ludzie. Czasem maja tak pouszkadzane wszystko w środku, że kończą dożywotnio na sondach, lub z ogromnymi ograniczeniami wszystkiego.
Ale to sa ekstrema.
Poza tym, jak mięsożerca może mieć skazę białkową?
Toć nawet człowiek nie ma zwykle takich akcji. Skaza białkowa to nietolerancja (co zaskakujące nie jest). I takich ludzi faktycznie jest masa. Ale białko jako całość? no kurde....
a człowiek w porównaniu z kotem? przecież kot to mięsożerca. W przeciwieństwie do ludzia. Więc jakie szanse są na to, że u zwierząt mięsożernych to będzie tak częsta przypadłość?
(ad przeciwskazań karmienia mięsem, to może chodzić o to, że ludzie często karmią tylko miesem. Monodieta złożona z piersi kurczaka zdrowa nie będzie)
Ale to sa ekstrema.
Poza tym, jak mięsożerca może mieć skazę białkową?
Toć nawet człowiek nie ma zwykle takich akcji. Skaza białkowa to nietolerancja (co zaskakujące nie jest). I takich ludzi faktycznie jest masa. Ale białko jako całość? no kurde....
a człowiek w porównaniu z kotem? przecież kot to mięsożerca. W przeciwieństwie do ludzia. Więc jakie szanse są na to, że u zwierząt mięsożernych to będzie tak częsta przypadłość?
(ad przeciwskazań karmienia mięsem, to może chodzić o to, że ludzie często karmią tylko miesem. Monodieta złożona z piersi kurczaka zdrowa nie będzie)
Paulinka i Dieselek
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
-
Snedronningen
- Posty: 2811
- Rejestracja: 2013-06-03, 09:46
ciocia_mlotek, w czasach, gdy nie do końca z rozwagą rozmnaża się zwierzęta i "ratuje się" każdego jednego kociaka/szczeniaka nie zdziwiłabym się, gdyby taki osobnik się znalazł. Natura by szybko sobie z nim poradziła, ale człowiek "wie lepiej".
Natomiast podejrzewam, że jest to wena wetów. Bo przecież mięso szkodzi. Ewentualnie tak, jak Dieselka pisze, żeby uniknąć monodiety i ogromnych niedoborów.
Natomiast podejrzewam, że jest to wena wetów. Bo przecież mięso szkodzi. Ewentualnie tak, jak Dieselka pisze, żeby uniknąć monodiety i ogromnych niedoborów.
Te teorie o szkodliwości surowego mięsa są jak zaraza.
Na zajęciach z języka obcego tekst "Czego nie powinien jeść twój pies/kot". I pośród szkodliwej czekolady, alkoholu, rodzynek i grzybów - surowe mięso, surowa ryba i surowe jajka! Bo oczywiście salmonella i bakterie i cuda-wianki. Zaprotestowałam stanowczo i temat barfa zdominował całe zajęcia
Na zajęciach z języka obcego tekst "Czego nie powinien jeść twój pies/kot". I pośród szkodliwej czekolady, alkoholu, rodzynek i grzybów - surowe mięso, surowa ryba i surowe jajka! Bo oczywiście salmonella i bakterie i cuda-wianki. Zaprotestowałam stanowczo i temat barfa zdominował całe zajęcia
doradora, dowiedz się komkretnie co dolega kotom twoich znajomych, wtedy możemy rozmawiać. Bez tego to tylko ubijanie piany.
Jeśli istnieje jakiś kot, którego choroba nie pozwala zupełnie na jedzenie jakiegokolwiek mięsa (surowego, gotowanego) to jego stan musi być bardzo ciężki i nie wierzę, że ktokolwiek utrzymywałby takiego zwierzaka przy życiu ze względu choćby na koszty (chyba że jakiś ekscentryk posiadający wiele milionów $$$ na koncie). Taki kot z pewnością nie biegałby radośnie po domu z podniesionym ogonem.
Co do niemożności jedzenia jedynie surowego mięsa, to istnieje kilka schorzeń, w których czasowo, w trakcie leczenia lepiej jest podawać mięso gotowane. Natomiast po wyleczeniu choroby nie ma żadnych przeciwwskazań by surowiznę wprowadzać (oczywiście w sposób i w tempie dostosowanym do danego zwierza). Te choroby to zapalenie i wrzody żołądka oraz zapalenie trzustki.
Tzw. skaza białkowa to nazwa alergii na białko krowiego mleka u ludzi, często powiązana z alergią na białko mięsa wołowego (bo to ten sam dawca białek). Częste pojawianie się tej alergii nie powinno dziwić (znaczy mnie nie dziwi) z uwagi na karmienie noworodków obcym gatunkowo mlekiem (występuje też u niemowlaków karmionych piersią, których matka spożywa mleko krowie lub jego przetwory i ma nieszczelne jelita). Taka alergia może pojawić się też u kotów i być związana z podawaniem kociętom zbyt wcześnie innego pokarmu niż tylko mleko ich matki. Nie ma to jednak nic wspólnego z niemożnością jedzenia jakiegokolwiek mięsa, bo chyba nikt nie wywołuje u kociąt alergii karmiąc je wszystkimi dostępnymi na świecie gatunkami mięs jednocześnie w czasie ich pierwszych paru tygodni życia.
Jeśli istnieje jakiś kot, którego choroba nie pozwala zupełnie na jedzenie jakiegokolwiek mięsa (surowego, gotowanego) to jego stan musi być bardzo ciężki i nie wierzę, że ktokolwiek utrzymywałby takiego zwierzaka przy życiu ze względu choćby na koszty (chyba że jakiś ekscentryk posiadający wiele milionów $$$ na koncie). Taki kot z pewnością nie biegałby radośnie po domu z podniesionym ogonem.
Co do niemożności jedzenia jedynie surowego mięsa, to istnieje kilka schorzeń, w których czasowo, w trakcie leczenia lepiej jest podawać mięso gotowane. Natomiast po wyleczeniu choroby nie ma żadnych przeciwwskazań by surowiznę wprowadzać (oczywiście w sposób i w tempie dostosowanym do danego zwierza). Te choroby to zapalenie i wrzody żołądka oraz zapalenie trzustki.
Tzw. skaza białkowa to nazwa alergii na białko krowiego mleka u ludzi, często powiązana z alergią na białko mięsa wołowego (bo to ten sam dawca białek). Częste pojawianie się tej alergii nie powinno dziwić (znaczy mnie nie dziwi) z uwagi na karmienie noworodków obcym gatunkowo mlekiem (występuje też u niemowlaków karmionych piersią, których matka spożywa mleko krowie lub jego przetwory i ma nieszczelne jelita). Taka alergia może pojawić się też u kotów i być związana z podawaniem kociętom zbyt wcześnie innego pokarmu niż tylko mleko ich matki. Nie ma to jednak nic wspólnego z niemożnością jedzenia jakiegokolwiek mięsa, bo chyba nikt nie wywołuje u kociąt alergii karmiąc je wszystkimi dostępnymi na świecie gatunkami mięs jednocześnie w czasie ich pierwszych paru tygodni życia.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
wiesz.... w kwestii doboru naturalnego u ludzi, też nie jest on już taki wielce naturalnySnedronningen pisze: w czasach, gdy nie do końca z rozwagą rozmnaża się zwierzęta i "ratuje się" każdego jednego kociaka/szczeniaka nie zdziwiłabym się, gdyby taki osobnik się znalazł.
A dzieci ratuje się jeszcze usilniej niz szczeniaki.
Czy to oznacza, ze otaczają nas ludzie którzy mogą tylko McDonaldsa bo naturalnego nie przyjmują?
Ad tego że BARF jest zły to jednak też sporo lekarzy nie ma o nim pojęcia. Wiedzą np że karmienie surowym jest złe bo zatyka zwierzaki, czy tam rozdziera im jelita. Pociśniesz dalej: BARF = suche kości. ergo? Pies nie może jeść kości.
Kotu kości nie grożą ale ludzie często karmią samym, chudym mięsem albo np wątróbkami (tu ja sama posypuję głowę popiołem). I co? Mięso kotom szkodzi.
Paulinka i Dieselek
-
Snedronningen
- Posty: 2811
- Rejestracja: 2013-06-03, 09:46
Nie. To oznacza, że zdarzają się osoby z przeróżnymi chorobami w jednym ciele, że bez stosu leków nie przeżyją. Dlatego też nie zdziwiłabym się, gdyby wśród psów czy kotów znalazł się osobnik, który nie może jeść naturalnego dla niego pokarmu, którym jest surowe mięso i trzeba mu je mocno przetwarzać.Dieselka pisze:Czy to oznacza, ze otaczają nas ludzie którzy mogą tylko McDonaldsa bo naturalnego nie przyjmują?
Porównanie do McD nie do końca słuszne, ale rozumiem co miałaś na myśli.
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Mam koleżanke, która jest uczulona lub "uczulona" praktycznie na wszystko. Autentycznie chyba tylko ziemniaki w jakiejkolwiek formie (ale bez dodatków, czyli olejów itd) nie wywołują u niej poważnych objawów az do wstrząsu anafilaktycznego. Naprawdę ta dziewczyna żyje na samych kartoflach. I czyms tam jeszcze ale jej menu jest straszliwie ubogie i bardzo dalekie od zdrowego dobrego żywienia
Czyli tak, zdarzają się "egzemplarze", wśród zwierząt zapewne też. Ale w wątpię aby były na tyle częste aby ktokolwiek z nas znał więcej niż jednego takiego. A tu aż 2 koty, które "absolutnie nie mogą" jeść mięsa.
Czyli tak, zdarzają się "egzemplarze", wśród zwierząt zapewne też. Ale w wątpię aby były na tyle częste aby ktokolwiek z nas znał więcej niż jednego takiego. A tu aż 2 koty, które "absolutnie nie mogą" jeść mięsa.
Zgadzam się, wygląda na to, że coś jest nie tak z wetem albo opiekunami tych kotów...Mi wmawiano przez lata, że pies nie może jeść mięsa a jak już nie wytrzymała jego ciągłych chorób i biednego wyglądu i drżącymi rękami zaczęłam mu podawać surowiznę to jakoś tak ozdrowiał i wypiekniał... ale to może być efekt uboczny podawania surowego mięsa... nie znam się aż tak...ciocia_mlotek pisze:Czyli tak, zdarzają się "egzemplarze", wśród zwierząt zapewne też. Ale w wątpię aby były na tyle częste aby ktokolwiek z nas znał więcej niż jednego takiego. A tu aż 2 koty, które "absolutnie nie mogą" jeść mięsa.
-
Snedronningen
- Posty: 2811
- Rejestracja: 2013-06-03, 09:46
ciocia_mlotek, statystyka ma to do siebie, że mówi nam, że policjant i pies będący na patrolu mają po trzy nogi. A życie jednak ma swoją wizję i psu dała 4 a policjantowi tylko dwie. Co z tego wynika? Nawet jeżeli taki przypadek zdarzy się raz na milion urodzeń to ja mogę poznać takich 4 a inni żadnego.
Wątpię jednakże, aby z ww. kotami było coś nie tak.
Wątpię jednakże, aby z ww. kotami było coś nie tak.
